niedziela, 6 sierpnia 2017

Bend the knee to Her Pink Hoovness!

Jej Kopytkowatość
Jej Zajebistość Pani Jednorożec
Jej Różowa Bajeczność
Niewidzialny Różowy Jednorożec
lub po prostu
Grace
❤❤❤

 bajeczne oblicze ✩ totalny lekkoduch ✩ w wolnym czasie patataja po tęczowych łąkach ✩ królowa lekkomyślności ✩ bogini spontanicznych pomysłów ✩ pani zajebistości ✩ koczowniczy tryb życia ✩ unicorns are real ✩ w przerwach między patatajaniem po tęczowych łąkach, sprawdza czy sława Jej Wyższości Niewidzialności się zgadza ✩ nowi bogowie ✩ niosąca pokój i różowość ✩ zabójczy śmiech


Niewidzialny Różowy Jednorożec to istota o wielkiej mocy duchowej. Wiemy to, ponieważ potrafi być jednocześnie niewidzialna i różowa. Jak wszystkie religie, Wiara w Jej Różową Bajeczność oparta jest zarazem na logice i wierze. Wierzymy, że Jednorożec jest różowy; dzięki logice wiemy, że jest niewidzialny, bo go nie widzimy. Ponieważ Niewidzialny Różowy Jednorożec jest niewidzialny, nie można dowieść, że nie istnieje. Lubuje się we wszelkiej zajebistości, różowości i bajeczności, uwielbia błyskotki, nie ma granic, nie ma zmartwień, jest Niewidzialnym Różowym Jednorożcem!


powiązania ⋅ artykuły ⋅ album

Niech będą błogosławione Jej Święte Kopytka!
Całuj raciczki!


_______________________________________________________
All hail The Invisible Pink Unicorn! Zapraszam do patatajania, żucia gumy balonowej i rozrabiania z damulką, Jej Bajeczność idzie na wszystko, w końcu YOLO!
Wizerunek: Lana del Rey, tekst w ramce trochę zerżnięty z wikipedii
W trzech serduszkach pod tytułami podlinkowana Lana w remiksie (bo zwykła jest zbyt sad na NRJ)
No i w sumie to WALCZĘ :D

56 komentarzy:

  1. Witam serdecznie jej niewidzialną różowość! :)
    Bardzo urocza bogini! Jak tu nie mieć słabości do nowych bogów? Jak tylko ogarnę się z postacią to koniecznie zapraszam do wątku, bo na pewno będzie bardzo różowo. Życzę dużo dobrej zabawy, samych bajecznych wątków i rozsiewania pozytywnej energii.

    - Administracja

    OdpowiedzUsuń
  2. [Niewidzialny Różowy Jednorożec! Urraaa!!!
    Chodź, pokażę ci moje ziółka xD
    Tak w ogóle to ładnie to tak z Wikipedii zrzynać? xD Ładnie to tak? xD
    Nie no dobra, chodź do Lucjana na wątek, bo chłopak nie uwierzy jeśli nie zobaczy niewidzialnego różowego jednorożca na trzeźwo ;)]

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  3. [Tak. Chyba nie ważne jak bardzo starałbym sie robić normalnego Lucjana to i tak by nie wyszło, a pierwszą myślą na wątek z Luckiem to impreza xD
    No to w sumie...możemy zrobić jakąś imprezę, na którą Lucek się wkręcił w sposób tylko sobie znany. Skombinowałby trawkę, wódkę i inne rzeczy które pomagają bawić sie lepiej i weselej :D Może nawet wpadliby na jakiś idiotyczny pomysł typu: zjarać sie, ukraść samochód i pojeździć po mieście bo ten no...YOLO! xD
    Pasuje takie coś?]

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  4. [Jaka ogromna ilość słodkości <3 No i Lanka :3
    Cześć! Baw się z nami dobrze. W razie chęci zapraszam do Helci, choć osobiście jeszcze nie wiem jak połączyć czerń i różowatość, żeby coś z tego wyszło ;D]

    Hel

    OdpowiedzUsuń
  5. [Sama słodycz... :) I świetny pomysł na postać, naprawdę! Samych różowych wątków życzę i zapraszam do siebie jeśli znajdzie się chęć i pomysł.]

    Wisakedjak

    OdpowiedzUsuń
  6. [Jej różowa bajeczność! <3 Niech będą błogosłwanione jej święte kopytka! Przypatatajaj do mnie na karaoke! <3]

    Widzialny Czarny Pająk,
    Anansi

    OdpowiedzUsuń
  7. [Ostatnio tyle słodyczy na głównej, że ja i Oshun jesteśmy w niebie. <3
    Jeszcze nie mam pomysłu, ale czuję, że nasze dwa lekkoduchy zawładną jeszcze światem. Więc zapraszam. :D]

    Oshun & co.

    OdpowiedzUsuń
  8. ["Hello! It's me"
    Hej! Strasznie dziękuję za tak miłe słowa, twoja karta to zalew tęczy i puchatości <3 Myślę, że nasze dwie misje będą się super uzupełniać. Co powiesz na to, żebyśmy przez tydzień stworzyli własny biznes z najlepszymi słodkościami jakie tylko można zrobić - jej kopytkowatość przejmuje kawiarnię po znajomym, który chce pojechać na urlop ale potrzebuje pomocy, a kto nie pomoże jej lepiej jak Cupcake Full of Kitties :D
    Knajpa z całkiem normalnej zmieni się w zalew tęczy oraz memów]

    Mr Meme
    https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/67/c0/8b/67c08b0e20745c35bfb791e24e8cb12d.jpg

    OdpowiedzUsuń
  9. [o jej jeszcze wiecej rozowatosci - chyba za duzo cukru ci dalam xDD no ale nic artykul przeczytany.. ubawilam sie do lez. Duzo watkow (od cb chce koniecznie) i powiazan (taa)]

    Maat

    OdpowiedzUsuń
  10. [Oh, c'mon, jest tyle możliwości! Dziewczyny są nowymi boginiami, na pewno się znają. A przynajmniej Oshun musi znać wszystkich jako prawa ręka mr. Worlda :D
    Widzę, że Anansi klasykiem ciąga Grace na karaoke - to też może być punkt zaczepienia.
    Ale jeśli chcesz coś z tańcem - zapisać się na kurs czy wyjść na dyskotekę, to też nie mówię, że nie można.
    Z nią można wszystko. :D]

    Oshun

    OdpowiedzUsuń
  11. [Myślę, że nawet jako Nowi Bogowie mogli się już znać, a Grace poprosić Mema o to by po prostu jej pomógł bo sama tego nie ogarnie, wie że on ma pełno energii :) Jeśli ci pasuje po prostu możemy z nich zrobić parę dobrych znajomków.]

    Mr Meme
    https://i.imgflip.com/yh63z.jpg

    OdpowiedzUsuń
  12. [Już klikając w kartę postaci w linkach wiedziałam, że tutaj będzie się działo dzikie szaleństwo i że wszyscy będą uwielbiać, ale nie sądziłam, że będzie też tak różowo i słodko! :D Cześć, dziękuję za powitanie, tym bardziej, że zdaje się, że kopnął mnie niemały zaszczyt. :D Gumę balonową chyba sobie darujemy, ale oboje z Wilkiem podziwiamy za ciekawy i nietypowy pomysł na nową boginię. :D Mamy tylko nadzieję, że na tym ranczu, to by nam nie zasiała spustoszenia... :)]

    Wilk

    OdpowiedzUsuń
  13. [Dobra koniorożcu, to skoro ty i ja pamiętamy imprezę to nie jest tak źle i to jest punkt wspólny w naszych przyszłych ewentualnych zeznaniach na policji xD
    Robimy imprezę u jakiś znajomych Jednorożca może? Lucek sie wkręci, bo jest znajomym znajomego kolegi brata siostry z trzeciego małżeństwa kolegi ojca jakiegoś kumpla xD Poza tym to diabeł, wiec grzechem byłoby nie przyjść ;)
    Lucjan namawia konia do wszystkiego co gorszące itp. Sam zjara się tak że będzie się zastanawiać dlaczego nie ma granatowego śniegu w lipcu, oraz będzie widzieć centkowane pandy które tańczą kankana w spódniczkach z trawy. Jeśli koniu z rogiem chce to i ją Lucek zobaczy xD (ale nie będziemy gadać z Bogdanem, jeszcze nie. może później)
    Po tych zacnych trawiastych objawieniach Lucek może wpaść na pomysł, że w sumie to fajnie by było żeby wyjść z tej imprezy, podpierdzielić komuś samochód i pojeździć w mieście. Mogą kogoś potrącić, mogą nikogo nie potrącać, mogą uciekać przed policją a później utopią samochód w stawie/rzece/jeziorze/zatoce xD
    Będą pościgi, wybuchy oraz wódka i trawa :D
    Proponowałbym zaczęcie może wtedy kiedy NRJ jest już na imprezie i jakieś kilkanaście minut później przybywa Lucek z cateringiem...chociaż w jego przypadku to byłby alkoring (nowe słowo :D). No i może Lucek zagada do konia, albo koniu do Lucka. To już wedle woli "D]

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  14. [i rozumiem, ze mam zatuszowac sprawe by nam biednego konika nie napadli? ^^ czemu nie]

    Maat

    OdpowiedzUsuń
  15. [bo biedny czlowieczek mial niezle nawiane, gdyz wypil o jeden kieluszek za duzo? Dobra... poniewaz jej pocztylion zwykle rozdaje wuizytowki boskim ziomka - nasza rozowa grzwka mogla by zadzwonic albo zakontaktowac w inny sposob i w magiczny sposob Maat by sie pojawila robiac wiecej szumu (zart) nie no pojawila by sie na miejscu i wspomogla biednego konika... ]

    pomocne uslugi blyskawiczne od zaraz Maat

    OdpowiedzUsuń
  16. [Jak tu różowo! :) Szalony pomysł na postać, aż siedzę i się śmieję. Tak od pierwszej chwili mam wrażenie, że z Cromem (i jego słabością do słodyczy) by się mogli nawet dogadać. Jakbyś miała chęć to zapraszam.]

    Narfi&Crom

    OdpowiedzUsuń
  17. [Znając życie pewnie będzie szukał inspiracji w kociej kawiarni, siedząc na poduszce i będąc przykrytym kotami, które garną do niego jak do kocimiętki :D]

    Mr Meme
    https://i.amz.mshcdn.com/190ps8I0o_v-KeW6TV2amEoz64g=/fit-in/850x850/http%3A%2F%2Fmashable.com%2Fwp-content%2Fgallery%2Fcatmemes%2Fserious%2520cat.jpg

    OdpowiedzUsuń
  18. Gdyby mógł to byłby bogiem melanżu, albo imprezowania. Zawsze mógł też być bogiem afterka i beforka, bo w sumie dlaczego nie? A no dlatego że był Lucyferem, panem piekła bo taką rolę mu przypisano. Był tym złym i okrutnym. Tym który kusi i opętuje niewinnych ludzi. Ogólnie był tym bardzo okropnym bogiem, o którym pamiętano i często utożsamiano z Szatanem…chociaż jeśli zapisałoby się szatanem z małej to wtedy mogłoby to być. Ale on i Szatan (pisany z dużej) to dwa zupełnie inne diabły. Nie zamierzał się jednak nad tym rozwodzić bo nie oto chodziło.
    Przybył na imprezę spóźniony…ale za to z porządnym zapleczem alkoholowo-trawkowym. Dwie skrzynki wódki, polskiej bo jakżeby inaczej? Oraz prawie pół kilo trawki. Skąd on to miał? To jego tajemnica osnuta wieloma kieliszkami oraz siwym od dymu powietrzu.
    — Ludzie bogu imprezy przybył! – krzyknął po przekroczeniu wrót od domostwa. – Lucek iz hir! – dodał i rozprostał ręce niczym sam Jezus kiedy przemawiał do Izraleitów. – Bierzcie i pijcie oraz palcie z tego wszyscy oto bowiem dobra które zdobyłem, ażeby się nam dobrze bawiło! - zakrzyknął po czym bez uprzedzenia wskoczył na blat stołu i zaczął podawać ludziom flaszki. Mając takie zaplecze to człowiek powinien zacząć obawiać się tego co się stanie za dwie godziny, nie mówiąc już o całej imprezie. Pytanie tylko czy pojawi się ktoś uprzejmy, kto zadzwoni i powiadomi o dzikich burdach i hałasach?
    — A dla pani w różu oczojebnym zresztą, flaszeczka i skręcik, ażeby było weselej – mrugnął porozumiewawczo i uśmiechnął się. W sumie to stanowili kontrast, Lucek zazwyczaj ciemniejsze barwy ubierał. Nie zawsze była to najczarniejsza z najczarniejszych czerni, ale to właśnie czarny i odcienie szarości dominowały w jego garderobie. Może gdyby jeszcze zrobił sobie makijaż na pandę to mógłby uchodzić za emo, albo innego wampira. Tylko no cóż…raczej emo i wampiry (pseudo wampiry też) nie szczerzyły się jak głupi do sera. A Lucek bardzo często się uśmiechał. Był takim wesolutkim diabłem.

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  19. [Hej, cześć, dzięki za powitanie <3 Wymyślać to ja nie potrafię, ale mogę zaproponować burzę mózgów, więc może razem coś uda nam się wymyślić :D]
    Lilcia

    OdpowiedzUsuń
  20. Zaśmiał się słysząc te słowa.
    — Woda w wino to przeżytek. Ja zamieniam wodę w wódkę! – zakrzyknął. Poza tym to nie jest sztuka zamienić wodę w wino. Byle Chrystus to potrafił. Poza tym dla niego…było to poniżej godności małpować po kimś. On wolał wyznaczać nowe trendy, podążał swoją ścieżką, był niczym kot. Taki trochę kot z otchłani piekielnych, ale jednak wciąż to był kot. Taki z rogami…nie przypominający kota w żadnym calu. Jednak aluzja była dobra.
    — Wódka lepsza niż wino! Tak wiec bierzcie wszystko! – zakrzyknął. Sam odpalił skręcika, gdzie zdecydowanie więcej było marihuany niż tytoniu. Jednak wszystko było pierwszego sortu i najlepszej jakości. Byle czego to by nie dał. W sumie…mógłby otruć tych ludzi. Byłoby zabawnie. Nawet bardzo zabawnie. Tylko jednak dziwnie by to wyglądało gdyby tylko on to wszystko przeżył. To byłoby bardzo dziwne, nie wytłumaczyłby tego w żaden racjonalny sposób.
    Bo panie władzo…ja nie wiem co się stało. No nie pomogę, nie pomogę panom. Nie wiem jak to wszystko wytłumaczyć, że wszyscy padli i nie żyją a ja tak. Tylko ja nie piłem wódki co to przynieśli ją. Wódka normalnie w sklepie kupiona, ze znajomymi kupiliśmy, no skąd mogłem wiedzieć?
    W życiu by tego nie kupili. Za żadne skarby świata. Teoretycznie mógłby ich opętać, ale po co? Po co miałby się bawić w opętania? Ciągle to było zabawne, ale nawet i on powoli miał tego wszystkiego dość.

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  21. [*smutna* w ogole mi nie idzie.... *chlipie* probowalam cos wyskrobac a konczylam na wyrazie... wrzucmy cos moze przed tem luznego zanim dojdziemy do ogladania kucyka ? *opuszcza wzrok*]

    dbajaca o swego kucyka kostkami cukru - piorkowa Lady ^^

    OdpowiedzUsuń
  22. [nio... >.< ja bardzo bidna - moze spotkaja sie na kawce?
    *daje wiecej cukru - jednoczesnie sie martwi, ze zbyt duzo cukru doprowadzi ja do dentysty ^^*]

    pierzasta lewituje cukier [doobra bede leciec bo trzeba sie wyspac przed nocka xD0]

    OdpowiedzUsuń
  23. [a musi sie cos koniecznie dziac? <.< no nie wiem, w trakcie spotkania Maat by musala wyjsc, rozeszly by sie i wtedy mozna by bylo dodac pomysl.

    A bym sobie wypila ^^]

    snieta piorkowa Maat

    OdpowiedzUsuń
  24. [a ja nie jestem dobra w watkach damsko-damskich. ;o Ja nie mowie, ze jest zly, tylko nie wiem jak sie za to zabrac ;<]

    OdpowiedzUsuń
  25. [dylematy gonia dylematy ;) zaczniesz? nie sprobujemy nie zobaczymy co nam z tego wyjdzie ;]

    niezdecydowana Maat

    OdpowiedzUsuń
  26. [A dziękuję, ja kocham "Numb" i tak idealnie mi pasuje do Lokiego i jego alter ego. :)
    No to co? jesteśmy po tej samej stronie barykady, więc można coś pokombiować. Czy to z Lokim czy Worldem to już wedle uznania. :)]

    - Loki

    OdpowiedzUsuń
  27. Zastanawiał sie nad jednym…czy tylko on jako zagryzki użyłby ogórka kiszonego. W sumie to zjadłby ogórka kiszonego. Ale takie prawdziwe, a nie podrabiane jakieś! Tyle że w Ameryce to ciężko raczej o to…ale nie chwila! Przecież mieszka w Chicago! W mieście gdzie jest największe skupisko polskich emigrantów! Po imprezie kupi sobie słoik ogórków….
    W sumie to mógłby załatwić jakąś pizzę…albo coś.
    — Dzięki! – krzyknął i rozdał jeszcze kilku żądnym alkoholu wszelakiego gościom (nie jego ale ciii…). Sam wziął dal siebie flaszkę, bo co się będzie ograniczać? Wszak to przecież on to załatwił, coś od życia mu się należało!
    Zgrabnie zeskoczył ze stołu, zabrał flaszkę i wyszedł z domu. Będąc już na ogrodzie otworzył flaszkę i pociągnął solidny łyk. Nie zamierzał bawić się w żadne plastikowe kubeczki, czy szklaneczki. On był bogaty i mógł. No może nie był jakoś szczególnie bogaty bo do Gatesa mu sporo brakowało… Bardzo sporo, chociaż może gdyby tak? Ale nie, nie będzie nic Billowi robił. Przynajmniej na razie.
    — Jak tam impreza? – zapytał swojej wcześniejszej rozmówczyni. – Tak w ogóle to Lucek jestem – wyciągnął do niej rękę. – Nie pamiętam czy się przedstawiałem…ale no cóż, w razie czegoś to najwyżej sobie utrwalisz – puścił do niej oczko.

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  28. [To może ja tak zbiorowo Ci odpiszę... ;)
    Loki jest po jasnej stronie mocy (w końcu to nowi bogowie mają Niewidzialnego Różowego Jednorożca), czyli to by było przeciąganie na tą właściwą, różową stronę jeśli już.
    Tak sobie myślę, że w wypadku Jednorożca to w sumie pasuje i Loki i Mr.World, bo obaj są Team Nowi Bogowie. Możemy z Mr.Worldem jako szefem, ale też możesz sobie "pożyczyć" Lokiego jako szofera. xD Z Posejdonem to albo można dać Mr.Worlda (i jak mówisz różowa strona mocy) albo ewentualnie Loki, który mu się w przeszłości jakoś naraził (o co w jego wypadku jest nie trudno). Do wyboru do koloru.]

    - Loki

    OdpowiedzUsuń
  29. [Mnie za to urzekła ta postać i jestem otwarta na coś głupiego XD]

    Czarnobóg

    OdpowiedzUsuń
  30. [Oj, może próbować, ale owszem. Wydaje mi się, że jednak się to nie uda, a skończą naćpani xD]

    Czarnobóg

    OdpowiedzUsuń
  31. [Tylko teraz gdzie i jak? Zaczęłabyś?]

    Czarnobóg

    OdpowiedzUsuń
  32. [W drodze ku gejowskim klubom xD]

    Czarnobóg

    OdpowiedzUsuń
  33. [W sumie Oshun jest asystentką nie tylko w tej dziwnej korpo, ale w ogóle jeśli chodzi o nowych bogów...
    W ogóle Oshun mogła dawien dawna temu znaleźć Jednorożca i przyprowadzić do mr. Worlda, żeby poznała świat nowych bogów. Co Ty na to? ;) World fatygował się przede wszystkim do starych bogów, którzy mieli wyewoluować, Oshun zostały do ogarnięcia te młode dzikusy - więc by to pasowało. :D
    I się dziewczyny zaprzyjaźniły, bo, nie wiem jak Ty, ale ja totalnie widzę ich jako słodkie psiapsi. Tylko jedną w różu, drugą w złocie. :D
    To tak odnośnie backgroundu historycznego - a co do akcji aktualnej, może Jednorożec faktycznie przyjść do Oshun po jakąś fuchę, bo kasa na brokat się kończy... :D]

    Oshun

    OdpowiedzUsuń
  34. [Okay, czyli będą słodkimi psiapsi <3 <3
    Okay, w sumie nie brzmi to źle... tylko to byłaby ta "fucha" za kasę? Za kasę to ja polecam jednak korpo, bo służba nowym bogom to służba nowym bogom... :D]

    Oshun
    kiedy różowa psiapsi wejdzie za bardzo <3

    OdpowiedzUsuń
  35. [Ej to może ją do działu rekrutacji damy? Wtedy te dwa wątki da się pogodzić. :D]

    Oshun

    OdpowiedzUsuń
  36. [Oshun nie ma biura, ale ma wypasiony dom bez ogrodzenia, z basenem i ultraseksownym sąsiadem, więc Jednorożec znajdzie ją zdecydowanie w Fort Pierce. :D]

    Oshun

    OdpowiedzUsuń
  37. Zmrużył oczy, przekrzywił nieznacznie głowę po czym pokiwał nią delikatni „mówiąc” tym samym „to chyba tak było”. Możliwe że się już przedstawiał, miał dobrą pamięć ale krótką. Poza tym on rzadko kiedy pamiętał co i kiedy do kogo mówił. Rzadko też brał odpowiedzialność za swoje czyny.
    — Ładnie – podsumował nowinkę jaką było poznanie imienia jego towarzyszki. Zapalił skręta, bo co się będzie ograniczać? Przecież może takie rzeczy uskuteczniać na raz. Był diabłem, co może mu się stać?
    — Zdrobnienie - od Lucyfera - od Lucjana. Międzynarodowy emigrant z Polski się kłania – mówiąc to skłonił się. Zabawnie to wyglądało zważywszy na to że w jednej ręce trzymał wódkę, w drugiej skręta.
    Zaciągnął się, wypuścił kłąb dymu z ust, po czym popił to wszystko. Uśmiechnął się pod nosem widząc palenisko. Oczami wyobraźni widział jak chata idzie z dymem! Ale byłoby to zabawne!
    — A dlaczego pytasz? – zapytał. Włożył do ust skręta, z kieszeni wyciągnął telefon i szybko coś sprawdził na internecie. Po chwili jednak sprzęt zawędrował do kieszeni. – Musiałem coś sprawdzić. Ważnego – jeśli uda mu się wygrać tą aukcję to będzie miał zacnego Dragon Lore factory new. Nic tylko się cieszyć albowiem AWP z Dragon Lore jest fajne, o tym wiedział każdy. A jeśli nie każdy to prawie każdy kto grał w CS’a. Lucyfer jako szanujący się „gejmer” musiał to mieć, de facto w sumie to mógłby tez mieszkać na garnuszku u rodziców, tylko trochę przypał, bo on nie miał rodziców. A przynajmniej tak sobie zamierzał wmawiać.
    — Często tu bywasz? Czy też tak jak ja? Mnie to kolega, kolegi, znajomego, siostry, brata organizatora imprezy zaciągnął, mówiąc żebym wziął alko – powiedział szczerze.

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Aha i wątek oczywiście musi być xD :D]

      Makaron

      Usuń
  38. [W takim razie wbijam do Jej Bajeczności, bo też za bardzo pomysłu na Posejdona nie mam. :)
    No i perspektywa Lokiego jako szofera jej różowości mnie tak totalnie rozwala, że to będzie na pewno mega zabawny wątek! Co do "rozdwojenia jaźni" to już tłumaczę. :D
    Loki w mitologii był zmiennokształtny, często się zmieniał w różne stworzenia (od zwierzątek po innych ludzi, a nawet zmieniał płeć) ot wszystko dla osiągnięcia celu. Loki jako Loki nie mógłby zostać liderem nowych bogów, bo kto by zaufał bogu kłamstwa, prawda? Dlatego użył swoich zdolności zmiany kształtu i wykreował sobie Mr.Worlda, który został przywódcą nowych bogów. To wszystko to taka gra aktorska do realizacji celów. Z kolei Loki jako Loki pracuje dla nowych bogów jako kierowca, po to by być blisko wydarzeń (i w razie czego móc szybko zmienić się w Mr.Worlda), a z drugiej strony jako zwykły kierowca nie rzuca się w ogóle w oczy. W całej tej dziwnej strategii Loki ma swój własny cel, ale tego już nie będę spoilerować. ;) Ale podsumowując. Nie, Loki nie ma rozdwojenia jaźni, on w pełni świadomie kreuje Mr.Worlda i odgrywa jego rolę.
    Mam nadzieję, że jasno to wytłumaczyłam. Pewnie niebawem jeszcze to dopiszę do jednej z tworzących się zakładek. :)
    A teraz wracając do wątku... Loki (jako Loki) w sumie pracuje dla nowych bogów od niedawna, bo to byłoby podejrzane jakby Loki od początku był zaangażowany w świat nowych bogów. Dlatego myślę, że moglibyśmy zrobić nawet taki wątek, gdzie NRJ trafiła na Lokiego jako "nowy nabytek" i nawet trochę by mogła chcieć go wprowadzać w świat nowych bogów i przekonywać, że "są spoko i w ogóle fajniejsi". To by mogło być dość zabawne, nie sądzisz? xD]

    - Loki

    OdpowiedzUsuń
  39. Spojrzał na flaszkę, nie uważał aby to że potrafi samodzielnie wyzerować flaszkę było czymś czym mógłby się chwalić, bo przecież to nie jest nic takiego. Każdy po odpowiednim treningu byłby w stanie to zrobić; przynajmniej w jego mniemaniu.
    — Takie znajomości to zawsze są spoko – powiedział. – Poza tym, wiesz…tak mówiąc między nami, to na większość imprez można się wkręcić nie znając nikogo…albo znając jedną bądź dwie osoby. Nawet nie trzeba być znajomym – uśmiechnął się lekko. Tego był pewny, opanował takie wkręcanie się na imprezy do perfekcji. Nigdy nie przychodził z pustymi rękami, tak więc chyba naturalnym stał się fakt, że więcej osób go poznało a co za tym szło, więcej zapraszało na imprezy oraz zdecydowanie częściej mógł balować.
    — A tam zaraz bogato…po prostu jeśli ma się znajomych którzy są lekarzami abstynentami, a samemu obraca się w branży alkoholowej to naturalna kolej rzeczy – kłamał. Wbrew pozorom jego firma nie zajmowała się produkcją alkoholi…ale to można przecież zmienić, prawda?
    — Co tak właściwie ubogo pijesz? Co tak mało palisz? – zapytał po czym podsunął jej pod nos jeszcze jednego jointa. Skąd on to brał, to już była tylko i wyłącznie jego tajemna tajemnica, której nie zamierzał zdradzać nikomu. Przypuszczał nawet że sam Bóg tego nie wie, a to było już coś! Zaraz też podał Grace zapalniczkę, taka najzwyklejszą jaką można kupić w pierwszym lepszym kiosku.

    [Co myslimy z Makaronem? Masz jakiś pomysł/zalążek czegoś?]

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  40. [No ja też nie mam pojęcia xD
    Crom już taki groźny nie jest, bo przeszedł kryzys tożsamości i stwierdził, że ciasteczka i czekoladki mogą być równie fajne jak poćwiartowane zwłoki, więc teraz jest raczej w cukierkowej fazie. :D
    Dawaj w zabawę halloweenową! Crom sympatyzuje z nowymi bogami i gdyby nie to, że jest mu wygodnie tak jak teraz i ma swoje Halloween, to pewnie by się przyłączył do owych bogów. Myślę, że chętnie by się obracał kręgu nowych bogów, więc mógłby sobie Jednorożca zapraszać na imprezki, a co! :D]

    Crom

    OdpowiedzUsuń
  41. [Hej :)
    Ogólnie to tak. Staram się robić Ostarę jak najbardziej kanonicznie, pod względem i książki i serialu. Ostara przeszła na stronę starych bogów po ostrej wymianie zdań z Odynem, ale wcześniej nie opowiadała się za żadną ze stron. Powiedziałabym że była totalnie neutralna do tego momentu. Czyli w sumie do początku książki. Także mogły się przed tym z Jednorożcem poznać, i zajadać te swoje lukrowane brokatowe babeczki :D Co do przeciągnięcia jej na stronę nowych bogów - tym zajmuje się już Loki, więc to bym sobie odpuściła. Ostara ogólnie wszystkich lubi, nawet się z Telewizją zna (według serialu), więc to że oficjalnie popiera starych bogów, nie zmieni tego, że NRJ jest u niej zawsze miło widziana :)]

    Eostre

    OdpowiedzUsuń
  42. [Jestem dumna :)
    Hmm... Może nawet pojawił się jakiś nowy bóg, bo co i rusz jacyś powstają i kochany Jednorożec może do niego pojechać ogarnąć młodego i wprowadzić do boskiej społeczności. Przy okazji szef sobie dyskretnie zobaczy jak ona sobie z tym radzi, bo może miałby dla niech fuchę na przyszłość? :)
    No i będzie w międzyczasie kupa śmiechu z "nie ucz ojca dzieci robić" :D
    A co do Nike to pewnie, możemy tak zrobić. Pierwsze spotkanie z propozycją na przykład.]

    - Loki

    OdpowiedzUsuń
  43. [Pasuje mi :D Wkurzona Ostara to naprawdę wkurzona Ostara, chociaż i tak stara się nad sobą panować. Jak w mojej ulubionej scenie :D Niby opanowana, niby się stara, ale jednak nerwy jej puszczają :D
    Chcesz zacząć?]

    Eostre

    OdpowiedzUsuń
  44. Rozstania bywały naprawdę trudne. Niezwykle emocjonalne, niezwykle nieprzyjemne. W Oshun zawsze wyzwalały najgorsze z tłumionych emocji. Oczywiście, nie łzy, bo jak zaśpiewała kiedyś pewna gwiazdeczka, Big girls don’t cry - a Oshun była dużą dziewczynką. Oooooj tak. Była baaardzo dużą dziewczynką…
    Szczególnie w biuście i biodrach.
    Ale to przecież się podobało, prawda? Swojego upodobania na pewno nie krył ten, który leżał właśnie obok niej, gdy usłyszała jakiś dziwny stukot w szybę.
    — Spodziewamy się jakiegoś pierdolonego konia? – spytała Oshun, podnosząc głowę z ramienia swojego seksownego, roznegliżowanego sąsiada. Jakkolwiek głupio to pytanie by właśnie nie zabrzmiało, pukanie brzmiało jak stukanie kopytem o szkło. – Pójdę sprawdzić – mruknęła i niechętnie podniosła się do klęczek.
    No i właśnie oto, panie i panowie, nadszedł ten czas. Ten czas, w którym musiała pożegnać się z wygodnym łóżkiem i… jeszcze kimś innym, który był baaardzo wygodny – a przynajmniej na tyle wygodny, że nie zmieniła go sobie od dobrych trzystu lat.
    Ale musiała go zostawić. Prężąc się i przeciągając jak kot, puściła swojemu partnerowi oczko i wstała z łóżka, mamrocząc, żeby się stąd nie ruszał. A najlepiej niech przyjmie postać pająka, gdyby to był ktoś ważny. Narzuciła na siebie jakże gustowny, złoty (czy też raczej musztardowy, ale Oshun lubiła nazywać go złotym) szlafrok i wiążąc jeszcze go w pasie, podeszła w stronę okna, od którego dobiegał hałas.
    I dostrzegła tam… jednorożca?
    Zamrugała, ale jednorożec jeszcze tam był. Albo w którymś momencie zasnęła, albo te wszystkie alkohole ze wszystkich imprez z ostatniej nocy właśnie za bardzo uderzyły jej do głowy.
    Dopiero gdy otwierała drzwi, przypomniała sobie, że przecież zna jednego jednorożca.
    — Grace! – wpuściła ją do środka, jak na dobrą, starą przyjaciółkę przystało. – Aż jestem kurewsko ciekawa, co cię tu sprowadza!
    I w tym właśnie momencie czarnoskóry mężczyzna w eleganckim, bielutkim ręczniczku na biodrach przeparadował z bezczelnym uśmiechem przez korytarz. W stronę kuchni.
    — Ale serio, cholera, mogłaś zadzwonić – dodała, widząc, jak bardzo Anansiemu spodobał się cyrk, jaki właśnie urządzał.

    Oshun

    OdpowiedzUsuń
  45. [Festyn nie brzmi źle... Nie brzmi źle też to że mogą przyjść chrześcijany i popsuć to wszystko. To brzmi naprawdę dobrze. Co robimy? Jako że pastafarianie są pokojowymi wyznawcami, to robimy jakąś armatkę piwną, którą będą celować w innych? Czy zrobią makaronowo-klopsikową wyrzutnię?
    Bo strzelanie z niewidzialnych różowych pistoletów niewidzialnym różowym brokatem to po mojemu trochę pszypau... xD
    Aha no i gdzie robimy tą najzacniejszą paradę? Jakieś Nowe Yorki, słoneczne Miami, czy może rozświetlone Los Angelesy?]

    Makaron

    OdpowiedzUsuń
  46. — No i fajnie – powiedział z uśmiechem. Normalnie aż dziw człowieka brał, że to jest diabeł. Że to jest ten Lucyfer, którego należałoby się bać, bo opętuje i miota przedmiotami. Opętuje różnych JuTuberów albo Streamerów, taki dziwny diabeł to jest, który nawet w jakimś filmie opętał muła, albo osła już sam nie pamiętał co to konkretnie opętał. Ale wiedział, że ludziom się to podobało. A to było dobrze skoro ludziom się podobało, bo gdyby się nie podobało to pozbyłby się tego filmu.
    — Zdrowie – powiedział i przechylił w momencie flaszkę. PO kilku chwilach oderwał się od butelki, niewiele brakowało aby ją wyzerował. Nie żeby coś mu przeszkadzało…ale chciał się jeszcze ta jedną flaszeczką nacieszyć. Niby zawsze mógł skombinować kolejną, ale co to za przyjemność wypicia najwięcej z całego towarzystwa? Jeszcze kiedy ni ma wymagającej konkurencji.
    — A tam! Lata treningów – powiedział z uśmiechem. – Poza tym jeśli chcesz to możesz sobie zrobić stalową wątrobę, albo taką z nierdzewki. Polecam gorąco, jak widać po moim przykładzie spisuje się zajebiście – zażartował. Prawda była taka że należało być Lucyferem.
    — Nie – odpowiedział twardo. Do tego jeszcze dorzucił minę eksperta. – Trzeba dużo wypić, popalić i zacząć rozmawiać z Bogiem…wtedy jest też niewidzialny różowy koń z rogiem. Wiem bo sprawdzałem. W sumie gdyby nie fakt że jestem księdzem, to byłbym ateistą wierzącym w konia z rogiem – powiedział absolutnie poważnym głosem. Z tego diabła to byłby idealny prankster. Śmiało można powiedzieć, że Lucyfer potrafi tak wkręcić ludzi jak Messi wkręca piłkę z wolnego.

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  47. [Ja na to, że to biorę. Nie wiem, co prawda, czy ktoś kogoś w rezultacie nie zabije, jak nam mrok się z różem zestawi, ale może być ciekawie. Przepraszam tylko, bo zacznę, ale nie wiem jak szybko mi się uda z tym uwinąć. Cierpliwości! :D]

    Wilk

    OdpowiedzUsuń
  48. [A dawaj coś mega szalonego zróbmy! :D Na przykład pobawmy się w wywoływanie duchów, które nam zwieją i trzeba je będzie się pobawić w ghost busters zanim kogoś zjedzą. xD
    Wybacz, ale po tym co napisałaś wyobraziłam sobie Croma siedzącego na Jednorożcu i patatającego po tęczy i teraz siedzę i płaczę (ze śmiechu) :D
    Ale naprawdę coś w tym jest! Będzie czarno-różowy wątek! (czyli wyjdzie nam emo?).]

    Crom

    OdpowiedzUsuń
  49. Oshun zaśmiała się tylko i zamknęła drzwi za Grace, która w końcu weszła środka.
    — Daj spokój, wchodź. Dopiero wróciliśmy z karaoke, dlatego jesteśmy tacy niewyjściowi. Anansi rozpieprzył system swoim Smooth Criminal. Mówię ci, zaraz biorę laptopa i kupuję mu te buty Jacksona, zmiecie wszystkich z parkietu, totalnie. Mieliśmy zaraz wymyślać choreografię na zajęcia, ale… - na moment się zawiesiła, gdy zobaczyła, że czarnoskóry mężczyzna, który, na szczęście, już wciągnął na siebie chociaż spodnie, stoi i patrzy się na nie z głupim uśmiechem. – Dlaczego ty tu jeszcze w ogóle jesteś? Mamy babski poranek, nie kwalifikujesz się!
    Nancy zaśmiał się, ale, jak na grzecznego pająka przystało, ruszył w stronę drzwi. Nie byłby jednak pająkiem, gdyby nie dorzucił czegoś na odchodne:
    — Bawcie się dobrze! Jak będziecie się bawić bardzo dobrze to dajcie znać, dołączę!
    — Wal się! – i rzuciła jakimś kapciem w stronę drzwi, które już zdążyły się za nim zamknąć. Następnie odwróciła się znów w stronę Grace, uśmiechając się szeroko. – Jest cudowny, nie? No w każdym razie. Napijesz się czegoś? Kawy, koktajlu truskawkowego? Kawa będzie śwwwwwietna do tych pyszności, które przywiozłaś!

    Oshun

    OdpowiedzUsuń
  50. [Mi pasuje. :) To w takim razie postaram się jakoś niebawem zacząć u cukiereczka. <3]

    - Loki

    OdpowiedzUsuń
  51. Makaron był walniętym bogiem. Chociaż i tak pewnie jeszcze łapał się w kanony normalności, które to co jakiś czas ulegały zmianie. Społeczeństwo się rozwijało, to i znikały momentami tematy tabu. Był stosunkowo młodym bogiem, gdyby zechciał wyglądać na tyle na ile ma…chodziłby do szkoły. Miałby jakieś chyba dwanaście lat. To młody Bóg, prawda? Dziecko niemalże…a właściwie to jednak dziecko. Czasami sam sobie się dziwił że daje radę i ogarnia wszystko, a przynajmniej że próbuje ogarniać.
    Chociaż w sumie to się cieszył że ma takie piękne młode ciałko i że ma wpisane, że ma lat dwadzieścia sześć. Przynajmniej legalnie mógł kupić sobie piwo i tak dalej. Nawet otworzył własną knajpkę włoską, bawił się i szalał jak większość osób w jego wieku. Zastanawiał się nawet nad tym czy nie pójść na jakieś studia, ale zrezygnował, bo przecież ma jeszcze dużo czasu a młody jest i chce się wyszaleć. A taką możliwość miał na takiej oto paradzie, czy czymś…festynie może jakimś. Chociaż tyle że nie był sam i był z Grace. To się dobrali! Latający Potwór Spaghetti i Niewidzialny Różowy Jednorożec. Przynajmniej wiadomo, że będzie zabawnie. Brakowało do kompletu tylko Boga Przypału, albo Boga Szaleństwa i Lekkomyślności, to byłby zajefajny komplecik.
    — Grace! Chodź, pokaże ci coś – powiedział z uśmiechem. Chciał dodać, że ma małe kotki w piwnicy, ale przypuszczał że wtedy to z nim raczej nie pójdzie. – Zrobiłem specjalnie na tą okazję, taka zajefajną armatkę piwną! Idealną dla moich wyznawców. Oczywiście piwo czeskie – uśmiechnął się i pokazał Grace „swoje” stoisko, które dzielił z Grace…w pewnym sensie oczywiście.

    Makaron
    [Nie wiem co to za rozpoczęcie, ale jest festyn, czy parada, jest obiecana armatka piwna, można zaczać zabawę :D]

    OdpowiedzUsuń
  52. — No tak…chociaż ja polecam taką z nierdzewki – powiedział zupełnie poważnym głosem. Chociaż był naprawdę sporym żartownisiem, to i tak jeśli spojrzałoby się w oczy Lucyfera to te pozostałyby bez wyrazu. Byłby na swój sposób puste o czym większość doskonale wiedziała. Czasem kiedy się denerwował to działo się z nimi coś, co wykorzystywano w serialu Supernatural, kiedy demony kogoś opętywały. Ich oczy były czarne...puste.
    Niby miał normalne oczy jak każdy człowiek, jednak pustki nie potrafił się wyzbyć. Może dlatego że oczy są zwierciadłem duszy? A on jej nie ma, więc dlatego tak to wszystko wygląda? Możliwe, bardzo możliwe.
    — Nom – powiedział. Wyczuwał przednią zabawę z wkręcaniem. Przecież…chociaż w sumie Bóg niby istniał i tak dalej, to jednorożec pewnie też. – Powiem ci że ów jednorożec ma gruby zad i nie wyjściową twarz – palnął po czym zaciągnął się skrętem. Spojrzał nawet w kierunku ogniska – O popatrz! Tam jest, koło ogniska! – wskazał ręka, uśmiechnął się pod nosem. – Ludzie! Niewidzialny Różowy Jednorożec wkręcił się na imprezę, jest koło ogniska i idzie w kierunku Toma żebrać o brokaty! – zaśmiał się. Nie żeby był ignorantem…no dobrze był ignorantem, ale musiał przyznać że wymyślenie Niewidzialnego Różowego Jednorożca to był dobry pomysł, kogoś kto to wymyślił. To było naprawdę dobre posunięcie.
    — Widzisz Grace? Niewidzialny Różowy Koń z rogiem – zaśmiał się. Dla niego to nawet pogrzeby w sumie były wesołe. Był przecież w końcu diabłem. Nie był normalnym.

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  53. A w całej tej sytuacji najzabawniejsze było to, że to wszystko wcale nie było wymówką. Naprawdę byli na imprezie. A w zasadzie jakichś pięciu. Dopiero jakąś godzinę – może dwie – temu wrócili i ich czas nagle zwolnił, bo jeszcze nie zdążyli nawet dotrzeć do łazienki.
    Otóż mało kto nadążał za tempem życia Oshun i Anansiego. Psychologowie albo jacyś inni mądrzy ludzie z pewnością rzuciliby teorię, że to wszystko dlatego, że ta dwójka ma bardzo podobne osobowości. Zazwyczaj dwa podobne charaktery ze sobą walczą, ale te dwa typy, które żyją rozrywką, akurat się zebrały, żeby się bawić. Dlatego są w stanie podczas jednej nocy objechać pół nocnych klubów na Florydzie.
    A że zło nigdy nie śpi – Oshun i Nancy też snu nie potrzebują. Układ idealny, czasu starcza na wszystko. Dobrze, że bogowie mogą traktować sen jako hobby.
    Powędrowała do kuchni i wstawiła wodę, w międzyczasie sypiąc do kubków kawę. Za moment wróciła z dwiema, stawiając na stole jedną przed Grace, drugą niedaleko siebie i sama opadła sobie na fotel, który jeszcze połyskiwał od różowego brokatu. Później go posprząta.
    — Mają jakieś… a bo ja wiem, trzy miesiące? Łatwo stracić rachubę – wzruszyła ramionami i posłała jej promienny uśmiech. – No, dawaj te pyszności. I opowiadaj co u ciebie, bo pewnie dlatego przyjechałaś, hm? Już myślałam, że zapomniałaś o starej znajomej!

    Oshun

    OdpowiedzUsuń
  54. Nie omieszkała nie wziąć sobie cudownego ciasteczka i nie spróbować. Co jak co, ale akurat tego nie wypadało odmawiać! Tak jak nigdy nie wypadało odmawiać dobrej imprezy! Albo jakiegoś drinka. Chyba że tego drinka proponuje ktoś, kto wcześniej został znokautowany kosiarką.
    — Mmmm, bajeczne! – mruknęła, gdy tylko przełknęła pierwszy kęs. – Cholera, wzięłabym przepis, ale jestem tak bardzo chujową kucharką, że bym spaliła cały dom.
    Pewnie dlatego Oshun najczęściej zamawiała jedzenie przez Internet. W końcu pieniędzy jej nie brakowało – i to było nawet widać gołym okiem, skoro w ogrodzie (a dokładniej w miejscu, gdzie powinien stać płot) miała całkiem pokaźny basen. Ewentualnie zawsze jeszcze mogła wprosić się na obiad do sąsiada.
    I – o dziwo – należy to wydarzenie zapisać w kalendarzu – Oshun zamknęła się w momencie, w którym Grace rozpoczęła swój monolog.
    Zaśmiała się na końcu, razem z nią.
    — Musisz mi pokazać te pokrowce. I ten sklep! Nie mieli tam czegoś równie zajebistego, tylko złotego?
    Różowy nie był jej kolorem. Ale złoty – albo biały – to całkiem inna sprawa.

    Oshun

    OdpowiedzUsuń
  55. — Był koń z rogiem, niewidzialny i różowy – wzruszył ramionami. Po zielsku miał różne dziwne halucynacje, wic w sumie nie zdziwiłby się jeśli nie widziałby takiego konia z rogiem. Przecież jak każdy, doskonale wiedział że jednorożce nie istnieją! Tym bardziej takie różowe i niewidziane! To było absolutnie niemożliwe! Chociaż istnienie bogów tez ktoś kiedyś wykluczył…podobnie jak istnienie zjawisk paranormalnych.
    Nie ma żadnego niewidzialnego konia z rogiem! - zadecydował jednak Lucek. On właściwie dobrze wiedział co widział (oraz czego nie widział). Tylko on sam mógł decydować o tym co widział, co wie oraz czego nie chciał widzieć i czego nie chce wiedzieć. Nikt inny.
    — Jasssnnnee… - powiedział. – A później odlatuje na swojej krówkowej tęczy szerzyć miłość i dobroć – powiedział ironicznie. – Takie pierdoły to można wciskać dzieciakom i tym tęczowym oszołomom – powiedział po polsku, wątpiąc aby zrozumiała. Raczej Amerykańce średnio władają jakimkolwiek innym językiem niż angielski…w sumie to nie zdziwiłby się czy po zapytaniu przeciętnego Amerykanina „Gdzie leży San Marino?”, ten odpowiedziałby: „Nie znam tego kontynentu”. A Grace wyglądała mu na taką właśnie przeciętną osobę.
    Chociaż w sumie doskonale wiedział że pozory mogą mylić. Sam był tego przykładem. Uśmiechnął się szyderczo do Grace, rzucił za siebie pustą już butelką wódki, trafiając w jakieś krzaki, gdzie być może ktoś już leżał i zgonował, jakiś niewprawiony w bojach alkoholowy żołnierz…nie licząc tego akcentu z NRJ to była to spoko impreza, gdzie mógł się nachlać i najeść…jeśli znajdzie coś do żarcia, bo znając siebie i swoje gastrofazy po paleniu to może być zabawnie.

    Lucek

    OdpowiedzUsuń