piątek, 10 listopada 2017

A R E S
bóg wojny ▪ jeden z bogów olimpijskich ▪ kochanek Afrodyty ▪ destrukcja, konflikt, intryga i nieczyste zagrania to jego znak rozpoznawczy ▪ ojciec piątki bogów ▪ zniszczenie i śmierć ▪ podstęp ▪ nieszanowany przez pozostałych bogów ▪ niejedna śmierć cudzego syna na sumieniu ▪ kochliwy i zazdrosny, a może tylko spragniony krwi ▪ kiedyś wszyscy pożałują... ▪ zamieszanie... tworzy je z każdym swoim krokiem ▪ neutralny, podobno ▪  los Angeles 

A R C H I B A L D   R O S S
Ameryka nie jest dobra dla bogów.  Słowa te docierają do niego z każdej strony, ale on sam usilnie je ignoruje, chcąc wszystkim na przekór udowodnić, że dla niego jest to miejsce idealne. Przekonuje samego siebie, że jest mu tu po prostu dobrze i wcale nie tęskni za przeszłością. Za czym niby miałby tęsknić? Za piękną Afrodytą i nikim więcej, i niczym więcej, ale to już przecież tylko przeszłość, nic nie znaczące wspomnienie. Nie jest zapomniany, nie stał się stary i słaby. Odnalazł dla siebie zajęcie idealne, które utwierdza go w przekonaniu, że Ameryka może być piękna, szczególnie dla kogoś takiego jak on: boga wojny. Przemierza późnymi wieczorami przez ciemne uliczki, zatrzymując pijanych mężczyzn, rozpoczynając niby niewinne bijatyki uznając to za swoistą rozrywkę. Trudzi się organizacją nielegalnych walk, skrupulatnie dobierając uczestników, którzy nie polegną za szybko. Na co dzień prowadzi szkołę sztuk walk oraz samoobrony. Po cichu liczy na to, że ostateczną wojnę wygrają nowi bogowie. Przecież sam się odgrażał, że kiedyś nadejdzie ten dzień. Uśmiecha się całkiem często, szczególnie w towarzystwie interesujących go osobników. Nie zdarza mu się być bezinteresownym, więc jeżeli jest gotowy coś dla Ciebie zrobić... Przygotuj się na spłatę zadłużenia. 
Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.