piątek, 4 sierpnia 2017

anything you attempt to do without women will fail

Twerky
amerykańska nowa bogini • bogini twerkingu • kontynuująca dawną misję • bogini niosąca kobietom wyzwolenie z pęt stereotypów • czerpiąca siłę z podziwu i zainteresowania • prawa ręka mr. Worlda • monopol na wymyślanie irytujących przezwisk
---
Shirley Jones • 20 listopada 1988 • miejsce urodzenia: Nowy Orlean • zawód: choreograf, instruktor twerku, zumby oraz bachaty • miejsce zamieszkania: Fort Pierce, Floryda • Sweetie & Dragon

afrykańska opiekunka słodkich wód, rzek i strumieni • pani luksusu, przepychu i przyjemności • świadoma swojej zmysłowości królowa seksualności, wyzwolenia, płodności, piękna i miłości • pani pieśni, muzyki oraz tańca • opiekunka rzeki Oṣun w Nigerii • namiętna władczyni ucząca kobiety niezależności i świadomości własnego ciała
odautorsko

37 komentarzy:

  1. [Oh my fucking queen! <3]

    Anansi

    OdpowiedzUsuń
  2. [Witam naszą pierwszą nową boginię. Bardzo fajny i przede wszystkim niebanalny pomysł na postać. I jak na tą "najmniej rozgarniętą" z administracyjnej trójcy to naprawdę świetnie ogarniasz uniwersum. Pasowałaby do książki ;)
    Życzę wielu wątków i powodzenia z aż trzema postaciami.]

    Wisakedjak

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam oficjalnie panią czekoladkę! :)
    Postać jest przecudna, a pocisk w KP do pewnego pana lubiącego środy taki uroczy. No jak tu nie uwielbiać naszej Auchan? <3
    Życzę dużo dobrej zabawy i równie dużo zabawnych wątków.

    - Administracja

    OdpowiedzUsuń
  4. [Hmmm... myślę intensywnie, może coś w ten taniec pójść, żeby się poznały? Kurczę, nie wiem, niby wystarczy coś prostego, żeby z NRJ się spiknąć, a najtrudniej wymyślić... xD]

    Jej Słodkość Jednorożec

    OdpowiedzUsuń
  5. [Oszą! No to jedziemy z wątkiem, który ustalałyśmy :)
    Chcesz pełnić honory czy ja mam się nie pojawić na korpo-czacie?]

    Mr Meme
    https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t31.0-8/20368770_1552655754777244_3643894081996180628_o.jpg?oh=6fe40d1a4b5761288ec771fd3ea98d39&oe=59FA15A8

    OdpowiedzUsuń
  6. [To może po prostu moja lukrecja stwierdzi, że jak chce dalej szaleć na prawo i lewo to potrzebuje pracy, a nic zwyczajnego nie odpowiada jej, dlatego uda się do asystentki dyrektora, bo ją zna i będzie chciała, żeby ta wykombinowała coś dla niej w firmie Mr Worlda?]

    Jej Słodka Kopytkowatość

    OdpowiedzUsuń
  7. [o, no i pięknie, ja jestem jak najbardziej na tak co do takich psiapsi :D
    a jeśli chodzi o teraz, to w takim razie może być w sumie nawet jakaś jednorazowa fucha, i w sumie tak teraz mi klepki zaskoczyły, że z Czarnobogiem wymyśliliśmy, że jednorożec dostanie za zadanie wybadać go, czy da się przekabacić i ogólnie jaki jest, co robi itd., więc można to i tutaj wykorzystać, jeśli ma to dla ciebie sens i jeśli nie miałaś innego pomysłu :D]

    NRJ

    OdpowiedzUsuń
  8. [racja w sumie... to jednak korpo, a to może kiedyś się przyda, albo gdzieś tam wpleciemy xd tylko trzeba wykombinować coś co Jej Bajeczność mogłaby robić, bo jest raczej specyficznym pracownikiem... :D]

    NRJ

    OdpowiedzUsuń
  9. [Chętnie! To jak robimy?]

    Narkotyki

    OdpowiedzUsuń
  10. [O widzisz, ty to masz łeb :D Chyba ja będę zaczynać, skoro to jednorożec będzie się prosić o robotę, więc jeszcze ustalmy, czy Oshun ma coś w rodzaju biura? Czy wpaść do niej do domu, czy też jeszcze po prostu zadzwonić i umówią się w jakimś miejscu publicznym?]

    NRJ

    OdpowiedzUsuń
  11. [Ty masz problem do kogo zaprosić, ja mam problem do kogo iść. Z Sigyn jakoś sobie poradzimy, chcę moją przyjaciółkę, która nauczy Młotka trząść tyłkiem! ♥]

    Thor

    OdpowiedzUsuń
  12. [uuu to ja nie wiem, czy zupełnie przypadkiem nie pomyli domów w takim razie... :D

    Tego dnia, logując się na swoje konto bankowe, Grace złapała się za głowę. Ile?! Przecież za chwilę nawet na waciki jej nie wystarczy... Jeśli dalej tak pójdzie to amerykanie będą mogli zobaczyć na ulicy żebrzącego jednorożca, a tego przecież nie chciała. Wyglądało na to, że nastała najwyższa pora na znalezienie sobie nowej pracy, choć za żadne skarby świata nie wiedziała jak tego dokonać, żeby utrzymać tę pracę dłużej niż dwa tygodnie. Z wszystkich dotychczasowych miejsc pracy była natychmiast zwalniana, albo sama je porzucała, w kółko twierdząc, że to nie jest praca dla niej. Gorzej, że żadna praca nie była dla niej... W każdej czuła się albo przytłoczona albo wykorzystywana albo zbyt znudzona albo zbyt zmęczona, szereg wymówek był niesamowicie długi, jeśli nie wręcz nieskończony. Jedno wiedziała na pewno, tym razem musiało być inaczej albo będzie miała spory problem. Od razu otworzyła w nowej karcie stronę z ofertami pracy, skacząc jedynie wzrokiem po tekście. Nie, nie, na pewno nie, nie sądzę, nie, nigdy w życiu, tym bardziej nie... Cóż, nie sposób było w ten sposób znaleźć sobie cokolwiek, w pewnym momencie jednak, między ogłoszeniami mignęła reklama, która sprawiła, że jednorożec klepnęła się w czoło i od razu odskoczyła od stołu. Czemu od razu na to nie wpadła, przecież to takie oczywiste! Zgarnęła telefon, portfel i klucze do auta, które swoją drogą było jedyną stałą rzeczą w jej życiu, nie to co wynajmowane mieszkania zmieniane jak rękawiczki i wyszła z domu. Urokiem osobistym umiała nieco namieszać, dlatego niektóre rzeczy miała gratis, a i nierzadko udawało jej się zdobyć gotówkę na ładne oczka, ale z tego nie dało się żyć tak, jakby tego chciała, więc ruszyła w drogę do Fort Pierce. Ta złota bogini była jedyną szansą na coś porządnego, jeśli ona nic jej nie znajdzie, będzie zmuszona sprzedawać lody truskawkowe. Grace dobrze wiedziała gdzie znaleźć przyjaciółkę, a także, że może się u niej bezkarnie rozgościć, dlatego kiedy dotarła na miejsce, udała się na tyły domu, przyjęła postać jednorożca i zastukotała kopytkiem w szybę.

    NRJ

    OdpowiedzUsuń
  13. [Cześć, ja chętnie po wątek :D Niech się kłócą, wyrywają sobie włosy itp :D MILEY WHAT'S GOOD?]

    Be Yourself Lifestyle

    OdpowiedzUsuń
  14. [Ona raczej będzie chciała załagodzić konflikt, aczkolwiek to bóstwo tolerancji, które nie toleruje obrażania kogoś, więc jeśli pójdziemy w tę stronę to... :D]

    Be Yourself Lifestyle

    OdpowiedzUsuń
  15. [Uwaga, spojler-alert: nie było w poznaniu między Dziewanną a Wilkiem nic nadzwyczajnego i chyba to je czyni pięknym. : D Czeeeść! Serdecznie dziękuję za powitanie i za miłe słowa oraz jestem bardzo zła, że masz aż tyle wspaniałych postaci i ostatecznie musiałam dokonać pomiędzy nimi wyboru. ;< Postanowiłam jednak wytypować Oshun przez to, że w ogóle nie znałam tej bogini i powiązanie z Mr. Wordem. Gratuluję ciekawego pomysłu i lekkiego pióra, a także przepięknie rozbudowanych zakładek (szaleństwo z tymi wcieleniami!) i podziwiam za niespotykany na blogach wizerunek. Życzę więc powodzenia w prowadzeniu aż trzech super postaci! ;]

    DziewANNA

    OdpowiedzUsuń
  16. [Dziękuję pięknie za powitanie!
    Przyznaję, że początkowo Freja (wraz z Odem) miała być założycielką Ford Models, ale jakoś w trakcie mi się to odwidziało. Ale kto wie, może jeszcze zmienię jej zawód, bo ten magazyn też w pełni mi nie pasuje. xD
    Oshun to bardzo ciekawa postać i cieszę się, że mogłam dowiedzieć się nieco więcej na temat mitologii ludów Joruba, bo nigdy wcześniej się z nią nie zetknęłam. Faktycznie, najłatwiej chyba będzie powiązać te dwie panie, skoro obie stanęły po tej samej stronie barykady. Co prawda Freja nie jest w stu procentach zaangażowana w konflikt (w założeniu brat i ojciec stoją po drugiej stronie), niemniej uważa, że mr. World ma rację i bogowie faktycznie powinni ewoluować. Ale jeśli któregoś dnia się dowie, kim w rzeczywistości jest mr. World, raczej nie będzie szczęśliwa. :D
    Mogę pomyśleć nad czymś konkretnym, tylko zdradź mi: wolisz zacząć czymś spokojnym czy akcją? ;)]

    Freja

    OdpowiedzUsuń
  17. [Podoba mi się. Kto zaczyna?]

    Be Yourself Lifestyle

    OdpowiedzUsuń
  18. [Jest Nicki, masz moje serce, nie musisz oddawać. XD Przychodzę w sprawie tego wąteczku, do którego zapraszasz.]

    Belial

    OdpowiedzUsuń
  19. [Makaron z każdym sie dogada ;) To wbrew pozorom pozytywny Potworek jest :D I taki wesolutki ;)
    Mam tylko jakieś takie pytanie...bo w sumie Makaron mógłby zapragnąć nauczyć się twerkować, albo zechciałby poćwiczyć swoje umiejętności taneczne bo może się okazać iż jego kumpel planuje ślub...to wypadałoby znać trochę innych tańców, prawda? Taki kurs tańca to w sumie byłby dobry początek relacji, dla tej dwójki, prawda? Później jakieś wyjście na piwo, or coś w tym stylu.
    Chyba, że masz lepszy pomysł, to śmiało możesz pisać ;) Przyjmę wszystko z otwartymi łapkami ;)]

    Makaron

    OdpowiedzUsuń
  20. [Chęć mam, to oczywiste! :)
    Z pomysłem gorzej, ale to może na gg ustalimy? W każdym razie dziękuję za powitanie, i niech Oshun nie skreśla Instagrama tak od razu, ona wcale nie jest taka zła :D]

    Instagram

    OdpowiedzUsuń
  21. [Cytując klasyka: "Loszki można wyrwać na wszystko, co jest fajne" xD
    To pewno i na tańce z serii "latino-americano" pewno też :D A jak Makaron jeszcze się dowie, że kobitki lubią tańczących panów, to możesz być pewna, że będzie częstym gościem u Oshun ;) Nawet może zaszpanuje przed nią tym że potrafi twerkować xD (albo oznajmi jej że się uczy). Jednym słowem jestem całkowicie na tak jeśli chodzi o dzikie densy z Makaronem ;) Tak więc, robimy tak że makaron przybywa do szkoły tańca Oshun i mówi coś w stylu: "Pragnę się nauczyć tańczyć żeby móc szokować ludzi i nie-ludzi!" ewentualnie "Chcę wyrywać wszystkich na moje piękne kocie ruchy!" i błaga Oshun o pomoc (uprzednio oczywiście płacąc).
    Co dalej to się zobaczy, co nie?]

    Makaron

    OdpowiedzUsuń
  22. Od razu pyszczek jej się rozweselił, kiedy zobaczyła idącą w jej stronę przyjaciółkę. Wdreptała do środka, zatrzepotała wesoło grzywą i zmieniła się z powrotem w kobietę. Poof! Chmura różowego, błyszczącego brokatu uniosła się w powietrzu, a zza niej ujrzeć można było ucieszoną twarz Grace.
    - Aha! Nie spodziewałaś się. Czekaj... - strzepnęła resztki brokatu z włosów Oshun, różowy to zdecydowanie nie był jej kolor - No. Kto by tam przejmował się telefonami, kotek. Pomyślałam sobie, że najwyżej wykopiesz mnie za drzwi - tu wyjrzała przez jej ramię na mężczyznę - i chyba tak będzie.
    Przeszkadzała, bez dwóch zdań nie była im w tej chwili potrzebna, no ale jak to mówią - oj tam. W dodatku resztki brokatu, które jeszcze nie wyparowały, osiadły na pięknym fotelu właścicielki mieszkania. Oj tam.
    Zaczęła w myślach przeliczać prawdopodobieństwo, że Oshun będzie zła i jak bardzo. Może te pyszne ciastka z różowym lukrem, które przywiozła ją udobruchają? W sumie każdemu przywoziła coś z różowym lukrem, było to już na tyle naturalne, że nie zdziwiłaby się gdyby ktoś zapytał "a gdzie ciasteczka?", kiedy przyjechałaby bez nich. Wyciągnęła z torebki pudełko ze słodyczami, machając nim przed oczami Oshun. Może nie będzie aż tak zła...
    - No ale psiapsi chyba nie wygonisz, co? - wyszczerzyła do niej zęby najszerzej jak umiała i zatrzepotała rzęsami.

    NRJ

    OdpowiedzUsuń
  23. Stał przed jednym z wielu budynków, nadal nie był pewny czego tak właściwie oczekiwał, czego pragnął się nauczyć. Nie wiedział, nie był pewny, czy życia sobie przypadkiem nie zmarnuje, czy nagle jego poglądy na różne sprawy nie ulegną drastycznej zmianie i nie zacznie uznawać pizzy hawajskiej za największe dobro i czy przypadkiem nie dojdzie do wniosku że jego życie jest bez sensu i nie zapragnie się zabić, albo co gorsza przestanie jeść spaghetti albo makaron w jakiejkolwiek postaci! Tyle myśli brak odpowiedzi a to wszystko przed szkołą tańca, przed którą stał i można by zaryzykować stwierdzeniem że modli się przed tym budynkiem do jednego z tych artefaktów, które nazywano popularnie „ulotkami”. A jak wszyscy wiedzą „ulotki” to dzieło…nie wiadomo czyje ale większość ludzi miało to w dupie co na nich pisze. Dlatego Giovanni jak każdy szanujący się właściciel knajpki ogłosił się na internetach, fejsbukach, ulotki też poroznosił i wycwanił się na tyle że na tych ulotkach była taka fajniutka zniżka o czym poinformował. Może nie był żadnym rekinem biznesu, ale dawał radę.
    Zwykła szkoła tańca zmusiła go do takich przemyśleń, aż strach pomyśleć co by było gdyby…no sam nie do końca wie, ale nie ważne. Ważnym jest fakt, że wszedł do budynku ściskając ulotkę. Obawiał się tego strasznie. Niby słyszał cos o właścicielce, ale brał to wszystko z przymrużeniem oka. Nawet chyba i widział właścicielkę na jakimś zdjęciu, więc wiedział jak wygląda. Czuł się trochę jak jakiś niemalże upośledzony stalker, który najpierw sprawdza to jak wygląda jego ofiara a później przychodzi do niej pod jakimś pretekstem tylko po to żeby widzieć ją możliwie najczęściej i żeby zwrócić na siebie jej uwagę. Na całe szczęście nie był żadnym stalkerem.
    Podszedł cicho do kobiety która wyglądała jak właścicielka. Schował do kieszeni ulotkę, poprawił jeszcze szybko włosy (czyt. bardziej je rozmierzwił) i już mógł zacząć swoją rozmowę. Już mógł zacząć opowiadać swoją historię, która była pełna różnych zawirowań, oraz szalonych zwrotów akcji. Taki trochę rollercoster w wykonaniu tej kupki makaronu.
    — Dzień dobry. Bo ja chciałbym się nauczyć tańczyć – powiedział. Wtedy też wpadł na świetny pomysł. Ale tylko w jego mniemaniu, bo jako że LPS jest dosyć rozrywkowym nowym bogiem, to byłoby ciekawie ażeby „odpalił” cos ciekawego. Dlatego też w momencie padł na kolana i zaczął błagać. – Błagam, nauczcie mnie tańczyć. Zumbę, rumbę, czaczę, zorbę, kazaczoka…cokolwiek! Cokolwiek na co mogę wyrywać laski i laksów! Bo na twerkowaniu to daleko nie zajadę – zaczął zawodzić.
    To się nazywa szczyt makaronowej desperacji.

    Makaron

    OdpowiedzUsuń
  24. Ta, karaoke, pomyślała ze śmiechem, mhm, choreografię. Całkiem przystojny, ale czarnoskórzy mężczyźni nie byli w typie Grace. Byli za to, najwyraźniej w typie Oshun. Widać było z daleka, że to nie Michael Jackson odpowiadał za ich niewyjściowość, ale skomentowała to jedynie uśmiechem.
    Patrzyła jak w stronę drzwi leci jeden z butów gospodyni, kręcąc głową. Ta to dopiero miała metody na pożegnanie, nie ma co, cała Oshun. Jej przyjaciółka była niepowtarzalna, ale za to właśnie ją uwielbiała. Kolejną rzeczą za jaką ją lubiła była kawa.
    - Taak, kawy, proszę. - odpowiedziała i wskoczyła na kanapę - Jak będziesz otwierać kawiarnię to masz już najwierniejszą klientkę!
    Postawiła otwarte pudełko na stoliku i sięgnęła sobie pilota do telewizora. Czasem przyjaźń z Grace bywała męcząca, ona zdecydowanie potrafiła się rozgościć, co nie zawsze było plusem, a poza tym później ciężko również było ją wygonić.
    - Nowe poduszki? - chwyciła jedną z nich sprawdzając ich miękkość.
    Tak, Grace, porżnij trochę głupa, a potem zabierz się za omawianie CV. Raz już miała szansę pracować w całej tej korpo, ale przecież nie chciała, nie no po co, przecież coś ciekawszego sobie znajdzie, oczywiście.

    NRJ

    OdpowiedzUsuń
  25. [Ta karta to prawdziwe mistrzostwo. Serio. Jest piękna i cichutko zazdroszczę talentu do wyczyniania takich cudów. Zresztą, Twoje karty zawsze piękne były i pewnie zawsze będą. :D
    Dziękuje ślicznie za powitanie, no i przychodzę do Oshun, no bo właśnie jak widać ma dosyć bliskie kontakty z Mr. Worldem. A Marzenka wreszcie będzie musiała spłacić swój dług. Dlatego nie zdziwiłabym się jakby sama prawa ręka Mr. Worlda zawitała pod jej drzwi, aby ją o tym zawiadomić. Czy cuś takiego. :)
    Pozdrawiam bardzo serdeeecznie, no i zapraszam jeśli są jakieś chęci na wąteczek. c:]

    Marianne Chodczenkowa czyli Marzanna

    OdpowiedzUsuń
  26. - Oshun, złotko, ja bym zapomniała o starej przyjaciółce? Wiesz, musiałam przypatatajać tu i tam, ale czas dla przyjaciół zawsze się znajdzie - podsunęła w jej stronę swoje wypieki - Są absolutnie fan-ta- styczne, mówię ci.
    Można by rzec, iż alfabet Grace kręcił się wokół słów takich jak fantastycznie, bajecznie, super, wspaniale, słodko i podobnych znaczeniowo. Jednorożec potrafiła zachwycać się prawie wszystkim, byle nie robiło jej krzywdy.
    Pytanie, co u ciebie, było błędem, Grace natychmiast podjęła swój monolog:'
    - No słuchaj, kupiłam sobie ostatnio takie wypasione, różowiusie pokrowce na fotele do auta, wiesz futrzane, takie milusie, były na wyprzedaży, kiedy szukałam foremek do babeczek i pistoletów na brokat. A babka w tym sklepie opowiadała mi o koleżance, co zapisała się do Kościoła Ściągajacych z Internetu, rozumiesz? Ściągających z internetu - zrobiła krótką przerwę, żeby się zaśmiać i gadała dalej - Wiesz, ja gdzie nie pójdę to gadam każdemu o niewidzialnych jednorożcach, trzeba wybadać rynek. Najzabawniejsze jest to, że ludzie wierzą we mnie dla żartu, rozumiesz, dla żartu! No, ale próbowałam założyć te pokrowce i okazało się, że są jakieś krzywe i nie pasują, już miałam jechać je wymienić, kiedy zauważyłam, że nie odpiełam guzików, no po prostu idiotka!
    Zaśmiała się po raz kolejny, tym razem z własnej głupoty, wciąż na samą myśl o tych guziczkach zaczynała chichotać.

    NRJ

    OdpowiedzUsuń
  27. W życiu by nie pomyślał że słowo twerk może kogoś zwabić. Gdyby o tym wiedział, to zdecydowanie częściej używałby tego słowa, może tak samo często jak polscy studenci prawa, którzy chodzą na crossfit i są wege…chociaż nie. Nie robiłby tego ludziom. Nie robi też tego innym i nie puszcza na okrągło Despacito…czy…Despoczito…sam już nie wiedział dokładnie jak to się nazywa. Zresztą nie było to teraz ważne, bo już szał ciał na to minął.
    — Doznałem objawienia – powiedział z lekkim włoskim akcentem. – Zobaczyłem najcudowniejszą kobietę która pomoże mi nauczyć się tańczyć. Powinnaś zostać beatyfikowna za życia dobra kobieto – powiedział i obrócił się w jej stronę. Oczywiście makaronik nadal klęczał. – Chociaż widzę, że chyba ktoś mnie uprzedził z beatyfikowaniem – miał na myśli oczywiście żaróweczkę, której światło padało tak że nad głową Oshun utworzyła się aureola.
    — Ja naprawdę na twerku daleko nie zajadę, bo ileż można? Wypadałoby trochę popracować nad moimi kocimi ruchami – uśmiechnął się i podniósł się z klęczek. – Poza tym…słyszałem, że laski i nie-laski lubią takich co to tańczą – jak na potwora zrobionego z makaronu to był dosyć zabawny. No i też nie normalny o czym większość wiedziała. Ale chyba jednak ciągle był najbliżej normalności niż niektórzy.
    — To przejdźmy do ważnej kwestii… komu i ile płacę? Oraz kiedy są najbliższe zajęcia i dlaczego o tak nieprzyzwoitej porze? – zapytał z miejsca. Był gotowy na wszystko. Płatność gotówką, czekiem, kartą oraz telefonem, przygotowany na wszystko lepiej niż Bear Grylls na podróż do lasu Amazońskiego. W sumie to makaron pewnie i podczas takiej wycieczki zawstydziłby Gryllsa, bo zamiast jeść jakieś robaki, to zamówiłby pizzę, albo sushi, zależy co by dowozili.

    Makaron jedyny i niepowtarzalny ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. - Dlatego właśnie będziesz niecierpliwie czekać, aż znów przyjadę z prezentami - wyszczerzyła się do niej.
    Wcale nie żałowała Oshun przepisów, ale jej umiejętności kucharskie chyba rzeczywiście leżały i kwiczały. Do tej pory pamiętała smak domowej pizzy, którą natychmiast zgodnie wyrzuciły. Wtedy Grace zadeklarowała się, że zawsze coś fajnego ze sobą będzie przywozić, żeby nie narażać ich na randkę z toaletą, mogło być mało przyjemnie.
    - Hmm, niech pomyślę... - podparła się teatralnie pod brodę - To był raczej sklep z różowymi rzeczami... ale za to znam inny, gdzie można kupić masę złotych rzeczy! Nawet widziałam tam taką mini fontannę, do której możesz podłączyć co tylko ci się zamarzy, byle by było płynne. Aż żałuję, że nie kupiłam jej sobie, wtedy mogłabym spijać białą czekoladę, kiedy tylko bym chciała... Na samą myśl ślina napływa mi do ust. A gdybyś chciała coś drobniejszego to mają też mniejsze złote gadżety, kiedyś podjedziemy i zobaczysz.
    Zmrużyła oczy biorąc łyk kawy, och tego smaku jej brakowało.

    NRJ

    OdpowiedzUsuń
  29. — Przyjmujecie czeki? – zapytał całkiem poważnie. Komiczności sytuacji dodawała sprawa że wyciągnął portfel pełen zielonych. Ale hajsy były tylko na pokaz, bo właściwie to jego pieniądze nie potrafiły się trzymać, zaraz na coś wydawał, a to czego nie udało mu się wydać wpłacał na konto oszczędnościowe, na którym zgromadził już jakieś…em… 250 dolców. Szalone oszczędności!
    — Jak najszybciej – odpowiedział Oshun. Wziął na bok właścicielkę i zaczął ustalać kilka kwestii. Cóż, dla zwykłych śmiertelników wyglądał niczym zagubiony chłopaczek, który chce dowiedzieć się kilku rzeczy. Uwielbiał swoją człowieczą postać, była bardzo fajna.
    No i loszki leciały na niego, a to chyba był najlepszy wyznacznik „bajeczności”, „swagu” i „zajebistości”. Jakie to życie potrafi być niekiedy okrutne.
    Umówił się z właścicielką na to, że najpierw uzgodni z instruktorką kilka rzeczy a dopiero po tym zapłaci, bo skoro cena jest uzależniona od godzin, to lepiej najpierw ustalić liczbę godzin w miesiącu, niż później płakać, że cośtamcośtam.
    — No to Oshun...powiedz mi ile ze mną wytrzymasz na tych tańcach? – zapytał się instruktorki i uśmiechnął lekko. – Bo chciałbym wiedzieć ile mam w razie czegoś piniądzów wydać na te nauki dzikich tańców – podrapał się po głowie. – No i powiedz mi jedną rzecz jeszcze…jak moje włosy?

    Makaron

    OdpowiedzUsuń
  30. - No tak powinnyśmy... - westchnęła - W zasadzie to i ja miałabym do Ciebie mały interes... bo wiesz, jak mamy iść na jakiekolwiek zakupy to... No pracy potrzebuję, po prostu pracy. - zdecydowanie głupio jej było przyznawać się do słabości, ale nie miała wyjścia, bycie boginią nie dawało wszystkiego na różowej tacy - Wiesz, w tej waszej całej korpo. Na pewno macie czasem ochotę na babeczki do papieroska, co? Jak myślisz?
    Uśmiechnęła się głupio stawiając kawę na stole. Zawsze trochę ciekawiło ją jak to wszystko wygląda od wewnątrz, bo nigdy nie miała szansy robić czegokolwiek dla Worlda, mogła nawet piec im babeczki, a jak trochę się odkuje to może założy jakąś własną działalność. Może posłucha sugestii Makarona i otworzy przedszkole? Zostałaby przynajmniej w swoim żywiole, a rozwrzeszczane, sikające pod siebie dzieciaki jakoś przeżyje.

    NRJ

    OdpowiedzUsuń
  31. Podążał za nią jak zahipnotyzowany kiełbasą pies. Trochę zezował na tyłek Oshun, musiał przyznać, że ma bardzo zgrabną tą konkretną część ciała…nogi też miała bardzo zgrabne i ładne. Jedno było natomiast pewne: w życiu nie powie jej tego na głos. Przynajmniej teraz, bo za jakiś czas uświadomi ją o tym. Chociaż przypuszczał, że może już o tym wiedzieć i chyba każdy facet jej o tym mówił, więc z całą pewnością nie byłby oryginalnym makaronem. Musiał wymyślić coś fajnego, może jakoś jej to wierszem powie? To było dobre!
    — Wy kobiety to tylko Ronaldo znacie – westchnął cicho. – Ale przynajmniej noszę mniej makijażu niż Ronaldo – dodał z uśmiechem. Owszem, nosił lekki makijaż na twarzy, bo strasznie mu się czoło świeciło i starał się to jakoś przykryć żeby na Sali ludzie nie zostali oślepieni blaskiem jego czoła.
    Nie pytając o pozwolenie uruchomił „magiczny sprzęt grający” i zaczął się poruszać do rytmu. Musiało to komicznie wyglądać, kiedy jeden wielki makaron tańczył, choćby nie wiem jak bardzo Giovanni się starał, to dla większości bogów pewnie wciąż pozostawał tylko niewydarzoną kluską z mięsem. Mógł się smucić z tego powodu, ale szczerze powiedziawszy to miał to wszystko głęboko w tylnej części ciała, gdzie plecy kończyły swą szlachetną nazwę i zaczynały się nogi…chociaż nie do końca. Ciągle słabo ogarniał anatomię… marny był z niego biolog.
    — Tadam! – powiedział na zakończenie. – I jak? Było bardzo źle?

    Makaron

    [Przyjmijmy iż makaronik tak oto bjutiful zatańczył (wybacz ale nie byłem w stanie opisać tańca, bo przed oczami miałem ten filmik i niewiedzieć czemu non stop śmieszkowałem: https://www.youtube.com/watch?v=zjCF9IkfNb8.]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorki, ale obejrzałam to i... Makaronie - wielbię Cię xD

      Usuń
  32. [Białe myszki to już raczej domena Pana Alkohola. ;) My pozostaniemy przy białych króliczkach, zjaranych gąsienicach i uśmiechniętych kotach.
    Jeśli damy radę to nie ma co się ograniczać, raz się żyje!]

    Pan Narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  33. [Suprajs! <3 Nikt nie spodziewał się hiszp... odpisu o tej porze! :) Tym razem się udało, bo tak xD
    Hotel jest autentyczny i z jacuzzi! Sok pomarańczowy sama wiesz dlaczego! :*]

    Z zadowoleniem dopijał właśnie szklankę soku pomarańczowego, zerkając przy tym z ukosa na, wiercącą się na siedzeniu obok, Oshun. Anansi po krótkiej chwili zastanowienia stwierdził, że chociaż podawanie soku pomarańczowego przy lądowaniu było idiotyczne, to zdecydowanie lubił sok pomarańczowy. Wszystko co pomarańczowe kojarzyło mu się z Oshun, a to co kojarzy się z Oshun zawsze jest wyjątkowo przyjemne... lub zabawne, szalone czy ekscytujące... w każdym razie fantastyczne.
    W czasie, gdy Oshun próbowała za wszelką cenę pobić swój zeszłoroczny rekord w wierceniu się na siedzeniu, Nancy zdążył już zapoznać się ze wszystkimi atrakcjami dostępnymi na pokładzie samolotu. Od rozkładanych siedzeń w samolocie, poprzez dostępną muzykę, serwowane przekąski, kończąc na samych stewardessach. Choć zainteresowanie tymi ostatnimi zdecydowanie nie przypadło do gustu i tak nadto marudnej już Oshun.
    „Spójrz na to z drugiej strony moja królowo” powtarzał jej Anansi wielokrotnie podczas podróży „Każda godzina w samolocie to cały dzień szalonej zabawy na miejscu”. Raz z rozbawieniem stwierdził, że kiedyś transatlantyki przemierzały tą trasę w 10 dni i wszyscy byli zachwyceni tą szybkością. Jednak ze spojrzenia Oshun wywnioskował, że nie był to najlepszy argument. Nawet jeśli na transatlantykach można było przecież urządzić sobie karaoke lub w najgorszym wypadku zwykłą potańcówkę dla urozmaicenia podróży.
    – Co to za idiotyczna nowa moda by podawać sok pomarańczowy przy lądowaniu? – zapytał całkowicie ignorując narzekanie Oshun – Zawsze znajdujemy pokój z jacuzzi – dodał tonem jakby to było coś całkowicie oczywistego, po czym kontynuował – Nie żebym miał coś przeciwko sokowi pomarańczowemu, ale akurat przy lądowaniu. To już jakaś obsesja, nie sądzisz? – mruczał pod nosem, z ociąganiem zapinając pasy.
    Chociaż Anansi lubił podróże, był niemal tak samo zadowolony z lądowania jak jego towarzyszka. W końcu od podróży o wiele bardziej lubił dobrą zabawę. A nocne życie w Lagos było jedyne w swoim rodzaju. Ameryka była w porządku, ale całkowicie obiektywnie – i bez krzty rasizmu – Anansi musiał stwierdzić, że czarni o wiele lepiej od białych rozumieli co oznacza „dobra zabawa”.
    Z lotniska podjechali taksówką do nowiutkiego, odkrytego ledwie trzy lata temu Hotelu Radisson Blu Anchorage. Od tamtej pory Anansi upierał się by zawsze się tam zatrzymywać. I nie chodziło o sam hotel, co o okolicę, która po zmroku zaczynała tętnić życiem. Tym razem jacuzzi było idealnym pretekstem. Zadowolony Nancy wręczył taksówkarzowi duży napiwek, z ostatniej wygranej na loterii, i z wyraźnym triumfem spojrzał na Oshun.
    – Tak jak sobie życzyłaś królowo, mają jacuzzi. Jeśli dobrze zaplanujemy czas zdążymy trochę się zrelaksować i wyjść wieczorem na miasto – oznajmił dumny, z tego jak perfekcyjnie zaplanował podróż w tym roku.

    Pająk

    OdpowiedzUsuń
  34. Makaron miał niejakiego hopla na punkcie swojego wyglądu. Starał się możliwie najbardziej o siebie dbać, tylko po to, żeby w przyszłości może wyrwać jakąś laskę, bo przecież wypadałoby związać się z kimś. Może z jakąś boginią, albo zwykłą kobietą? Ale jeśli z boginią, to jaką? Która jest wolna?
    Może i owszem twerk był niemęski, ale Makaronowi to zwisało, bo skoro laski szalały na punkcie tańczących facetów, to dlaczego by nie? Przecież może się poświęcić i zatańczyć jakiś niemęski taniec, a później zostać hitem internetów! Byłoby fajnie! Takie memy z jego udziałem byłyby ciekawe! Miałby przynajmniej chwilowy fejm no i miałby polew ze wszystkiego!
    Może nawet dzięki temu jego restauracja przez jakiś czas nie narzekałaby na brak klientów? Albo w ogóle ludzi, którzy przyszliby tam tylko po to ażeby zobaczyć jak to tam żyje i jak zarabia na swoje utrzymanie? Zawsze to „wincyj piniądza”, oczywiście przy założeniu, że ktoś kupi chociażby i zwykła wodę mineralną.
    — Ba…czego? – zapytał patrząc się na nią. Właściwie to jakoś nigdy specjalnie nie zastanawiał się nad tym ile jest stylów tańca. Znał raptem kilka i do tego takich strasznie popularnych, że chyba każdy człowiek na ziemi je zna. – Wiesz jak dla mnie spoko. Ogólnie jestem za tym ażeby w ogóle potrafić zaszpanować przed jakimiś laskami, bo to fajne. No i szukam żony…albo najpierw dziewczyny, byłoby fajnie mieć jakąś kobietkę u boku – powiedział zupełnie szczerze.

    Makaron

    OdpowiedzUsuń
  35. [sorry, nie ten odpis skopiowałam xD]

    - No nie patrz tak na mnie... - zrobiła skruszoną minę - To nie tak, że wpadłam do ciebie tylko dlatego, że mam jakiś interes, nie, nie, nie.
    Serio tak było, choć pewnie wyglądało inaczej, po prostu wykorzystała świetną okazję jaką była jej przyjaciółka, a musiała w końcu coś ze sobą zrobić. Westchnęła cicho.
    - Naprawdę odpada? Cholera, sądziłam, że to przejdzie, nie wiem czy mam jakieś korpo-umiejętności... Jestem dobra w... podnoszeniu ciśnienia? - wyszczerzyła się głupio, wiedząc, że raczej nie o to chodziło Oshun. - A chciałabym... chciałabym patatajać po różowej łące, sypiąc w prawo i lewo błyszczącym brokatem! Nieść słodycz, radość i marzenia! Och, wiesz, że ja średnio nadaję się do tych przyziemnych spraw, sama nie wiem co mogłabym tam robić, może telefony odbierać?
    Wbiła wzrok w filiżankę, wyobrażając sobie przykładową rozmowę. Raczej nikt nie byłby dumny z takiego pracownika. Chyba jednak serio powinna wziąć sobie do serca tę sugestię Giovanniego o prowadzeniu przedszkola, bo raczej do niczego innego nie była stworzona.

    NRJ

    OdpowiedzUsuń
  36. [Z nadludzkim refleksem dziękuję za powitanie i spieszę odpisać. :)
    Tak, Nuada był na Fabletown. Aczkolwiek tylko w jego jednym, śmiertelnym wcieleniu, tutaj jest już jako całość. Miło mi bardzo, że ktoś go mimo wszystko pamięta. :)
    Jeśli propozycja nadal aktualna to z chęcią skorzystam. Przeczytałam historię i Oshun i Sigyn i trochę nawet zaczęłam pisać jakieś pomysły, ale chyba najpierw powinnam sama uzupełnić historię, bo sporo tego co chciałam Ci zaproponować jest związane z historią mojej postaci. No i nie wiem czy nadal jesteś zainteresowana wątkiem. ;)]

    Nuada

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.