niedziela, 13 sierpnia 2017

save that angel

Mrs. Thursday 

SPECJALISTKA CHIRURGII PRENATALNEJ I GINEKOLOGII 

SIF • MITOLOGIA NORDYCKA • NEUTRALNA
Kiedyś przekonała się, że uroda to nie wszystko. Chociaż według jej matki tak właśnie było. Niestety, Sif szybko została wyprowadzona z błędu. I pomimo starań, łatka ładnej buzi na dobre do niej przylgnęła. Nikt już nie pamięta kim była Sif, wszyscy znają ją tylko z bycia żoną swojego męża i jedną z najpiękniejszych bogiń. A kim byłby Thor bez niej? Tego pytania nigdy się nie doczekała.
Wielu bogów bardzo przeżyło pojawienie się w nowym świecie. Nie ona. Gdy tylko mogła, zaczęła robić to co potrafiła najlepiej. Początkowo jako pielęgniarka, potem próbowała swoich sił w byciu położną. I właśnie wtedy poczuła się naprawdę na swoim miejscu. Z biegiem lat, gdy kobiety mogły więcej, zmieniła się również jej rola. Była jedną z pierwszych kobiet w kraju, które ukończyły studia medyczne. Ale bycie ginekologiem to wciąż było za mało.
Od kilku lat pomaga kobietom mającym problemy z zajściem w ciążę. W swojej klinice korzysta z najnowszych odkryć medycyny, starając się ze wszystkich sił. Znalazła coś, w czym się spełnia, i co daje jej satysfakcję. Coś, w czym jest dobra, a jej pacjenci to doceniają. Nic nie zastąpi widoku kolejnego dziecka, które ujrzało światło dzienne dzięki niej. No, może oprócz wieczornego lenistwa, gdy już po kolacji siada z mężem na werandzie ich domu. Nie potrzeba wtedy słów, dobrze wie że tak właśnie wygląda szczęście.


WIĘCEJ HISTORIA • POWIĄZANIA


Żona swojego męża melduje się na stanowisku! 
Cześć i czołem, witajcie :) Starałam się jak mogłam, żeby Sif wyszła jak najbardziej Sifowato, mam nadzieję że mi to udało. Zakładki uzupełnię najszybciej jak się da, chwilowo nie mam czasu nawet na życie, więc jest jak jest. Na zdjęciu boska Charlize Theron, w tytule Lady Gaga (podlinkowana, polecam posłuchać). Zapraszam do wątków, przygarniemy wszystko (pierwszeństwo oczywiście ma monsz, ale chodźcie wszyscy, będzie fajnie!).
No i walczę, bo czemu by nie?

10 komentarzy:

  1. [Ładnie Ci w tych krótkich włosach, tak bardzo pasują do Sif. ;>]

    - Loki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Odwal się od mojej żony!]

      Thor

      Usuń
    2. [Też Cię kocham Młotku <3]

      - Loki

      Usuń
  2. [Ukochana ♥
    Mąż kocha najmocniej na świecie!]

    Thor

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć! Cieszę się, że się spodobał, miło mi :D Myślę, że poczekam aż Instagram zawita, pewnie się dogadają z Narkotykami, które tworzę xD]

    Czarnobóg

    OdpowiedzUsuń
  4. [Wiem, ze piątek, ale piątek z zasady jest dniem roboczym...tak więc zostawiłem niedziele xD Poza tym chciałem dodać do tego dialogu, że dla mojego makarona obiad w niedzielę to: rosół, rolada, kluski śląskie i modra kapusta xD
    Ten oto obrazek mnie zainspirował:
    https://palestrapolska.files.wordpress.com/2014/04/spaghetti-1.jpg

    I tak! Trzeba coś wymyślić. Jedyne co mi przychodzi do głowy to tylko to że Makaron przychodzi do Sif i oznajmia poważnym głosem "że on jest w ciąży". W sumie to zastanawiam się, czy robimy na takiej zasadzie, że Sif zna Makarona? Czy tworzymy od nowa relację? xD]

    Makaron

    OdpowiedzUsuń
  5. [Witam jedną z żon swoich mężów mitologii nordyckiej. ;) Nadal jestem zdania, że dość ciężko będzie spotkać Sif i Sigyn tak, żeby były w stanie normalnie porozmawiać, już bliżej Sif do Persefony. Ale myślmy, może coś się uda. ;)
    Powodzenia z postacią. :D]

    Persefona, Oshun, Sigyn & 1/3 administracji

    OdpowiedzUsuń
  6. [Odezwała się prawdomówna i wzorowa żona... ;)]

    - Loki

    OdpowiedzUsuń
  7. [Zastanawiam się jak się tu ustosunkować do kochanki mojego ojca... Niemniej witam serdecznie! :)
    Chętnie porwałabym do wątku z Narfim, choć nie mam pojęcia co by z tego wynikło. Z drugiej strony Sif miałaby sporo wspólnego z Cromem - złoto, zboża, płodność i te sprawy... Jak masz chęć to wpadaj. :)]

    Narfi&Crom

    OdpowiedzUsuń
  8. To był jej pierwszy rok prezesury. W zasadzie nie powinna się stresować – zarządzanie mogła mieć wpisane w CV, w końcu to właśnie robiła przez setki lat w podziemiach. Na początku wbrew własnej woli, potem przychodziło jej to coraz łatwiej. Była w końcu królową zmarłych.
    Zmarli nie byli aż tak bardzo problematyczni. Nie przychodzili ze skargami, bo doskonale wiedzieli, że dostawali to, na co zasłużyli. O wiele gorzej było, gdy do Hadesu zlazł któryś ze śmiertelników i marudził, aby oddać mu duszę siostry, matki, kochanki, brata, męża czy innego psa.
    Persefona tylko raz zdecydowała się wypuścić duszę z Hadesu. I nie poprzez błaganie żadnego śmiertelnika. Bogini rzadko kiedy się wzruszał, ale czyn i poświęcenie Alkestis coś w niej poruszyło. Potem musiała oczywiście wysłuchać marudzenia Hadesa i obiecać, że nieważne, co takiego śmiertelnik by zrobił, ma się na coś takiego nie decydować – ale wszystko dobrze się skończyło. A mąż zyskał wtedy nie tylko żonę i królową, ale i kochankę w jednej osobie.
    Coś nie do pomyślenia dla Greków.
    Lubiła przyrównywać swoją nową firmę do królestwa. Tylko innego – wybudowanego nad ziemią, wśród żywych istot, ale nadal mogła być królową.
    Z tym, że… bez swojego króla u boku nie było to już to samo uczucie.
    — Gdzie, do jasnej cholery, są kwiaty dla projektanta?! – wrzasnęła tak głośno, że biedny asystent, który nie był palcem robiony, wzdrygnął się i spojrzał na nią z wyrzutem.
    — Nie drzyj się tak, Corinne. Wszyscy jesteśmy zestresowani, to nasza druga kolekcja pod nową flagą – odpowiedział tenże nadobny młodzieniec, a w zasadzie trochę starszy młodzieniec.
    Persefona zamknęła na moment oczy i odetchnęła głęboko. Miał rację – wszyscy byli zestresowani. To ich druga kolekcja pod nowym szyldem sklepowym. Pierwsza nie do końca była udana. Nie udało im się na czas wyłonić nowej twarzy nie tylko całej kolekcji, ale też i firmy. Miała przecież przebudować wszystko od samego początku, od samych podstaw. Zamiast tego musiała przedłużyć umowę starej twarzy.
    Na szczęście kolekcję jesienną witali już z uroczą, piegowatą, rudowłosą, młodą modelką, która doskonale wpasowała się w temat przewodni.
    — Więc. Gdzie są te cholerne kwiaty? – spytała już spokojniej, gdy wzięła kilka głębokich wdechów. – Powinno nam zależeć, aby wszystko było idealnie. Bardziej idealnie niż poprzednim razem. Aby wszystko było na czas. A tymczasem…
    — Już jestem! – usłyszała zdyszany, kobiecy głos. Do pomieszczenia wpadła recepcjonistka, niosąc w ramionach wielki bukiet i Persefona miała już odetchnąć z ulgą, gdy dostrzegła, jak obok przepychał się asystent projektanta.
    — Belissima, regina, cara mia! – Asystent dopadł się do Persefony i złapał rozpaczliwie za materiał jej czarnego kombinezonu, na który dzisiaj się zdecydowała. Nie musiał nic mówić więcej. Wiedziała, co się dzieje.
    — Modelki?
    *
    Sądziła, że już nigdy się nie ogarną. Że w tym chaosie potracą głowę, że ich projektant w końcu rzuci wszystko i odejdzie, zostawi ich na pastwę losu, rzuci na pożarcie modelkom. Nic nie było na swoim miejscu, nic nie szło według planów – jak zwykle.
    Dopiero na dziesięć minut przez rozpoczęciem pokazu chaos zaczął się porządkować. Na przygotowanym już wcześniej wybiegu zaczęły pojawiać się kolejne kobiety, prezentując stroje, które mają być modne w nadchodzącym sezonie. Za nimi również wychodzili młodzi mężczyźni. Górowała czerwień i złoto, wszystko to przeplatane z czernią i granatem.
    Na koniec pojawił się sam projektant, uśmiechnięty szeroko, przyjmujący oklaski zebranych. Zaraz za nim pojawiła się również Persefona, pogodna jak nigdy, gdy wręczała mu ogromny bukiet kwiatów. Z jej ust padły słowa podziękowań, a następnie zaproszenie wszystkich na bankiet.
    W końcu – mieli do dyspozycji piękny ogród, altanę pełną pyszności i piękną pogodę. W końcu coś było idealnie.

    Persefona

    OdpowiedzUsuń