piątek, 11 sierpnia 2017

A potem stało się teraz

January was a two-faced month, jangling like jester’s bells, crackling like snow crust, pure as any beginning, grim as an old man, mysteriously familiar yet unknown, like a word one can almost but not quite define.
P. Highsmith - The Price of Salt
Janus
I A N V S bóg początków i końców, drzwi, mostów, umów, zmian, czasu

przeszłość, początek, wschód
Kiedyś swój czas mieli starzy bogowie — władający siłami natury bohaterowie mitów, personifikacje pojęć istotnych dla ludzi, opiekunowie i wrogowie. Rzymianie modlili się do niego przed rozpoczęciem każdego ważniejszego działania, a on starał się jak mógł za to odwdzięczyć, czuwając nad miastem przez cały okres jego istnienia. Miał cel i środki, które pchały go do działania i sprawiły, że podejmowanie decyzji, nawet tych trudnych, wydawało się łatwiejsze. Rozwinął wtedy w sobie upór połączony z dziwnym przymusem robienia wszystkiego po swojemu, nawet jeśli słuszność jego rozwiązań często była dyskusyjna, a także dumę, która rosła wraz z chwałą Rzymu i nawet upadek cesarstwa oraz epoki, które po nim nastąpiły nie mogły jej umniejszyć.
Potem nadszedł czas nowych bogów, nierzadko silnie powiązanych z nowym stylem życia, a wraz z nim kolejne wyzwania, którym starzy bogowie musieli stawić czoła. Być może znalazł się na przegranej pozycji, odkąd upadł stary Rzym, ale pozostało mu doświadczenie i cechy rozwinięte jeszcze w czasach świetności. W ciągu ponad tysiąclecia zdążył się pogodzić z brakiem jakichkolwiek oznak czci, i choć nadal zdarza mu się zachowywać jak rzymscy nobilowie z czasów cesarstwa, idealizujący republikę, z tą różnicą, że republiką jest dla niego cała starożytność, to trzyma się własnej natury, nakazującej patrzeć nie tylko w przeszłość, ale też w przyszłość. Stąpa więc twardo po ziemi, jednocześnie zachowując własne, stare zasady, a na co dzień przynajmniej stara się trzymać tych narzuconych przez nowe czasy, narzekając przy tym na wszystkie współczesne idiotyzmy pokroju uzależnienia ludzi od elektroniki. Dostosował się, na swój sposób, z cierpliwością, pozwalającą przez lata robić za zegarmistrza do spółki z Saturnem, oraz pragmatyzmem, który pozwolił mu dostrzec, kiedy nie miało to już sensu. Utracił część rzymskiej powagi, choć często brakuje mu dystansu i z całą pewnością nadal ma problem z współpracą z bogami z innych panteonów. Wspomina, ale niezbyt często, i choć obawia się zapomnienia, zanim nastąpi ten przez wielu przepowiadany moment, a nastąpi na pewno, woli zając się swoją pracą, użeraniem się z inwestorami-idiotami, próbowaniem nowych przepisów z kuchni włoskiej, a nawet szukaniem strzemion w produkcjach historycznych o Rzymie i rozmowami z Saturnem o nawożeniu pomidorów potasem niż braniem udziału w dziwnej wojence, która ma tyle sensu, co wyczekiwanie nadejścia kalend greckich. Nie ma też zamiaru bratać się z bandą klaunów i innych przebierańców cyrkowych, nazywanych w innych kręgach nowymi bogami, którzy może nie zrywają z tradycją, ale z prawdziwymi bogami mają tyle wspólnego, co rzeźba grecka z realizmem. Z tego powodu nie zdecydował się na poparcie żadnej ze stron, uznając, że jeśli ludzi przestanie ciekawić pochodzenie nazwy pierwszego miesiąca roku w większości języków europejskich i nie będą już oczekiwać i świętować nadejścia nowego roku, a dwugłowe koty przestaną się rodzić być może zacznie się martwić. Jest zresztą zdania, że do zapomnienia rzymskich bogów zostało jeszcze trochę czasu i sądząc po zmierzchu Etrusków, znajdują się co najwyżej w okolicy godziny siedemnastej w lecie.
Przyszłość przyniesie natomiast kolejne bóstwa, dla których Kolej, Telewizja, czy współczesne media społecznościowe będą jedynie symbolami minionych epok. On tymczasem nie stara się wbrew samemu sobie walczyć ze zmianami, którym patronuje, bo doskonale wie, że jakieś prędzej czy później będą musiały nastąpić. Jednak ma również świadomość, że można nimi kierować i zamierza to robić, ale samodzielnie i na własnych zasadach. Nikt nie będzie mu w końcu właził w kompetencje boga zmian, wciąż zwracającego swoje dwie twarze na wschód, ku początkom i przeszłości, nawet jeśli są wspomnienia, które wygodniej byłoby wymazać, oraz na zachód, ku końcom i przyszłości, nawet jeśli ta nie napawa optymizmem.
zachód, koniec, przyszłość
signor Gennaio
Na wstępie, mam świadomość, że to na górze to straszny bełkot, który postaram się poprawić, jak tylko przyjdzie mi coś lepszego do głowy. We wszystkich tytułach Terry Pratchett, na zdjęciach Oscar Isaac, bo przynajmniej na razie nie chce mi się szukać włoskiego aktora, który by mi pasował. Czekamy na Saturna i resztę rzymskiego panteonu. Poza tym zapraszam do wątków, Janus nie jest aż tak nieprzyjemny jak się wydaje.
I cóż, WIERZĘ.

36 komentarzy:

  1. [Witam serdecznie Janusa! :)
    Karta, jak i postać są naprawdę świetne! Cudownie dobrany wizerunek, bardzo dobrze rozpisana historia i genialnie przedstawiony klimat. Naprawdę śmiało mogę powiedzieć, że jedna z najlepszych KP na blogu, aż nie mogę uwierzyć, że nie czytałaś powieści. Z drugiej strony Terry Pratchett w tytule, to mówi bardzo dużo. :)
    Swoją drogą pamiętam Twojego Romulusa z Fabletown, który również był niesamowitą postacią.
    Życzę dużo dobrej zabawy, jak najdłuższego pobytu, no i rzecz jasna samych wspaniałych wątków. Koniecznie wpadnij do mnie, bo z przyjemnością porwę Cię na coś ciekawego. :)]

    - Administracja (Loki)

    OdpowiedzUsuń
  2. [Nie wiem co mógłbym napisać...bo karta jest świetna i po prostu brakuje mi słów. Świetnie oddany klimat i do tego Oscar Isaac (którego kocham po Gwiezdnych Wojnach, chociaż sama siódma część nie przypadła mi szczególnie go gustu). Ale no nie rozdrabniajmy się nad tym co mi do gustu przypadło a co nie.
    Życzę ci weny oraz wielu wspaniałych wątków :D]

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  3. [Dziękuję bardzo, ten oryginalny pomysł to zasługa mojej muzy (drama queen), więc przekażę jej komplementy. ;)
    Ja też nie wiem, bo serial i książka są momentami bardzo podobne, a momentami skrajnie inne, więc chyba nie ma zbytnio znaczenia kolejność. Niemniej książkę polecam, bo bardzo niebanalna. :)
    W razie czego zapraszam znów na Fable po wakacjach, bo akurat blog trochę odżyje i przejdzie drobne aktualizacje. :)
    A tymczasem wracając do wątku... Myślę, że jeśli chodzi o znajomość z przeszłości to problemu nie będzie, bo Loki sobie urzęduje w Ameryce od około X wieku. (Niebawem skończę uzupełniać podstronę z historią). Czyli mogli na siebie jakoś kiedyś wpaść nawet na samym początku pobytu Janusa w Ameryce. Mogło nawet nie być zbyt kolorowo i Loki mógł jakoś Janusa wkurzyć, oszukać itp. Za to bardzo podoba mi się myśl na wątek Janusa z Mr.Worldem, bo bóg zmian i bóg, który namawia innych do zmian - to by mogło być świetne połączenie. Nawet niekoniecznie musiałby chcieć go przekabacać na swoją stronę, a nawet zwyczajnie sobie z nim porozmawiać. No bo kto jak kto, ale Janus najlepiej wie, że przed przyszłością się nie da uciec, prawda?]

    - Loki

    OdpowiedzUsuń
  4. [Cześć! Naprawdę się starałam i dużo czasu włożyłam w napisanie tej karty, cieszę się że pozytywnie ją odebrałaś. (choć obawiałam się, że zbyt ją przeidealizowałam!)
    A ja lubię wyzwania i bardzo chętnie coś napiszę z Janusem, który zresztą wydaje mi się wyjątkowo interesujący. Więc jeśli tylko masz ochotę, to ja jestem jak najbardziej na taak. Skoro oboje są Neutralni, to może jakoś się o to zaczepimy?]

    MATKA ZIEMIA, Flora

    OdpowiedzUsuń
  5. [Zanim odpowiem na komentarz muszę wspomnieć, że twoja karta zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Stwierdzając, że ja tak nie umiem postawiłam na minimalizm. ^^"
    A teraz, dziękuję za powitanie. Należę do grupy fanów mitologi greckiej, więc ciężko było mi się przestawić na rzymską, a nie chciałam nic popsuć w postaci, więc ograniczyłam się nieco, po prostu. Tak, czy inaczej cieszę się, że można uznać, że Ares wyszedł nieźle.]

    Ares

    OdpowiedzUsuń
  6. [Podoba mi się. Może Janus akurat projektowałby nową drogę w Sioux Falls? Akurat przechodziłaby ona także przez las, a więc konieczna byłaby wycinka drzew. Mógłby powstać między nimi dość ognisty konflikt. Później tak sobie myślę, że mogliby pójść na kompromis i Flora mogłaby pomóc mu zaprojektować drogę tak aby nie doszło do wycinki? c:]

    MATKA ZIEMIA

    OdpowiedzUsuń
  7. [Przepięknie napisana karta, naprawdę podziwiam. I dziękuję za powitanie. Żeby Thor nie okazał się kompletnym głupkiem, musiałam wprowadzić trochę dramatu w jego życie, mam nadzieję, że nie przesadziłam.
    A z Janusem chętnie coś napiszemy, chociaż na razie w głowie pustka. Chyba, że chciałby wpaść do Thora na butelkę (ewentualnie kilka.. dziesiąt) wina? :D]

    Thor & Hel

    OdpowiedzUsuń
  8. [Mi właściwie też coś przychodzi do głowy. Skoro inżynier budownictwa, to może mogliby stawiać chałupę jakoś razem? Thor na pewno nie bawiłby się w zatrudnianie ludzi, stawiałby sam, więc pomoc by się przydała. Taki tam kolejny element wspólnej historii.
    A co do teraźniejszości, trzeba by na czymś konkretnym ją oprzeć, samo wino nie wystarczy ;) Może... Janus postanowiłby zająć jakoś Thora, wiedząc o ostatnim samobójstwie i o tym jak ledwo się teraz trzyma, więc zaproponowałby mu jakąś kolejną robotę? Młotek Thor potrzebuje zajęcia.]

    Thor

    OdpowiedzUsuń
  9. [Książkowa Ostara niewiele różniła się, pod względem świetności, od serialowej. No, trochę wyglądem, ale Kristin fenomenalnie dała sobie radę.
    Dziękuję za powitanie i miłe słowa, sama muszę pochwalić Janusa bo przy moim bełkocie w karcie (w sumie jakim bełkocie, nic tam nie ma) Twoja jest napisana super, a postać wykreowałaś? naprawdę pomysłowo. Mam nadzieję, że ludzie nigdy nie zapomną skąd wzięła się nazwa jego miesiąca, chociaż w przypadku Ostary zapomnieli nawet o jej dniu... Ludzie to szuje jednak.
    Również życzę wielu wątków, a jeśli chcesz jakiś napisać z moją uroczo słodką panią, dopóki jej nie wkurzysz oczywiście, to zapraszam :)]

    Eostre

    OdpowiedzUsuń
  10. [Od pojawienia się Twojej karty nie mogłam się doczekać wolnej chwili, w której na spokojnie ją sobie przeczytam i będę mogła Cię porwać do wątku. Już wtedy sobie wymyśliłam, że zaproszę Cię do Persefony, więc czuj się do niej zaproszona. ;)
    Chyba trochę nam się rozmija koncepcja greckich i rzymskich bogów - Ty chyba widzisz ich oddzielnie, ja ich ze sobą łączę, ale... może w tej sprawie się jakoś dogadamy. ;)
    Hej. Podziwiam za kreację Janusa. Widziałam go chyba na wcześniejszych blogach o podobnej tematyce, dobrze pamiętam? Ale chyba nie miałyśmy przyjemności.
    Mam nadzieję, że się to zmieni, bo chociaż nie mam za bardzo jeszcze żadnego konkretnego pomysłu, to bardzo chętnie zaproszę na wątek.
    Powodzenia z Janusem. :)]

    Persefona & co.

    OdpowiedzUsuń
  11. [Trochę z opóźnieniem odpisuję, ale zajmowałam się tylko bieżącymi sprawami. A nasz pomysł jest na tyle ciekawy, że nie chciałam odpisywać na szybko. ;)
    Zatem...
    Bardzo podoba mi się spotkanie w terenie, bo to takie bardzo w stylu mr.Worlda - zjawić się niespodziewanie i w niby zwyczajnych okolicznościach. Przyszło mi też do głowy coś jeszcze, tylko ostrzegam - ten pomysł bardzo mocno zaspoileruje serial i książkę. Janus z racji swoich zdolności mógłby być sporym zagrożeniem i dla Worlda i dla Odyna. Po pierwsze ze względu na zdolność dostrzegania przeszłości i przyszłości, a także przez to, że był bogiem układów sojuszniczych. Mógłby w takim razie jako jeden z nielicznych wiedzieć, że tak naprawdę wszystko co się obecnie dzieje nie jest takie czarno-białe i wcale nie chodzi tylko o wojnę. Mógłby mieć świadomość, że za całą wojną kryje się układ Lokiego i Odyna, a także widzieć jedną z możliwych przyszłości (bo jednak chcę na blogu odejść trochę od kanonu dlatego to dokąd będzie zmierzał World będę kreować wraz z wątkami :)). W tym wypadku Janus mógłby bardzo, ale to bardzo pokrzyżować wszystkie plany, jeśli zrezygnowałby z neutralności. Co o tym sądzisz?
    Myślę, że World mógłby odwiedzić Janusa wręcz w pierwszej kolejności, by przekonać się, że Janus nie zechce się wtrącić. I tu moglibyśmy dać takie niezobowiązujące spotkanie w terenie. Później ewentualnie zdecydowaliby się spotkać w bardziej spokojnym miejscu... no i tutaj w zależności od tego jak potoczyłaby się ich rozmowa, można różnie rozwinąć wątek. World może zaproponować Janusowi jakąś przysługę w zamian za jego neutralność. Albo to Janus może spróbować postawić Worldowi jakiś warunek lub warunki. ;)]

    - Loki

    OdpowiedzUsuń
  12. [Postać i karta są absolutnie wspaniałe, uwielbiam takie postacie, z tak cudownie dopracowaną historią. :D
    Dlatego koniecznie wpadam się przywitać i porwać na wątek, o ile tylko masz chęć. ;) Myślę, że mogłybyśmy coś ciekawego wymyślić między Janusem, a Cromem, bo łączyłby ich podbój Brytanii przez Rzymian. Ewentualnie chętnie zaproszę Cię też do mojego szamana. :)]

    Crom & Narfi

    OdpowiedzUsuń
  13. [Bardzo dziękuję za słowa otuchy i również życzę udanych wątków! Postać świetnie wykreowana. Karta opublikowana w piątek, a jak wiemy ten dzień rozpoczyna weekend, więc bóg początków również wpasował się w kalendarz. Może Janus zastanowi się nad tym, by nie przejść na stronę Starych Bogów? Drzwi dla niego zawsze są otwarte...]

    JOWISZ, BY RZYM MÓGŁ KRÓLOWAĆ W TYM KOMENTARZU

    OdpowiedzUsuń
  14. [Dokładnie tak. :)
    Myślę, że World raczej dopuszczałby taką ewentualność. Skoro Janus musi mniej więcej wiedzieć co chce zobaczyć, to raczej nie spodziewałby się, że World jest kimś innym. Za to mógłby mieć dziwne zaskoczenie, że World jakby nie posiada przeszłości. Co prawda nowi bogowie pojawiają się nagle, ale zwykle to trochę trwa nim staną się potężni. A World pojawił się praktycznie na pstryk. Za to co do konkretnych wydarzeń - Janus prędzej mógłby zobaczyć coś ciekawego w przyszłości.
    Tutaj jak chcesz mogę Ci zaspoilerować kilka ewentualnych wydarzeń, które Janus mógłby dostrzec i najwyżej wybrałabyś sobie jakieś najciekawsze. :)
    I można będzie zaczynać. :)]

    - Loki

    OdpowiedzUsuń
  15. [Pasuje mi pomysł ze znajomością z przeszłości. Może nie rozwijałabym tego jakoś bardzo, ale możemy uznać, że faktycznie się kiedyś poznali. A jeśli Janus ma ochotę niespodziewanie zjawić się u niej na przyjęciu, bo akurat będzie w okolicy, to zapraszam! Nie mam w planach takiego wątku, z akcją na przyjęciu właśnie, więc chętnie bym go napisała. Także mamy już punkt zaczepienia i miejsce akcji, pozostaje pytanie - czy Janus faktycznie zjawiłby się u Ostary przypadkiem, czy jednak miał jakiś cel?]

    Eostre

    OdpowiedzUsuń
  16. [Myślę, że Janus mógłby wiedzieć o całej sprawie i sam pojawić się u Thora. Ten Młotek nikomu by nie powiedział i nikogo nie prosiłby o pomoc, dlatego taka terapia w formie pracy fizycznej byłaby dla niego idealna. Jeśli możesz, to proszę zacznij, ja już mam kilka na głowie, jeśli nie, to jakoś się dogadamy ;)]

    Thor

    OdpowiedzUsuń
  17. [tak się zastanawiam, co powiedziałby twój Janus na taką Nike/Wiktorię, która niby jest starym bogiem, a jednak nowym, też będzie miała tyle z rzeczywistością wspólnego? :D jak myślisz, uda nam się jakiś wątek ukręcić z tej dwójki?]

    Nike(Wikusia)

    OdpowiedzUsuń
  18. [Wysłałam garść spoilerów na maila, mam nadzieję, że wszystko jest zrozumiale :)]

    - Loki

    OdpowiedzUsuń
  19. [No to w takim razie postaram się na dniach zacząć, bo taki pomysł jak najbardziej mi pasuje.]

    Eostre

    OdpowiedzUsuń
  20. [Sama masz fantastycznie rozbudowaną kartę i podstronę z historią, więc chyba by Ci się chciało. ;)
    Co do Croma to ironia jest taka, że mitologia celtycka jest tak bardzo pokręcona, że najbardziej krwawa postać jest jednocześnie najmniej patologiczna. xD
    Ja to widzę tak - Crom jest dość stary i dla niego jego własny panteon to "najeźdźcy", ale póki mu nie próbują wchodzić w kompetencje i wtrącać się w jego sprawy, to on jest nastawiony bardzo neutralnie. Jedynie z religią chrześcijańską jest w relacji bardzo negatywnej, bo święty Patryk zniszczył mu jego kamienny krąg. Dlatego w kwestii bogów rzymskich pewnie średnio by go obchodzili, póki by jakoś go nie sprowokowali. Janus wydaje mi się dość spokojnym bogiem, więc raczej Crom by nie darzył go jakąś szczególną niechęcią. Pewnie początkowo by był negatywnie nastawiony, bo jednak "obcy" i "najeźdźca", ale dość szybko by mógł stwierdzić, że może i obcy, ale całkiem w porządku. Dlatego ja bym się skłaniała raczej ku opcji początkowej niechęci, która z czasem zanikała i teraz są raczej przyjaźnie do siebie nastawieni.
    W sprawie neutralności to Crom ma swoje Halloween i jest mu dobrze tak jak jest. Pewnie jakby go postawić pod ścianą i kazać wybierać stronę, wybrałby nowych bogów, bo starzy mogliby chcieć mu się wtrącać w jego cudownie komercyjne święto, a to byłoby mu nie na rękę. Za to z Janusem by się chętnie spotkał. Może nawet uważałby, że skoro Janus wie dużo na różne tematy, to ma coś ciekawego do przekazania w sprawie wojny i tak dalej.
    Odległość to też nie problem, bo Crom bywa w Nashville, bo przyjaźni się z Persefoną, która tam mieszka. Czyli jak najbardziej mi takie spotkanie między nimi pasuje. :)]

    Crom

    OdpowiedzUsuń
  21. [Okej, rozumiem. Jak najbardziej ma to sens, a moja Persefona raczej nie będzie miała nic przeciwko temu, aby być nazywaną również swoim rzymskim imieniem. :)
    Zaczęłam myśleć trochę nad pomysłem na nas (dlatego tak długo się nie odzywałam) i w sumie przed chwilą wpadłam na coś takiego:
    Persefona od niedawna jest prezesem firmy, ma trochę problemów finansowych, bo za dużo zmian było do wprowadzenia, za mało funduszy i trzeba mocno kombinować - acz nie na finansach opierać nam się będzie wątek.
    Janus jest bogiem umów, co okazać się jej może bardzo przydatne. W końcu interes opiera się na kolejnych umowach, a gdyby miała przy sobie kogoś, kto potrafiłby się zatroszczyć o to, by umowy były korzystne dla firmy - w końcu zaczęłaby wychodzić na prostą.
    Możemy tutaj rzeczywiście wrzucić też pomysł z powiązaniem między Persefoną a Joturną - znały się, nawet lubiły. Teraz, gdy Persefona usłyszała, że Joturna razem z Janusem są w Nashville - nic, tylko odnowić starą znajomość.
    Oczywiście nie zdziwiłabym się też, gdyby Janus na dzień dobry odmówił, bo przecież nie tym zajmuje się z zawodu - ale może jednak uda jej się go namówić jakoś do współpracy.
    Mam nadzieję, że ta plątanina jest chociaż trochę zrozumiała - i daj znać, co o tym myślisz. ;)
    I mam jeszcze pytanie zupełnie niedotyczące postaci. Przy aktualizacji swoich kart zatrzymałam się na powiązaniach - czy miałabyś coś przeciwko, abym zainspirowała się Twoimi powiązaniami? Nie pytam o podanie kodu, bo sama umiem go napisać i efekt nie będzie też kropka w kropkę taki sam, choć nadal dość podobny. Chodzi mi jedynie inspirację estetyczną. ;)]

    Persefona

    OdpowiedzUsuń
  22. [Polecam takie podejście, bo mitologia celtycka mnie momentami trochę przerasta. :)
    Ostatnio stwierdziłam, że będę Croma przeciągać na stronę nowych bogów, więc w razie czego można to dodać do wątku motyw tego, że jednak Crom się zdecyduje przyłączyć do jednej ze stron. A żeby nie było nudno i nie skończyło się na samej rozmowie światopoglądowej, możemy dorzucić jeszcze coś z przeszłości. Do Ameryki trafili w podobnym czasie, mogli się wtedy jakoś tam po swojemu próbować dogadywać. W XIX wieku Crom był zainteresowany rolnictwem i hodowlą bydła, więc może nawet robił jakieś interesy z Saturnem (bo panowie dość podobni funkcją) i wtedy trafił na Janusa? Może od tamtego czasu okazjonalnie robili jakieś interesy, skoro Janus był inżynierem, Crom mógł go czasem wkręcać w jakieś ciekawe zlecenia w Anoce, która w pierwszej połowie XX wieku przeżywała wielką rozbudowę. :)
    Co do początku to mogę nam zacząć, powiedzmy od tego, że Crom będąc w Nashville postanawia przy okazji odwiedzić "starego znajomego". Daj znać czy pasuje. :)]

    Crom

    OdpowiedzUsuń
  23. Domostwo Thora i jego żony od zawsze było ukryte za kurtyną, którą tylko nieliczni mogli przejrzeć. To był jedyny warunek zanim się tu przenieśli. Nie miał nic do ludzi, właściwie to nawet całkiem ich lubił, jednak wiedział, że inaczej nie zazna prywatności, do której przyzwyczajony był w Asgardzie. Potrzebował swojego miejsca i spokoju, teraz szczególnie.
    Nigdy nie chciał nikogo martwić. Jego życie nigdy nie należało do najłatwiejszych, pełne było wyborów, których nie sposób było dokonać bez krzywdzenia kogokolwiek. Wyborów, których nie chciał podejmować, a był do tego zmuszonym. Wyborów jak ten, który postawił przed nim Odyn, gdy kazał przyprowadzić Lokiego, którego czekała okrutna kara. Mógł się zbuntować, osłonić brata, ukryć go przed złością ojca, jednak tego nie zrobił. Zamiast tego posłusznie wykonał rozkaz, czego żałował przez wszystkie te lata. Nic nie odcisnęło na nim takiego piętna jak tamten dzień.
    Widział, jak brat morduje brata, jak Lokiego przywiązują do skały jelitami własnego syna, jak ukochana żona poświęca się dla męża. Widział i nic z tym nie zrobił, ani wtedy, ani później.
    Od tamtej pory miał koszmary, zatracał się w wykonywaniu kolejnych poleceń, wyruszał na bitwy wręcz niemożliwe do wygrania i wracał z nich cało. W Ameryce było podobnie. Zatracił się w pracy, z pomocą przyjaciół własnoręcznie zbudował dom, bez użycia maszyn obsiał każde pole, karmił każde zwierzę i nie chciał innego życia. Każdy dzień wyglądał tak samo i dokładnie tego potrzebował. Żeby każdy dzień wyglądał inaczej niż w Asgardzie.
    Nadal wypełniał polecenia ojca, choć te w Nowym Świecie nie były już tak okrutne. Teraz robił za straszaka, każdy bał się jego wściekłości i siły młota, więc zmieniał zdanie na sam jego widok. W ten sposób przekonał wielu bogów, by stanęli po stronie Odyna.
    Od dawna nie miał nic wspólnego z piorunami. Nie denerwował się, hodowla zwierząt go wyciszyła, pozwoliła zapomnieć o okrucieństwie, do którego był wcześniej zdolny. Zmieniła go do tego stopnia, że każdego dnia otwierała stare rany, które krwawiły zdecydowanie zbyt mocno. Każdej nocy powracały wyrzuty sumienia, z którymi nie potrafił sobie poradzić nawet ciężką pracą. Wykańczał się, fizycznie i psychicznie, aż w końcu nie wytrzymał.
    Widział to kiedyś w jakimś filmie, do którego zmusiła go Sif. Zdobycie pistoletu okazało się proste, jak zabranie dziecku lizaka. Zaczekał aż ukochana wyjdzie do pracy, pocałował ją po raz ostatni, zszedł do piwnicy i strzelił sobie w głowę, tak po prostu, jakby nic to dla niego nie liczyło. Nie zostawił listu, nie chciał żeby ktokolwiek wiedział, że się wahał. Sądził, że tak będzie dla niego lepiej.
    Jednak nie trafił do Walhalli, jak zawsze sobie to wyobrażał. Nie zginął w walce, jego śmierć nie była szlachetna, odszedł w hańbie.
    Liczył na spokój, nie ważne gdzie trafi, jednak nie zaznał go zbyt długo. Odyn postarał się o to, by szybko wrócił do domu, nie szczędząc mu przy tym pogardliwych spojrzeń. Od tamtej pory było inaczej. Każdego dnia przepraszał żonę i starał się jej wynagrodzić krzywdę, którą spowodował. Popełniając samobójstwo wiedział, że nie będzie jej łatwo, jednak wiedział też, że sobie poradzi. Była najsilniejszą kobietą jaką znał.
    Zupełnie nie spodziewał się wiadomości od Janusa. Wiedział, że nie odzywał się już zbyt długo, jak i to, że przyjaciel musiał wiedzieć co zrobił. Takie wydarzenie odbiło się echem w boskim świecie, nie tylko w jego rodzinie. Wielu przyjaciół próbowało się z nim skontaktować, jednak Sif dbała o ich prywatność. Wizyty Janusa jednak oczekiwał z niecierpliwością. Nie był jednym z tych, którzy fałszywie trzymają się syna Odyna licząc na jakiekolwiek względy, wiedział że może na niego liczyć. Zostawił pot i krew w fundamentach jego domu, a to znaczyło wiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuł mrowienie na karku za każdym razem kiedy ktoś przekraczał granicę kurtyny, jednak tym razem uśmiechnął się blado i wyszedł na spotkanie przyjacielowi. Jego domostwo było ogromne, potrzeba było dużo czasu by przedostać się z jednego końca na drugi, więc przyspieszył kroku. Droga wjazdowa prowadziła wprost pod drzwi domu, który znajdował się w centrum. Wokół niego były stajnie i warsztaty, a za nimi ogromne pola, duma Thora. Pod drzwi dotarł w tym samym momencie, kiedy mężczyzna wysiadł z samochodu.
      -Janus, przyjacielu, cieszę się że dotarłeś bezpiecznie. –rzucił podchodząc do niego i zamiast zwyczajowo podać dłoń na przywitanie, uściskał starego druha. –Pewnie jesteś zmęczony drogą, zapraszam, Sif zadbała o wszystko. –dodał gestem zapraszając go do środka.
      Dom był ogromny, zdecydowanie zbyt duży dla ich dwójki, jednak często nie byli w nim sami. Odyn lubił zatrzymywać się tu po drodze, a i inni bogowie często wpadali z wizytami, choćby tylko po to, by spróbować wyśmienitego wina, które Thor przygotowuje.

      [Trochę mnie poniosło, przepraszam ;)]

      Thor

      Usuń
  24. [Przepraszam, że odpisuję dopiero teraz, ale zaniedbałam nieco Croma.
    Co do powiązania to akurat Crom od połowy lat 20 XX w. siedział w Anoce i angażował się tam w co się da, więc akurat mógł sobie wtedy robić interesy z Janusem - inżynierem.
    Ok, to w takim razie skoro wszystko nam pasuje i się składa w całość to powinnam na dniach podesłać początek. :)]

    Crom

    OdpowiedzUsuń
  25. [Tak, Izyda była na Fallen Gods i przez to mam do niej ogromny sentyment, chociaż przeszła bardzo dużą metamorfozę. :) Cieszę się, że ktoś ją pamięta. :D Ja mam odwróconą hierarchię w tym przypadku, ale dziękuję bardzo. :)
    Właśnie coś nam nie wyszło, ale warto spróbować jeszcze raz. ;) Z tym tylko, że ciężko mi coś złapać. Myślę o czasach, kiedy rzymianie byli przez Kleopatrę w Egipcie. Może wtedy by się mieli okazję poznać, skoro Kleopatra uważała się za wcielenie Izydy? ;)]

    Izyda

    OdpowiedzUsuń
  26. [No to witam ponownie i przybywam z pytaniem czy tworzymy nasz stary planowany wątek? A może kombinujemy coś od nowa? :)]

    Crom

    OdpowiedzUsuń
  27. [Hej! Ponieważ postanowiłam się w końcu jako tako ogarnąć i wrócić do pisania... i ponieważ zaczęliśmy bardzo fajny wątek, to wpadam z pytaniem czy miałabyś chęć go ze mną kontynuować? :)]

    - Loki

    OdpowiedzUsuń
  28. [No to przypomnę sobie dokładnie nasze ustalenia i możemy lecieć z wątkiem. :) A co do początków to może wykorzystam Cię do początku na Fable (zaraz Ci tam odpiszę), bo tam mam trochę większą kolejkę i znów będę się długo zbierać. A tutaj zacznę ja. Pasuje Ci takie coś? :)]

    Crom

    OdpowiedzUsuń
  29. [To cieszę się bardzo, bo i pomysł mi się szalenie podobały i aż mi było głupio, że tak zamuliłam... Początek mam w sumie w pliku, więc mogę Ci od razu na niego odpisać. Bo nie ma co zmieniać, było idealnie. Chyba że też masz gdzieś pod ręką i chcesz wysłać ponownie by było to możesz. :)
    To już jak wolisz. :)]

    - Loki

    OdpowiedzUsuń
  30. [Dziękuję bardzo za powitanie i cieszę się, że przyjemnie się czytało. Mam nadzieję, że nie naplątałem tam za bardzo? ;)
    Za to muszę przyznać, że sam z przyjemnością czytałem Twoją kartę, bo do tej pory Janusa kojarzyłem bardzo ogólnie i nie miałem pojęcia, że miał związki z nowym rokiem. Bardzo fajna niebanalna postać.
    Jeśli masz chęć na wątek to zapraszam, może coś nam się uda razem wymyślić.]

    Erlik

    OdpowiedzUsuń
  31. [Cieszę się że Mor się podoba, bo pisanie szło mi ciężko. Dziękuję bardzo za życzenia i przy okazji również życzę powodzenia z drugą postacią.
    Co do zawodu to moje dziwne poczucie humoru podpowiadało mi jeszcze jako alternatywę sprzedawanie klimatyzacji. ;)
    Jakby co zapraszam na wątek, bo Janus zawsze był moim ulubionym rzymskim bogiem i chętnie bym coś z nim skrobnął.]

    Mor

    OdpowiedzUsuń
  32. [Przepraszam Cię szalenie, że tyle to trwało, ale musiałam „troszkę” ogarnąć zaległości i jeszcze przypomnieć sobie co i jak. Mam nadzieję, że się nie gniewasz i że początek jako tako może być, bo przez tą przerwę w pisaniu nieco zardzewiałam. :) A co do Fable, to wątek jest super i pewnie niebawem doczekasz się w końcu odpisu (bo staram się chociaż w miarę po kolei wszystko ogarniać :)). Powoli się chyba wygrzebuję z zaległości, więc myślę, że teraz już wreszcie wrócę do regularnego pisania. Raz jeszcze przepraszam Cię za opóźnienia.]

    Crom zawsze cenił sobie rozsądek. Może nie do końca było to widać po jego zachowaniu, ale w gruncie rzeczy wcale nie działał pochopnie. Był już na tyle stary by móc uchodzić za doświadczonego i jednocześnie mieć prawo do swoich dziwactw, ekscentryczności i tego by coraz bardziej czuć się przytłoczonym nową rzeczywistością. Przez te wszystkie tysiące lat jakimś cudem potrafił w mniejszym lub większym stopniu pogodzić się ze zmianami i przystosować się do nowej sytuacji. Do tej pory przetrwał już wiele zmian. Pierwsi byli Celtowie, potem Rzymianie, po nich chrześcijanie, Sasi i Wikingowie, a po nich wielki napływ nowych kultur z Europy, aż w końcu przyszedł czas na nowych bogów. Ameryka była jeszcze ciekawszym doświadczeniem. I choć Crom miewał swoje wzloty i upadki, mógł z całą pewnością powiedzieć, że poradził sobie wyjątkowo dobrze. Coraz częściej zerkając na innych starych bogów dochodził do wniosku jak głęboko tkwią oni w swojej przeszłości, kurczowo trzymając się tego co było i nie chcąc przyjąć do wiadomości, że coś się kończy, a coś innego zaczyna. Niektórzy z nich byli przecież znacznie młodsi od niego... Crom nie lubił myśleć o sobie jak o relikcie przeszłości, zwykle żartował ze swojego wieku i śmiał się, że ma tyle lat na ile się czuje. Jednak gdzieś w głębi duszy i on miał swoje obawy. Do niedawna żył po swojemu, zachowując dobrą komitywę ze starymi znajomymi, choć niewielu ich było, a także trzymając się z nowymi przyjaciółmi – tą szaloną i kolorową zgrają zwaną nowymi bogami. Tak było dobrze. Aż do chwili kiedy wszystko zaczęło się komplikować. Przeklęci Wikingowie zawsze stwarzali same problemy, a najgorszy był Odyn. Odyn i jego głupia „wojna”. Crom nie chciał wplątywać się w żadną wojnę. W swoim życiu jeden jedyny raz dał się ubłagać o zaangażowanie w wojnę, co nie skończyło się najlepiej. Nie chciał powtarzać tego błędu, podobnie jak nie chciał stracić swojego małego świata, Halloween, cudownej Anoki i życia, które zdążył polubić. Podjął decyzję... i nie umiał opędzić się od myśli, że wplątał się w coś czego nie chciał. Poza tym coś mu w tym wszystkim nie pasowało. Znał nowych bogów i mógł powiedzieć o nich wiele, ale na pewno nie zgadzało mu się to z obrazem malowanym przez Odyna. A przynajmniej w większości się nie zgadzało.
    * * *
    Było ciepłe czerwcowe popołudnie w Nashville. Crom był w dość leniwym nastroju, jak zwykle o tej porze roku. Niecierpliwie czekał już na koniec lata i swoją ukochaną jesień, nie potrafiąc znaleźć sobie ani miejsca ani zajęcia, które nie byłoby nużące. Dlatego z przyjemnością wybrał się na południe z zamiarem odwiedzenia paru dawnych znajomych. W większości byli to Rzymianie. Crom czasem sam dziwił się temu, że o wiele większą sympatią darzył rzymski panteon, niż ten ze swojej ojczyzny. Może po prostu Rzymianie byli rozsądniejsi? Crom lubił Prozepinę, z którą doskonale się rozumiał, lubił Plutona, który wbrew pozorom był dość sympatycznym bogiem, lubił Saturna, z którym można było porozmawiać o rolnictwie, no i lubił Janusa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janus był zawsze tym rozsądnym i stanowił miłą odmianę od celtyckich bogów, którzy najpierw robili, potem myśleli... lub też nie myśleli w ogóle. Ze wszystkich najeźdźców Janus był tym, którego Crom od początku darzył czymś na kształt szacunku. Dziś, po tylu wiekach prócz szacunku mógł śmiało mówić o sympatii i tym, że szczerze lubi Janusa i liczy się z jego zdaniem. W końcu tylko skończony głupiec nie liczyłby się z radami kogoś zdolnego spoglądać w przyszłość lub przeszłość. Czasem bywało to dziwne i niepokojące, a przez to jeszcze bardziej fascynujące.
      Crom od jakiegoś czasu myślał nad tym czy nie odwiedzić Janusa w Nashville i nie porozmawiać z nim o obecnej sytuacji. O tej dziwnej wojnie i nowych bogach. W ciągu tych paru dni swojego pobytu w mieście, również kilkakrotnie rozważał jakieś spotkanie ze starym znajomym. Ostatecznie zdecydował się poczekać do weekendu. Nie chciał odrywać Janusa od pracy i zawracać mu głowę, swoimi dziwnymi przemyśleniami. Dlatego też umówił się z nim w sobotnie popołudnie w jednej z licznych włoskich knajpek, które niezmiennie były dla Croma prawdziwą egzotyką i atrakcją, zwłaszcza jeśli chodziło o cudowne włoskie słodycze.
      Zerknął na zegarek, Janus zawsze był niezwykle punktualny, nic więc dziwnego, że zjawił się idealnie. Crom uśmiechnął się z typowym dla siebie, nieco przesadnym, entuzjazmem.
      – Janus, jak miło cię w końcu znowu zobaczyć – odezwał się radośnie na widok rzymskiego boga.

      Crom

      Usuń
  33. [To tak, na początku dorzucę, że zacznę nam wątek z Persefoną i Kwirynusem, już ich dopisałam do kolejki. ;)
    Odnośnie wątku Księżyca z Janusem - pomysł jest ciekawy, tylko jest takie drobne ale dotyczące kanonu - Wi/Bizon w zamyśle Gaimana doskonale znał przebieg zdarzeń w przyszłości i prowadził tę wojnę jakby "po swojemu" przez właśnie sny i wizje. A Hanwi/Księżyc jest jego żoną i jakby jego częścią, a więc razem w dwójkę dzielą te same moce. Tak więc ona również potrafi patrzeć w przyszłość i bardzo dobrze zna przebieg dalszych losów, a swój dar wykorzystuje głównie do kontaktowania się w sobie wiadomych celach.
    Niemniej, możemy zostawić pomysł na spotkanie - Janusowi mógł popsuć się samochód, Hanwi/Moon jest raczej kochana i spróbuje ściągnąć jakąś pomoc. Może skończy się to na jakiejś herbacie? Mogą poczekać, aż jej mąż wróci ze swojej części pracy w rezerwacie, wtedy by ten samochód naprawili, a do tego czasu Janus posiedziałby trochę z Hanwi i pewnie zdołałby się zorientować, że ma do czynienia z jakimś indiańskim duchem. ;)
    Jeżeli by to wyszło - Hanwi byłaby na pewno zaskoczona tym, że Janus doskonale wie, że ta wojna to jedna wielka przebieranka. Byłby na pewno bardzo przydatnym sojusznikiem, któremu nie trzeba już uświadamiać, jak jest naprawdę, a w jakiś sposób mogliby zawrzeć współpracę. ;) Co myślisz o takim wyjściu?]

    Księżyc

    OdpowiedzUsuń
  34. [Mimo swoich najszczerszych chęci zrezygnowałam jednak z Księżyca, była bardzo niewątkogenną postacią, chociaż kochałam ją bardzo. Możemy jednak nadal pomyśleć nad drugim wątkiem, bo od pewnego czasu w planach mam Hestię i zaczęłam ją powoli tworzyć. Myślałam czy Hestia nie będzie się nadawała lepiej do znajomości z Kwirynusem, bo oboje są od spraw państwowych, ale myślę, że z Janusem też możemy ją powiązać, przez Saturna chociażby. Mimo że raczej jego dzieci nie mają powodów, aby go dobrze wspominać, myślę, że Hestia jest na tyle kochana, że najbliżej jej do ojca. Daj znać jak się na to zapatrujesz - albo u Persefony, albo pod kartą Hestii, gdy się pojawi. ;)]

    przyszła Hestia & Persefona

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonały drama queen i lannisterski szpieg. Obsługiwane przez usługę Blogger.