czwartek, 3 sierpnia 2017

Brak mi cierpliwości do pór roku,
lecz twoje przybycie złagodziło chłód zimy

Crom Cruach




WIĘCEJ  HISTORIA ━ RELACJE

🎃


Świat się zmienia. Starzy bogowie odchodzą w zapomnienie. Walczą, żyją przeszłością, nie godzą się z teraźniejszością i lękają przyszłości. Ale są też inni, których pomimo najgorliwszych starań  nie da się wymazać z ludzkich serc i pamięci. Tacy jak on. Stracił swoje miejsca kultu dawno temu, jeszcze w czasach, gdy starym bogom nawet nie śnił się upadek. Przez wieki walczył o ludzkie serca z bogiem obcej religii, czczącej cieślę na krzyżu. Czas mijał, starzy bogowie odchodzili w cień, tracąc swoje pozycje, podczas gdy jemu w sekrecie wciąż oddawano cześć. Nie ofiarowano mu już ludzkiej krwi, lecz wciąż pamiętano o poświęcaniu zbiorów i strawy, wciąż zapalano świece w wydrążonych warzywach, wciąż kultywowano stare tradycje Samhain. I nawet teraz, gdy świat zaroił się od nowych bóstw, w sercach ludzi wciąż głęboko tkwi jego dzień, Halloween. Drugie, najhuczniej obchodzone przez Amerykanów święto, ustępujące jedynie Bożemu Narodzeniu. Świat się zmienia. Nie ma już złotego boga, pośród kręgu dwunastu kamieni, jest za to krąg dwunastu świec służących za dobrą lub złą wróżbę. Nie ma już ofiar z krwi, mleka i zbóż, teraz są jedynie słodycze i psikusy. Malowanie twarzy popiołem zmieniono na przerażające maski, a zniszczone szaty - na kostiumy potworów. Światełka w rzepach i brukwi, ustąpiły miejsca misternie rzeźbionym lampionom z dyni, a zamiast krwi, obficie leje się owocowy poncz. Czasy się zmieniają, a jednak tradycje pozostają wciąż żywe. Zwłaszcza tutaj, w mieście Anoka w Minnesocie, w światowej stolicy Halloween.

Na pierwszy rzut oka uchodzi za ekscentryka, rozmiłowanego w mrocznej stylistyce. Na drugi rzut oka można dostrzec stereotypowego Irlandczyka, kaleczącego język angielski przesadnym irlandzkim akcentem, uwielbiającego Irish Mist oraz Guinnessa. Ten wizerunek szybko jednak upada, gdy odkrywa się jego niechęć do świętego Patryka, zielonego piwa i dumy z "patrona Irlandii". Poznając go bliżej można przekonać się o jego przywiązaniu do starożytnej kultury - poznać jego niezwykłą kolekcję znalezisk archeologicznych, fascynację starożytnymi rytuałami i wielkie przywiązanie do języka gaeilge, którym posługuje się nawet bieglej niż angielskim. Dopiero po bliższym poznaniu można dostrzec, że pod wszechobecną czernią i przesadną stylizacją kryje się coś więcej. Tylko nieliczni, wiedzący jak patrzeć zauważą lśnienie złota, blask zimowego słońca i złociste barwy jesieni, cienie podziemi, mrok i barwę krwi.
Wystarczy tylko uwierzyć...
Witam serdecznie z Cormem i z góry przepraszam za to, że trochę poniosło mnie z opisami w podstronach. Za to mam nadzieję, że choć trochę udało mi się oddać ducha celtyckiego spojrzenia na świat. Wizerunku użycza David Tennant, w tytule i cytatach - Neil Gaiman. A ja zapraszam do wątków i powiązań! Crom wcale nie jest taki zły jak może się wydawać. ;)  Kontakt gg - 49318386    P.S. WIERZĘ!

65 komentarzy:

  1. [Przychodzę buszować w zbożu z męską Persefoną!
    Jak przykładna Persefona, daję się porwać, nawet pół-Hadesowi. <3]

    Persefona

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam serdecznie na blogu i życzę dużo dobrej zabawy. Crom jest cudownie celtycki, a wizerunek zabójczo wręcz dobrany. :) Wcale nie przesadziłaś z opisami - są świetne i mega klimatyczne, zresztą jak sama postać.
    Raz jeszcze życzę dużo dobrej zabawy i jak najdłuższego pobytu.

    - Administracja

    OdpowiedzUsuń
  3. [Możesz nas porwać na farmę, a przy okazji weźmiemy też Hadesa. Przyda się jeden, który nie piszczy na widok krówek. :D
    GG będzie chyba najlepsze. ;)]

    Persefona

    OdpowiedzUsuń
  4. [Dziękuję za miłe powitanie :)
    Mam nadzieję, że go nie zepsuję swoimi pomysłami. Biały szaman brzmi ciekawie, więc chętnie poczekam.
    Życzę powodzenia z Cromem i wielu wątków. :)]

    Wisakedjak

    OdpowiedzUsuń
  5. [Kurde...ciężki wybór bo obaj panowie są ciekawi. Przychodzę jednak do pana pogańskiego :D
    Lucek raczej nie należy do świętej chrześcijańskiej hołoty (z pewnością nie należy do "świętej). Może...bo ja wiem? Lucek zwietrzy że ktoś sympatyzuje z nowymi bogami i może pod pretekstem tego że chciałby nawiązać kontakt z tymi nowymi jakoś by się skontaktował z Cromem (no bo skoro jest neutralny i niby sympatyzuje z tymi nowymi, to pewnie wie co i jak).
    Zawsze w ewentualności możemy wymyślić coś z Narfim...]

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie była do końca przekonana, aby stąd odchodzić. Przez długie lata zdążyła pokochać Hades zdecydowanie bardziej niż Olimp, którym rządził jej ojciec. Dlatego też nie przeszkadzało jej, gdy kolejni bogowie, wraz z kolejnymi odkryciami w ruinach, odchodzili stąd, aby przenieść się na nowe ziemie.
    Ale w końcu przyszedł też czas i na nich.
    Podróż statkiem była okropna. Wyczerpująca, długa i w mało przyjemnych warunkach. Ale przynajmniej miała obok siebie osoby, które kochała. Hadesa, dwie córki i psa, który przez całą podróż leżał u stóp Persefony.
    Cerber był naprawdę kochanym zwierzęciem. Budził strach i grozę, ale gdy tylko się do kogoś przyzwyczaił, mógł nie odstępować tej osoby na krok. Tak było z Persefoną, gdy zaakceptował ją jako stałego towarzysza i gdy wyczuł, że Hades przede wszystkim jest szczęśliwy w jej towarzystwie.
    Bo był szczęśliwy. Oboje byli. Może nie od samego początku, ale później – później ich małżeństwo było tylko coraz trwalsze, mocniejsze. Mogłaby splunąć Afrodycie w twarz i powiedzieć jej, że ona, bogini miłości, nie ma pojęcia, czym jest prawdziwa miłość. Ale nie było to w stylu Persefony.
    Cudowna bogini miłości powinna to sama dostrzec.
    Zamknęła oczy jeszcze jeden, ostatni raz, przytulając się do ramienia męża, gdy usłyszała zamieszanie. Dotarli w końcu. Niedługo przybiją do brzegów Nowego Świata. Świata pełnego perspektyw i okazji. Zobaczy go na własne oczy. Czy cieszyła się z tego powodu?
    Ani trochę.
    Gdy tylko postawiła stopę na ziemi, schodząc z pomostu, poczuła się źle. To nie był kraj przyjazny dla niej. To nie był kraj bogów. Ta ziemia nie należała do nich, nie chce ich i nigdy nie zechce. Miała już odwrócić się, aby powiedzieć o tym Hadesowi, gdy została brutalnie popchnięta, a potem – potem już po prostu poniósł ją tłum ściśnięty przy dokach.
    Przez dłuższy moment jeszcze rozglądała się, próbując odnaleźć wzrokiem znajomą twarz. Zamiast tego wyczuwała jedynie towarzystwo Cerbera, który śmiertelnikom jawił się jako trzy rosłe, groźne psy. Klęli tylko, gdy plątał się między ich nogami, podążając wiernie za swoją panią.
    Nie chciała tego mówić, ale ogarniała ją coraz większa panika, a ciało oblała fala gorąca.
    Gdzie, do cholery, jest Hades?
    Próbowała zawołać go kilka razy, ale tłum zagłuszył ją. Jako odpowiedź dostała tylko kilka karcących spojrzeń. W roztargnieniu nawet nie zauważyła na swojej drodze mężczyzny. Gdy tylko zderzyła się z nim, spodziewała się raczej warkotu i krzyku, ale zamiast tego usłyszała znajomy głos.
    Jak dawno temu go słyszała…?
    Podniosła głowę, aby spojrzeć na jego twarz i niemal odeszły od niej zmartwienia i niepokoje. Niemal.
    — Crom – odetchnęła cicho.
    W tym stanie miała ochotę go nawet przytulić, uściskać jak starego przyjaciela, którym przecież był. Ale nie było na to czasu.
    Za moment znów ogarnęła ją panika. Jeszcze większa niż przed chwilą.
    — Mój mąż, moje córki… Rozdzieliliśmy się, nie mam pojęcia, gdzie są. Crom, musisz mi pomóc, musimy ich znaleźć! – mówiąc to, patrzyła błagalnie w jego oczy, jakby samo jej spojrzenie mogło go do czegokolwiek przekonać.

    Persefona

    OdpowiedzUsuń
  7. [Kogoś mi przypomina twój wizerunek, ale nie wiem kogo ;)
    słabości do słodyczy? Crom wygląda groźnie :D
    Chęci jak najbardziej, a masz pomysł jak ich spotkać? Chyba, że lecimy w zabawę halloweenową, albo coś stylu "ej koniu, daj odrysować róg, bo potrzebuję do nowego przebrania" xD]

    Jej Bajeczność

    OdpowiedzUsuń
  8. [Dziękuję za powitanie i miłe słowa.
    Ja natomiast podziwiam za dopracowanie zakładek, bo nie wiem, czy chciałoby mi się aż tyle pisać, a można z nich dowiedzieć się kilu ciekawych rzeczy (szczególnie, gdy tak jak ja, nie zna się za bardzo na mitologii celtyckiej). Sam Crom jest świetny i chętnie pomyślę nad jakimś wątkiem dla niego i Janusa.
    Możemy rzeczywiście wyjść od podboju Brytanii, bo powiązanie z przeszłości to w tym wypadku dobry pomysł. Myślę, że przydałoby się ustalić, jak to wtedy między nimi wyglądało, bo o ile mam wrażenie, że teraz mogliby się dogadać, w starożytności niekoniecznie. Można więc wyjść od bardzo silnej niechęci, która stopniowo znikała, a po przybyciu do Ameryki byli w przyjaznych stosunkach albo chociaż traktowali się jak starzy, nie do końca dobrzy, ale znajomi. Inna opcja jest taka, że nadal za bardzo się nie lubią.
    Jeśli natomiast chodzi o to, co można by zawrzeć w samym wątku. Mam pewien problem z odległością, ale to da się obejść, o ile będą mieli powód, by się spotkać. Crom jest neutralny, Janus też i można uznać, że spotkali się, by pogadać o obecnej sytuacji. W pierwszym wypadku właśnie jako starzy znajomi, w drugim bardziej na zasadzie trzeba zebrać tych, którzy myślą choć trochę podobnie. I to w zasadzie wszystko, co w tej chwili przychodzi mi do głowy, jak na coś jeszcze wpadnę, to napiszę.]

    JANUS

    OdpowiedzUsuń
  9. [Gif z zakładki 'więcej' kojarzy mi się z pijanym piratem -nie pytaj, nic nie wiem. Chodź do Thora, pokażemy Ci jak się prawidłowo pasie bydło i doi krowy xD]

    Młotek

    OdpowiedzUsuń
  10. [Cześć! :)
    Chcę Jezusa i Shadowa, Shadowa koniecznie, muszę mieć kogoś do kochania!
    Przyznam się bez bicia, że Croma podglądałam jak jeszcze blog nie funkcjonował, i zakochałam się od razu. Także wątek koniecznie musi być, ustalmy tylko sobie może jakieś powiązania? Nie mam żadnych powiązań z przeszłości, a z Cromem myślę że takie się uda, a to zawsze jakiś punkt zaczepienia.]

    Eostre

    OdpowiedzUsuń
  11. [Taaak, imprezka halloweenowa! <3 Tylko coś się na tej imprezce musi dziać, nie ma to tamto, coś musi wybuchnąć, ktoś musi się pobić czy coś w ten deseń. Oni to w takim razie jak w negatywie, on mroczny z bajecznymi zapędami, ona bajeczna z mrocznymi zapędami :D]

    NRJ

    OdpowiedzUsuń
  12. [Odpisz na jeden, zacznijmy drugi i dopiero o trzecim pomyślimy xD
    ♥]

    night gang

    OdpowiedzUsuń
  13. [Przyznam się, że próbowałam szukać jakichś informacji na temat mitologii celtyckiej, ale chyba poprzestanę na "Na Teutatesa" znanym z Asteriksa, choć to ta galijska część.
    W takim razie możemy postawić na to spotkanie w Nashville, przynajmniej na początek. Jeśli masz jakiś pomysł, co można by do tego dodać, to pisz, bo mnie na razie nic nie przychodzi do głowy, ale jeszcze pomyślę. I możemy ustalić, kto zaczyna (mnie jest to obojętne).]

    JANUS

    OdpowiedzUsuń
  14. [Podoba mi się pomysł z przeszłością już w Ameryce. Początkowo, to jest w XIX wieku, Saturn zajął się szukaniem pracy na własną rękę (i tutaj mogłyby rzeczywiście pasować te interesy związane z rolnictwem), a Janus pracował w branży budowlanej. Później (od końca XIX w., do lat 20 XX) pracowali wspólnie w nowym Jorku, zajmując się zegarami. Interes jednak nie wypalił i Saturn wrócił do starego zajęcia, a Janus został inżynierem, co jeszcze nie jest opisane w historii, bo muszę ją uzupełnić. Myślę więc, że pasowałaby mi wtedy taka znajomość.
    Jasne, ze pasuje, tak samo jak wprowadzenie do wątku tego przejścia na stronę nowych bogów.]

    JANUS

    OdpowiedzUsuń
  15. [Z nadludzkim refleksem przybywam odpisać, bo komentarz mnie zauroczył (jak i Crom <3). I pragnę przypomnieć, że Nuada chciał pokoju z Fomorianami, więc to nie jego wina. xD Mam nadzieję, że propozycja nadal aktualna? Bo bardzo chętnie skorzystam :)]

    Nuada

    OdpowiedzUsuń
  16. (Cześć, dzięki za powitanie! Generalnie obie Twoje postacie są bardzo fajne, ale chyba lepiej Amfitryta dogada się właśnie z Cromem. Przyznam jednak że jestem nieco wybita z rytmu i za cień pomysłu, zalążek cokolwiek, dam Ci ciacho :D)

    Amfitryta

    OdpowiedzUsuń
  17. [Hej, cześć, dziękuję za miłe słowa! ;) Trudno mi wybrać któregoś z Twoich panów, głównie dlatego, że mam wrażenie, że Fobetor dogadałby się z nimi oboma, to takie jego, jeśli mogę tak to określić, trochę złe i przygnębiające klimaty. Piszę tutaj, zachęcone głównie Halloween, które wiem, że dopiero co minęło, ale shh, to bez znaczenia. Nie wiem, czy masz większą ochotę na jakieś powiązanie z przeszłości, czy raczej na zbudowanie czegoś od zera, ale ja mogłabym pójść na oba, coś wymyślimy! Ogólnie to Fobetor rzadko długo przesiaduje w jednym miejscu, więc mógł zawędrować i do Minnesoty.]

    Fobetor

    OdpowiedzUsuń
  18. [Jestem za tworzeniem tego starego, bo wydaje mi się, że nadal może to wyjść ciekawie (skoro Crom oficjalnie od niedawna jest po stronie nowych bogów). Mam tylko jedno pytanie, nadal chcesz zaczynać, czy ja mam to zrobić?]

    Janus

    OdpowiedzUsuń
  19. [Cześć, bardzo mi miło, że postać się spodobała, jestem z niej zadowolona, ale to też korzyść z brania sobie bóstw mało znanych, dużo można sobie pododawać. Crom pod tym względem jest równie wdzięczny i bardzo ładnie Ci wyszedł.
    Zdecydowanie mamy spore pole do popisu z wątkiem. Myślę, aby zarysować najpierw tło relacji - Tuatha Dé Danann w końcu zabrali Cromowi jego dziedzinę, choć na dobre im to nie wyszło. Do tego Airmed wprawiała się w niejako sztuce lekarskiej na Fomorianach. Ona do irlandzkich ziomków ma stosunek mocno ambiwalentny - straciła rodzinę i została wygnana, to nic o czym by chciała sobie przypominać.
    Co do wątku możemy wyjść prosto, w końcu Spooks zawsze mają co robić przy nowych bogach.]

    Airmed

    OdpowiedzUsuń
  20. [Przychodzę! Mów jaki to masz pomysł! :D]

    Legion

    OdpowiedzUsuń
  21. [Taki układ jak najbardziej mi pasuje. W takim razie poczekam na rozpoczęcie, a jak tylko skończymy ustalać wątek na Fable wezmę się za swoje.]

    Janus

    OdpowiedzUsuń
  22. [Mój pomiot szatana! xD Nie spodziewałaś się, że umiem w normalne postacie? Bo nie wiem czy się śmiać czy fochnąć... Nie wiem jak ja to ogarnę, ale nie odmówię sobie chyba Croma. Bel i Crom są jak ogień i woda i nawet mają dwa najważniejsze i skrajne święta. To byłby zabójczy miks!]

    Beli

    OdpowiedzUsuń
  23. [Ok, to pasuje, Airmed miała całkiem inne ambicje, tym bardziej, że poza Miachem miała starszych braci, którzy, opierając się na ogólnym charakterze Tuatha de Danann, byli kolejnymi wojownikami, więc ona raczej zawsze była w cieniu swojego ojca i braci. Chętnie biorę to składanie ofiar w zamian za potrzebną jej wiedzę i Crom chyba nie miał powodów do narzekań, bo jeśli chciał, żeby utopić kamień ofiarny w krwi to by to zrobiła.
    Co do bieżącego pomysłu jest bardzo dobry, więc zaczynam. Może ktoś to przeżyje ;)]

    Anoka jest płaska, zielona i ogólnie urocza, wszędzie skądś atakowała amerykańska flaga. Po ponad dwóch stuleciach dalej nie przywykła do tego epatowania zdobyciem ziemi, której osobiście nie chciałaby nawet, gdyby sama Danu by ją o to prosiła. Było wprost idealnie, gdyby nie zaginięcia na przestrzeni kilkunastu miesięcy i jednych bezgłowych zwłok, z którymi wiele nie była w stanie zrobić, nawet, gdyby mogła się dostać do kostnicy. Faktycznie idealnie. Krążyła po mieście od kilku dni. Zanim miała podjąć jakąkolwiek decyzję, chciała po prostu rozeznać się w terenie. Przysłuchać się rozmowom miejscowych, postawić kilka kolejek pracownikom biura szeryfa, a nawet użyć tylnych bramek w systemach, dzięki zabawkom prosto od Technical Boya. Spooks również musieli dysponować pewnymi sztuczkami czy raczej zwyczajnie odrobinę zmniejszyć dystans do bogów, niezależnie od zajmowanej strony w pełzającym konflikcie.
    Podejrzewała, że jej obecność została zanotowana i pewnie to, że jednak jest sama, choć zwykle Spooks spotyka się w parach lub trójkach. Zdążyła usłyszeć dość kąśliwych, suchych lub zwyczajnie obraźliwych wytłumaczeń, dlaczego nie można ich było puszczać pojedynczo, choć tak jej najbardziej odpowiadało. W związku z tym musiała postawić na konfrontację. Zwykła wizytówka z pieczęcią biura gubernatora Minnesoty oraz napomknąć, że Dayton chciałby powierzyć organizację odległej jeszcze parady firmie z Anoki, a asystent czy sekretarz (czy kimkolwiek był człowiek), który się bardzo zaaferował i wprowadził ją do Croma.
    - Jesteś wysoko w rankingach na najmniej finezyjny powrót do korzeni, niezły burdel i niekorzystny rozgłos - odezwała się, gdy pozostali sami. Ubrana elegancko, formalnie, jak pracownik wyższego szczebla administracji stanowej, bez mocnego makijażu i bez grama dużej biżuterii wyglądała, jak przykładowy “człowiek w czerni” prosto z teorii spiskowych.

    Airmed

    OdpowiedzUsuń
  24. [Ja ją wprost uwielbiam, w książce była fenomenalna ale to co Kristin zrobiła z tą postacią w serialu... wielbię <3
    Coś było planowane, ale usunęłam starą kartę (zła ja) więc niestety nie pamiętam na czym stanęło. Ale bardzo chętnie zrobiłabym im jakieś powiązanie z przeszłości, bo czemu nie?
    Tymi pysznymi małymi jajeczkami z różowym nadzieniem i kulkami ryżowymi! Kurde, aż pójdę sobie jutro kupić <3]

    Ostara

    OdpowiedzUsuń
  25. [Bogowie! Już to widzę xD Ej, a może zrobimy taki kurde miks? Bo Stan (czarna msza)+ Marvin (wariat)+ Paul (morderca) + zUa osobowość Croma = mega epicki wątek xD
    Nawet w sumie widzę, jak trzy osobowości Legiona współpracują razem, byleby zrobić na świecie (albo najbliższym otoczeniu) chaos. W sumie to nawet widzę taki motyw, jak Crom jest sobą i próbuje jakoś ogarnąć ciało Legiona i być może nie doprowadzić do zamknięcia Legiona?
    Wiesz, że byłoby wesoło, gdyby w ogóle Crom poznał demona, jako takiego normalnego? I tak nagle jeb! Wszystkie osobowości dochodzą do głosu i chcą sie przekrzyczeć?
    Coś myślę, że ten wątek będzie po prostu dziwny i szalony xD
    W ogóle to może zaczniemy od tego, że panowie wpadną na genialny pomysł odprawienia czarnej mszy? Byłoby ciekawie :D Później...to sie zobaczy, bo byłoby ciekawie pójść tak typowo na spontana :D
    Panowie znajdą sobie jakieś miejsce (tutaj nie wiem czemu, ale na myśli mam takie miasteczko jak z Supernatural, co to mieszkańcy składali jakiemuś demonowi ofiarę), znajdą sobie ofiarę i dawaj! Odprawiają czarną mszę i składają krwawą ofiarę dla kogoś :D
    Co ty na to?]

    Legion

    OdpowiedzUsuń
  26. [Morri się jednak pojawiła! :D Jak słodko... może kiedyś tak będzie wyglądać? Kto wie! I obowiązkowo idę! <3
    I dziękuję bardzo <3 Musiałam wziąć Katie, bo bez niej bym szybko uciekła, ona mnie zatrzyma. A podobieństwo... sugestia w kierunku próby powiązania Morri i Morganki. A rzekomy pierwowzór musi być mroczniejszy. I raz jeszcze dziękuję. Dodatkowo jestem szalona i na wątek pędzę! <3]

    Morrigan

    OdpowiedzUsuń
  27. [Najsłodsza <3 Się nie dziwię, że ten niedobry stary Rogacz co roku do niej wracał :D
    Możemy zawsze zrobić tak, że poznali się za tej jego lepszej strony, a potem gdy zaczął iść w kierunku mhroku, ona starała się go powstrzymać? Nie wyszło, więc mogli rozdzielić swoje drogi, a teraz znowu spróbować nawiązać kontakt czy coś? Nie jestem dobra w wymyślaniu :(
    Ej poszłam po te jajeczka do sklepu, smak dzieciństwa... obeszłam ze cztery spożywczaki w okolicy i nie było :(]

    Ostara

    OdpowiedzUsuń
  28. [Też się bardzo cieszę, że Crom wciąż na stanowisku. No i cóż... w końcu ją napisałam, więc jestem z siebie dumna! xD
    Z tego co pamiętam to Crom miał mi uprzykrzać życie, bo mnie nie lubił. :) A tak na serio to skoro są pierwszy raz po tej samej stronie to mogliby spróbować się jakoś dogadać. Pewnie by to im nie wyszło, ale za to jak by było wesoło. :)]

    Nuada

    OdpowiedzUsuń
  29. [Nie oddam wianka, kup se pan swój! xD Dziękuję za pochwałę, a jako niedaleka sąsiadka czuję się zobowiązana do odwiedzin Croma, w zasadzie mógłby Dziewannie przypominać siostrę, mogliby też wdać się w fascynującą rozmowę o sensie oddawania się w ręce nowych bogów albo o zabawach halloweenowych, które na pewno Dziewannę by zainteresowały :D]

    Dziewanka

    OdpowiedzUsuń
  30. Postanowiłam przylecieć do Minnesoty, aby odpocząć od pracy i wszystkiego. Wzięłam ze sobą oczywiście najważniejsze rzeczy. Przed lądowaniem sprawdziłam najważniejsze rzeczy w bagażu. Wino... Jest. Sukienki i inne ciuchy... Są.Poprzeglądałam ją jeszcze trochę i uznałam, że na szczęście wszystko mam. Nadszedł czas. Wyszłam w końcu z samolotu i wyszłam na świeże powietrze. Postanowiłam się przejść.

    OdpowiedzUsuń
  31. [Kłaniamy się nisko w podzięce za przywitanie od tak interesującej postaci :D :D A skoro już nas tu tak ładnie zaproszono, to bardzo chętnie się pojawimy (a wraz z nami nasz prywatny zasób memiczności i śmieszków XD) i z ogromnymi chęciami napiszemy jakiś wspólny wątek z Cromem :D]

    Baba Jaga

    OdpowiedzUsuń
  32. [Cześć! Przyznam szczerze, że nie mam pojęcia jaki jest ten książkowy, ale cieszę się, że mój Anubis przypadł do gustu. :) Trochę się bałam, że coś mi nie wyjdzie, chociaż miał być jeszcze trochę bardziej "piramidowy", czyli mroczny, ale złagodziłam XD I jak tak na wątek ciągniesz to możemy coś spróbować, a nuż wyjdzie coś z tego ciekawego :D]

    Anubis

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja to się tam niczego nie bałem. Niczego. Przecież byłem…jestem demonem, to raczej nie powinienem wiedzieć co to strach, prawda? No i cóż, kilku takich też nie wiedziało co to strach, nie znali takiego pojęcia. Fajnie, nie? No właśnie kurwa nie.
    - No to co Paul? Ja go z lewej, ty z prawej i dawaj? - usłyszałem głos Stana. O nie, o nie, o nie! Nienieneienieeneienieieienieeieeeeee!!!!
    - No i git Paul. Udało nam się przejąć kontrolę nad Legionem. To teraz tylko…
    - Musimy się wydostać i opuścić to ciało?
    - słyszałem ich. Gdyby to było takie proste, to już z wielką przyjemnością dawno bym ich wyrzucił. Ciekawe gdzie by trafili? Bo w sumie…dwóch w tą, dwóch w tamtą, co to jest? A no nic w stosunku do kilku milionów…albo i miliardów dusz, które sobie były i egzystowały w piekle. Wiec…spoko, to nic takiego, mogli uciekać.
    Tylko czemu moim kosztem?
    - Cześć Crom, stary druchu - no ciekawie się zaczynało dziać. Ta dwójka i Crom w jednym miejscu…to nie może się skończyć dobrze. - Dzwonię w takiej jednej sprawie. Bo wiesz… Ciekawa sytuacja się stała, może miałbyś ochotę na spotkanie? Jestem w okolicy, to pomyślałem, że byłoby ciekawie spotkać, porozmawiać. Zrobić coś ciekawego… Powiedz mi czy i kiedy masz czas? Bo mnie to rybka. Jestem w okolicy pobędę jakieś kilka dni, w sumie to nic takiego. Mogę się nawet spotkać za dwie godziny i być przed twoim domem z bukietem zwiędłych róż, czy innych badyli - no Stanley to elokwencją nie grzeszył. Grunt, że odprawiał czarne msze ku uciesze Szatana. Tylko nie rozumiem tego fenomenu jedzenia kotów, one są żylaste i w ogóle niedobre i okropne.
    - Panowie! Ja też chcę na imprezkę! Ja też! - krzyczał David. No nie, ale chyba nie wezmą tego ćpuna? No przecież to byłoby…okropne. No nie zrobią tego, nie ma szansy, nie ma możliwości.
    - Im nas więcej tym weselej - powiedział Paul. No to na pewno nie będzie wesoło. Przecież skończę na krześle elektrycznym, albo na czymkolwiek innym.
    - To ja też! - krzyknął Marvin i wepchał się do tego wesołego grona. Skoro przylazł Marvin to David za chwilę zrezygnuje.

    Legion

    [Kursywa, to jest to co sie dzieje w główce Legiona, a pogrubienie to jest to, co każdy słyszy, bo wtedy dana osobowość/osoba dochodzi do głosu :D]

    OdpowiedzUsuń
  34. [Nie spodziewałem się Hiszpańskiej Inkwizycji! :)
    A tak na serio to bardzo dziękuję za tak miłe i entuzjastyczne powitanie, no i witam Cię ponownie! Super spotkać tyle znajomych nicków. ;) Wpadnij do mnie koniecznie na gg, miło będzie trochę pogadać.
    Na wątek z wielką chęcią się zgłoszę, bo Crom jest zabójczy!]

    Gwyn

    OdpowiedzUsuń
  35. [czesc Narfi ;) dzieki za przywitanie i ze sie podoba xD
    czasem mam wrazenie, ze przesadzam w karcie so well...

    no jak masz ochote to wpadaj tez ;)]

    Lilith

    OdpowiedzUsuń
  36. [Dziękuję bardzo! Nie spodziewałam się Hiszpańskiej Inkwizycji! Chodź Cię ukocham <3 I naprawdę miło mi bardzo, że postać Ci się podoba. Sama uwielbiam Twoje postacie, więc z wielką chęcią wpadnę do Croma na jakiś wąteczek.]

    Samael

    OdpowiedzUsuń
  37. [Cześć, dziękuję pięknie za tak miłe powitanie. <3 Trochę mi głupio, że tak zniknęłam z Fable, ale mam nadzieję, że tu to nadrobimy!
    Generalnie chęci mam, ale pomysłu mi brak, więc może jakaś burza mózgów? :D]

    Marzanna

    OdpowiedzUsuń
  38. [Hejka, dziękuję ślicznie za powitanie i tak miłe słowa! Cieszę się, że mimo wszystko znalazł się ktoś kto chętniej by go przytulił, niż mu przypieprzył, hehe. Ja zawsze jestem chętna, przejrzałam obie, cudowne karty, nad którymi mocno się zachwycam, ponieważ są tak pięknie rozbudowane, jednak nic mi nie przychodzi do głowy. Może masz jakiś pomysł, marzenie na wątek, a może razem coś wymyślimy? :)]

    Chors

    OdpowiedzUsuń
  39. [No hej, hej! <3 Przybywam z obiecanym początkiem i odpowiedzią na powitanie :D Już się cieszę, że jednak znaki wskazały, że powinnam do Was dołączyć. I mam nadzieję, że życzenia się spełnią :D]

    Pociąg z głośnym hukiem zatrzymał się na stacji. Valentina wyprostowała się i chwyciła rączki od skórzanych walizek, w których miała cały swój dorobek. Kilka sukienek, dwie pary butów, jeden kapelusz i kilka rzeczy o których nikt nie powinien wiedzieć. Nie przewoziła żadnych ładunków wybuchowych, bo nie miała powodu, aby to robić. Jedynie w cholewce brązowego buta miała ukryty nóż, bo samotnie podróżująca kobieta w tym czasie nie była zbyt bezpieczna. W pociągu, ku jej ogromnej rozpaczy, kręciło się wiele osób nieprzychylnie nastawionych. Dosiadali się do niej, uśmiechali i próbowali swoich sił w rozmowie. Dla każdego starała się być życzliwa, lecz w pewnym momencie, tak po prostu, wysiadła jej cierpliwość i zamieniła się w marudzącą panienkę z dobrego domu. A to, że wyobrażała sobie, że te osoby przejeżdża pociąg, to już inna sprawa.
    Wysiadła na stacji i rozejrzała się wkoło. Była… właściwie, to sama nie wiedziała, gdzie była. Swoim jestestwem podpadła nieodpowiednim osobom i musiała jak najszybciej się ulotnić z poprzedniego miejsca zamieszkania. Spakowała cały swój dorobek do dwóch walizek i udała się na najbliższą stację. Kupiła bilet na najbliższy pociąg i wysiadła na ostatniej stacji.
    — Anoka… — mruknęła pod nosem, idąc za tłumem ludzi, którzy prawdopodobnie zmierzali do wyjścia.
    […]
    Odnalezienie się w miasteczku nie należało do najłatwiejszych czynności. Prócz dwóch walizek nie miała kompletnie niczego. Nie wiedziała, gdzie powinna się podziać, do kogo się udać po pomoc. Niby mogła zapytać się kogokolwiek. Ale jako silna i niezależna kobieta nie miała zamiaru tego robić. Ponadto nieco się bała. Może tego na pierwszy rzut oka nie okazywała, ale jednak jakaś cząstka strachu w niej siedziała. Nie wiedziała, czy na pewno jest tutaj bezpieczna. Jej wróg mógł ją w końcu wyśledzić i tylko czyhał na jakieś małe potknięcie. Na to nie mogła pozwolić.
    Pierwszy dzień minął jej na uważnej obserwacji. Przechadzała się po ulicach miasta, podziwiała architekturę i krajobraz. Trochę nawet porozmawiała z tutejszymi ludźmi, którzy od razu zauważyli w niej obcego przybysza. Musiała coś pokręcić, aby prawda nie wyszła na jaw.
    Największy problem stanowił brak noclegu i dachu nad głową. Nieco zmęczona po podróży i całodziennym krążeniu po mieście, usiadła w końcu na ławce. Walizki postawiła koło siebie i poprawiła białe rękawiczki na dłoniach. Naprawdę nie spodziewała się, że rozpoczęcie nowego życia będzie takie trudne. Nie wiedziała, co takiego poszło nie tak. Wsiadła do pociągu, byle jakiego, wysiadła gdzieś na końcu świata i… Właściwie, co dalej?
    Siedziała na ławce i zastanawiała się nad popełnionymi błędami, kiedy nagle coś zauważyła. W oknach było widać czyjąś obecność. We wszystkich, prócz jednego domu. Przekręciła głowę lekko w bok i niewiele myśląc poprawiła kapelusz. W końcu sprawdzić mogła. Na przeszkodzie nic nie stało.
    […]
    Tym sposobem zajęła pustostan. Pustostan, który właściwie pustostanem nie był. Był domem, w którym ktoś mieszkał, ale chwilowo go nie było. A skoro chwilowo go nie było, to postanowiła się nim zająć.
    Najpierw musiała zająć się zamkiem, który otworzyła dzięki nożowi z cholewki buta. Jako że nie miała bladego pojęcia, co się w takich sytuacjach robi, to podstawiła pod klamkę krzesło. Zablokowała wejście, choć nie było to najlepszą opcją, jednak nic lepszego teraz nie miała.
    Pierwszego dnia powycierała kurze z ogólnodostępnych półek i szafek oraz poukładała naczynia w kuchni bardziej po swojemu. Rozpakowała również walizkę, aby sukienki za bardzo się nie pogniotły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugiego dnia posprzątała szafę. Ubrania właściciela mieszkania poskładała i pochowała w innych miejscach, a w ich miejsce powiesiła swoje sukienki. Na dolnej półce ustawiła buty i stwierdziła, że na dziś dość się napracowała, więc wyszła na krótki spacer po najbliższej okolicy.
      Dzień trzeci.
      Obudziła się z dziwnym przekonaniem, że coś jest nie w porządku. Poderwała się z łóżka i rozejrzała wkoło. Niby wszystko było tak, jak to zostawiła na noc. Ostrożnie wyszła z łóżka, chwyciła nóż i jedynie w koszuli nocnej poszła w głąb mieszkania.
      — To dom prywatny. Kto panu pozwolił tutaj wejść?! — Zapytała, może odrobinę za głośno, kiedy dostrzegła obcą postać.

      Pani Pociąg, która uważa, że to już jej dom :D

      Usuń
  40. [Chyba skuszę się na Croma i coś czuję, że nie będę żałować. Wydaje mi się, że trochę ich łączy choć Marzanna zdecydowanie nie potrafi być słodka i w większości jest po prostu koszmarna :D
    Masz jakiś pomysł, jakby ich tu połączyć? Może jakieś powiązanie z przeszłości? :D Albo Marianne by coś knuła na boku z nowymi bogami, zdradzając stronę po której stoi? :D]

    Marzanna

    OdpowiedzUsuń
  41. [Jak mogłabym takich cudów nie uwielbiać? <3 Wspaniale się czyta każdą z Twoich kart, tak samo jak każdy jeden wątek! Uwielbiam do potęgi. <333 Akurat może jak uda Ci się nadrobić wszystko, to ja wreszcie się dogadam z Morri do końca i będzie łatwiej pisać wątek, bo bardzo chcę z Tobą wincyj wątków. ;)
    I oczywiście... ja chcę wianuszek na głowę dla Morrigan, więc Croma odwiedzam obowiązkowo! :D]

    Morrigan

    OdpowiedzUsuń
  42. [Na początek powiem jedno - z miejsca kocham za Davida Tennanta. <3
    Dziękuję za powitanie i cieszę się, że Lamasztu się podoba. Obie postacie masz cudowne i genialnie dopracowane, ale chyba jednak się skuszę na Croma, bo marzą mi się wspólne mordercze pasje. A z tego co widzę Cromowi składano również ofiary z dzieci, więc myślę, że idealnie by się z Lamasztu dogadali i może coś razem uknuli? ;) Pytanie tylko, bo dzieli nas spora odległość, czy Crom miałby jakiś interes w LA czy może pokombinowalibyśmy z czymś wcześniej, kiedy Lamasztu urzędowała jeszcze w Bostonie?]

    Lamasztu

    OdpowiedzUsuń
  43. [No ja myślę, że nie będziesz mieć innych jednorożców, bo inaczej ukradniemy dynie xD Oczywiście, że brakowało, któżby inny niósł ze sobą tylko słodyczy i bajeczności <3]

    Jej Uroczość, namawiająca do różowego ujawnienia <3

    OdpowiedzUsuń
  44. [Proponuję jakaś nową serię o Halloween, która wymknie się spod kontroli i będzie dużo dram w czasie produkcji :D Zalążek pomysłu, który moze pójść w całkiem inną stronę!]

    NETFLIX & CHILL

    OdpowiedzUsuń
  45. [Ze sporym opóźnieniem, za co bardzo przepraszam, ale odpisuję! W końcu... ;)

    Jakie ładne zdjątko w karcie nowe <3 Pewnie w sumie nie takie nowe, ale mam opóźnienie... w każdym razie, śliczny Crom ;)
    Myślę że rozumienie a akceptacja to dwie różne rzeczy w tym przypadku, i masz rację pisząc że mogłoby to tak wyglądać. Z tego co widzę (musiałam przejrzeć wszystkie komentarze bo mam pamięć złotej rybki) nie mamy jeszcze ustalonego wątku teraz, tylko relację z kiedyś. Czy masz jakieś pomysły, żeby zacząć coś w końcu pisać? Obiecuję że już na tak długo nie zniknę! :3
    Kurczę, Kruk jest super, więc to od ciebie zależy jaki wątek napiszemy... a możemy nawet dwa, z Cromem i Krukiem, jeśli masz ochotę ;)]

    Ostara

    OdpowiedzUsuń
  46. [Bo Tenannt tak cudownie pasuje do słodkich i super mrocznych postaci, więc jest po prostu idealnie. <3
    Kurcze, ciężki wybór. Chyba bardziej się skłaniam ku wycieczce Halloweenowej Lamasztu i odkryciu, że pod tą kolorową zabawą dzieje się coś dziwnego. :)
    Albo możemy połączyć obie opcje. Może kilka lat temu Lamasztu wpadłaby do Anoki zainteresowana słynnymi obchodami Halloween, ale też tym, że ponoć dzieją się tam dziwne rzeczy. Może chciała zobaczyć tych bezgłowych jeźdźców albo coś? Mogłaby wtedy odkryć, że coś jest nie tak. Może wpadłaby na trp ofiar z ludzi i w końcu trafiła do Croma?
    Ale ponieważ opcja druga też kusi to może kilka lat później, gdy Crom spędzałby wakacje w LA ich drogi znów by się spotkały. I tym razem to Crom by wpadł na to, co naprawdę robi Lamasztu po godzinach?]

    Lamasztu

    OdpowiedzUsuń
  47. [Crom na Twoim zdjęciu jest już w ogóle mroczno-słudziutki, że aż miło popatrzeć! :D
    Cześć jeszcze raz i cieszę się, że tak bardzo podoba się mój research, aww. <3 Mogłam od razu się pofatygować na angielskie źródła. xD
    No to chodźmy, napiszmy coś fajnego. <3]

    Kora nie-piosenkarka

    OdpowiedzUsuń
  48. [Mój urlop skończył się z miesiąc temu... :D Więc wiem o czym mówisz.

    Pasuje mi taki zarys na relację, tylko w sumie tak teraz się zastanawiam czy ona miała okazję poznać tego najgorszego Croma - w końcu całą zimę, czyli jego najgorszy okres, siedziała w podziemiach, jakby umarła... Dopiero wiosną się odradzała na nowo, a z nią cała przyroda. Dlatego tak sobie myślę, że w sumie najgorszego Croma to mogła nie poznać, i dopiero teraz jak się wkurzy o tę suszę ta przyjemność ją spotka :D Co ty na to?
    Bo właśnie, motyw z suszą i jego wkurzeniem bardzo mi pasuje. A poza tym trzyma z nowymi! I proszę mi tu nie insynuować, że Ostara trzyma z Odynem - ona trzyma z Shadowem! ;)
    Ok, spokojnie, to na razie tu dokończmy ustalania, ja coś skrobnę na początek, a jak się wygrzebiesz pomyślimy i o Kruczku :3]

    Ostara

    OdpowiedzUsuń
  49. [Tak! Kocham go za te role <3 Jeszcze Peter Vincent <3
    O matko... Kocham ten pomysł i kupuję go w całości! Genialne! <3
    Oczywiście, że ma sens! I tak sobie myślę, że mogłybyśmy zacząć własnie od pierwszego spotkania - tego w Anoce i właśnie tego małego, prywatnego śledztwa. Jeśli chcesz to mogę nam zacząć, bo mam nawet pomysł na początek. :)]

    Lamasztu

    OdpowiedzUsuń
  50. [Za dużo komplikacji na razie się pojawiło, help! ;)
    Ewentualnie Kruczka zaproszę do Instagrama, ale to już zależy jak nam wyjdzie.

    Może najpierw na spokojnie? Lepiej w ten sposób odnowić kontakt po latach :D To ja zacznę, jak obiecałam, powiedz tylko czy pójść w przypadkowe spotkanie gdzieś tam, czy Crom zapuka do ostarkowych drzwi?]

    Ostara

    OdpowiedzUsuń
  51. [Proszę! Specjalnie dla Ciebie! <333
    No i co ja mogę powiedzieć, dziękuję Ci bardzo! A wątek musimy w końcu jakiś napisać. <3 Chodź na gg!]

    Neit

    OdpowiedzUsuń
  52. [Piękny soundtrack <3 Ja też już nie pamiętam, co tam się działo, więc coś tam może się nie zgadzać z dawną koncepcją... :D]

    Kora pewnie byłaby bliska załamania nerwowego, gdyby nie fakt, że lata noszenia korony i dźwigania obowiązków, jakie ta korona jej zapewniała, dawno zmieniły jej charakter. Wiedziała, że istnieją momenty, w których emocjami należy się unieść – na przykład gdy Hades podważał jej zdanie (co prawda jej awantury i tak niewiele dawały, bo wtedy budził się w nim wielki pan i władca domu, ale co sobie potrzaskała drzwiami i powywracała stoły, to jej), i istnieją chwile, w których trzeba odciąć się od własnych emocji, aby chłodno pomyśleć i przekalkulować niektóre fakty.
    Wzięła głęboki oddech, gdy Crom podchodził do Cerbera, który z ciekawością mu się przypatrywał. Jedną z głów nawet przechylił uroczo na bok.
    Gdy tylko Crom zaczął go głaskać, Persefona dostrzegła, jak ogon psa zaczął uderzać o ziemię, a gdy podrapał go za uchem, tylnia łapa Cerbera drgnęła w tiku, którego nie mógł powstrzymać. Kora uśmiechnęła się, bo zawsze ten widok ją rozczulał, niezależnie od tego, kto akurat psa głaskał. Jak miała być szczera, cieszyła się, że ma go przy sobie – był przynajmniej namiastką dawnych czasów i dawał jej poczucie, że chociaż część z dawnego życia pozostała jeszcze z nią.
    — Wysiedliśmy ze statku – zaczęła, choć mówiła bardziej do siebie niż do Croma. Musiała wszystko przeanalizować i zdecydować, co dalej. – Był straszny tłum ludzi. Byliśmy tutaj wszyscy, Hades, Makaria i Melinoe. Próbowałam się jakoś rozejrzeć, żeby znaleźć bardziej luźne i spokojne miejsce. Możliwe nawet, że zatrzymałam się w miejscu, żeby zrobić to w miarę na spokojnie, chociaż śmiertelnicy tutaj są strasznie gburowaci. Kilkoro z nich na mnie łypnęło, jakbym zrobiła coś mocno niestosownego. Gdy dostrzegłam takie miejsce, rozejrzałam się za Hadesem i dziewczynami, ale… zniknęli w tłumie. Cholera, przecież to niemożliwe, Hades jest wysoki jak jakaś cholerna brzoza, jakim cudem mógł odejść tak szybko gdzieś tak daleko?
    Kora zamknęła oczy i wzięła kilka głębokich oddechów. Nie wiedziała, jak to się mogło stać. Ona, Melinoe i Makaria nie były jakieś strasznie wysokie. Ale on? Prawie dwumetrowy facet zniknął bez śladu. Przecież to niemożliwe. To się nie może dziać naprawdę.
    — Ameryka jest… dziwna. Cerber powinien go wyczuć, są w pewien sposób… połączeni, tak jak wszystko w Hadesie z nim. Ale nawet ja czuję, że coś tutaj jest nie w porządku. Ich więź mogła osłabnąć, może są już zbyt daleko siebie, żeby Hades mógł na niego jakoś wpłynąć. Jedynym sensownym rozwiązaniem byłoby zejście z powrotem do Hadesu. Problem w tym, że tylko Hades może takie zejścia stworzyć, a dopiero tu przybyliśmy i nie wiem, gdzie on jest.
    Kora, mimo że otrzymała tytuł i nowe imię, nigdy nie przestała być też przybyszem z zewnątrz. Chociaż dzieliła obowiązki z Hadesem, nie mogła dzielić też jego naturalnych przywilejów. Nigdy nie wiedziała dokładnie, co i w jakim zakątku krainy się dzieje, o przybyszach dowiadywała się zazwyczaj od męża. Chociaż była królową, nie do niej należały decyzje dotyczące kształtowania krainy. Mogła namówić na własne pomysły męża, ale to nie ona była decydentem.
    Jak ona się tutaj odnajdzie? Jak ona sobie w tym wszystkim da radę?
    — Crom… jesteś tutaj dłużej, prawda? Wiesz, jak działa ten świat. Przynajmniej odrobinę. Co mogę zrobić, żeby znaleźć swoją rodzinę wśród tych wszystkich śmiertelników?

    Kora

    OdpowiedzUsuń
  53. Chciałam uderzyć tam gdzie panuje większa cisza, ale niestety nie wiem jak miałabym ugryźć wątek z Krukiem. Dlatego też przyszłam tutaj. Trochę mroczna postać z niego (żeby nie powiedzieć, że ponurak), ale już widzę jak Cornelia próbuje go rozruszać. Może jeszcze przekona go do zabawy i św. Patryka? W końcu ona gdzieś tam w głębi też jest zielona (ponoć taki ma kolor Cola bez barwników).
    Tylko nie wiem, co Ty na to i jak widzisz to ze swojej strony :)


    Coca-Cola

    OdpowiedzUsuń
  54. [Brakuje jeno kwiecistego, jutubowego języka!
    Nie działa w tle, bo Android jest wredny i zazdrości mi fejmu. ;)]

    YouTube

    OdpowiedzUsuń
  55. [Chyba poczułam moc... xD]

    Potrzeba znalezienia nowego mieszkania była tak silna, że nawet wielki, czarny pałac Croma, nie był jej straszny. Tam się zamaluje, tu się poprzestawia... będzie dobrze! Poza tym Crom tak naprawdę tylko udawał, że jest taki zły i mroczny, już dawno go rozgryzła. Tak na prawdę był bardzo uroczym kawałem chłopa, któremu aż oczy się świecą na widok słodkich, miziastych kotków, choć myślał, że nikt tego nie widzi. Tak samo jak tego różowego, trochę już zdartego serduszka, które ma naklejone na jednej z niewidocznych desek w sypialni.
    Skrupulatnie próbowała po trochu wprowadzić najpierw odrobinę światła do tej jego mrocznej fortecy, całkowicie przypadkiem podarła wszystkie czarne zasłony jakie miał w domu, nawet te zapasowe, tłumacząc mu, że zajmowała się kotem przyjaciółki i to właśnie on ostrzył sobie pazurki na ciemnym materiale, kiedy Grace brała brokatową kąpiel. Oczywiście udawał okrutnie wkurzonego, ale ona dobrze widziała, że chętnie sam by tego koteczka podrapał za uchem i zły był co najwyżej o to, że nie było go wtedy w domu, a zwierzę nie zostało dłużej. Cóż, nie było żadnego zwierzęcia, ale tego nie było mu dane wiedzieć.
    Później, kiedy już trochę ochłonął, pościerała kurze ze wszystkich zakamarków domu, układając wszystko po swojemu, dzięki czemu biedny Crom co rusz musiał chodzić do jej coraz bardziej różowej sypialni, dowiedzieć się, gdzie do cholery podziało się to, czy tamto. Następnie poszła jeszcze dalej, zwożąc do domu wszystkie swoje połyskujące i jak najbardziej różowe rzeczy, które oczywiście nie mieściły się w sypialni, więc uwaliła je po trochu w każdym kącie domu, tworząc przesłodki bajzel, atakujący Croma na każdym kroku, aż wreszcie sięgnęła po broń ostateczną. Wyczaiła po kryjomu moment, kiedy gospodarza najdłużej nie będzie w domu, w między czasie kupiła sobie wszystkie potrzebne rzeczy, które zebrała schowane pod łóżkiem, a kiedy tylko drzwi zamknęły się za halloweenowym bogiem, przystąpiła do pracy.
    Na pierwszy rzut poleciała kuchnia - w pocie czoła odsunęła wszystkie szafki, z lodówką musiała sobie pomóc kopytami i srogim, końskim kopnięciem, przez co teraz urządzenie miało małe wgłębienie na boku, ale ciii, może nie zauważy... W każdym razie, odsunęła wszystko od ścian, związała włosy, założyła stary, różowy, a jak!, dres i wymalowała ściany na pudrowy róż do połowy, a drugą część, do podłogi strzeliła oczojebną magentą, a co! Szafki zostawiła na razie czarne, w sumie całkiem nieźle się komponowały, ale wszystkie sztućce, talerze i szklanki, do tej pory lśniące czernią, wypierdzieliła z radością, do równie czarnego wora i zastąpiła uroczą zastawą w jednorożce. Różową, nie inaczej. Obok solniczki i pieprzniczki postawiła pojemniki z kolorową posypką, brokatem i tęczowym proszkiem przypominającym mąkę. Czymś w spray'u, prawdopodobnie lakierem samochodowym, jednak mało interesowało ją przeznaczenie produktu, wypsikała całą lodówkę, która teraz świeciła jak latarnia morska, dzięki ogromnej ilości złotego brokatu.
    Podobnie postąpiła z łazienką, w której wstawiła puchate, różowe dywaniki z motywem jednorożca, do lustra przykleiła różowe lampki choinkowe, a na wannie ustawiła pojemniczki z watą cukrową, brokatem, piankami, lizakami, cukierkami, białą czekoladą i gumami do żucia. Później zabrała się za salon, jednak kiedy wieszała trzecią różową firankę, usłyszała szczęk zamka. Rzuciła się szybciej do wieszanej firanki, gdyż w planach miała ukrycie się i podglądanie reakcji Croma, jednak tempo nie było dobrym pomocnikiem. Krzesło na którym stała, które ustawiła na stoliku, który stał na szafce, która stała... okej, zachwiało się, a paradująca na nim bogini runęła jak długa w pozostałe firanki leżące na podłodze. Matko Boska Jednorożcowa, pewnie połamie sobie ten uroczy kark i kto pomaluje ściany w pozostałych pomieszczeniach?

    Twoja słodziutka zagłada

    OdpowiedzUsuń
  56. [Dziękuję bardzo za wszystkie miłe słowa:) Piszę tutaj, bo taki mroczny Irlandczyk z twarzą Davida T. to skarb narodowy, ale nie bardzo mam pomysł na wątek. Chyba że panowie odgrzebaliby jakieś stare spory, bo jakby nie patrzeć są wrogami? Razjel potrafi się zdenerwować, jak trzeba. Do Kruka mógłby przyjść sam, szukając pomocy w znalezieniu zagubionej duszyczki lub żeby pomógł mu odzyskać wspomnienie, jeśli to możliwe? To tylko taki zarys, jeśli coś cię zainteresowało, dopracuję szczegóły;)]

    Razjel

    OdpowiedzUsuń
  57. Od kilku miesięcy cierpiał na permanentny ból głowy, a raczej cierpiałby, gdyby nie fakt, że od dawna jakoś sobie z tym radził. Rozdzielanie rzeczywistości bywało trudne, szczególnie, gdy przytłaczała nie tylko mnogość przyszłości, ale i masa sentymentów z przeszłości, których nie potrafił wyleczyć. Problem z sentymentem stanowił fakt, że pogodzenie się z przemijaniem w niczym nie pomagało, bo i pojęcie sentymentu nie pozostawało wbrew pozorom w żadnym konflikcie z ideą pogodzenia się z końcem. Z tym rodzajem bólu głowy nie miał problemów. Tym razem jednak nie chodziło tylko o wspomnienia i stare nawyki, nie chodziło nawet o Rzym. Przyczyna tkwiła w przeszłości, ale zdecydowanie bliższej, i świadomość, że tak wiele udało mu się przegapić dobijała go jeszcze bardziej. Nie mogło mu pomóc zwykłe przeniesienie się myślami na Janikulum. Potrzebował czegoś zupełnie innego i być może dlatego zaczynał pić coraz więcej kawy, chyba pięciokrotnie obejrzał wszystkie spaghetti westerny Sergio Leone, a od kiedy nie potrafił już pracować w ciszy, ku niezadowoleniu Juturny zaczął słuchać wszystkiego co popadnie od Vivaldiego do Pupo i Gelato al cioccolato. Prawdopodobnie powinien był jej powiedzieć, ale nie wiedział co, bo wypalenie, że w tym wszystkim jest spisek i gadał z Worldem, raczej nie załatwiało niczego, o ile nie miał zamiaru doprowadzić jedynie do eskalacji konfliktu. Nie wyobrażał sobie, by Mars, Bellona i Kwiryn zostawili sprawę w spokoju, nie wyobrażał sobie, by Jowisz i Minerwa puścili to płazem, wreszcie nie wyobrażał sobie, że ktokolwiek posłucha głosu rozsądku, gdy usłyszy o tym, co naprawdę planuje Wotan. Rozsądku potrzebowali natomiast bardziej niż kiedykolwiek odkąd upadł Rzym. Problem w tym, że bycie rozsądnym w towarzystwie wariatów, chwytających za miecze bez zastanowienia, gdy gniew przesłania im oczy, a nawet starym rzymskim bogom wciąż zdarzały się takie sytuacje, było wyjątkowo trudne. Sam nie mógł pozwolić się oślepić i miał nadzieję, że tym razem posiadanie dwóch głów okaże się przydatne. Musiało się takie okazać.
    Sentyment do Włochów czasem pozwalał mu zapomnieć. Było w ich kulturze coś, co pozwalało mu wierzyć w trwałość jego własnej, nawet jeśli ta bardzo się zmieniła. Rzym w końcu też się zmienił, choć wzrastał wśród ruin minionego złotego wieku. Być może dlatego nie tylko on, ale część rzymskich bogów w ogóle nawet w Ameryce posługiwała się wciąż włoskimi nazwiskami. Dlatego podświadomie cieszył się, że Crom wybrał akurat to miejsce na ich spotkanie. Miał ochotę na tiramisu. Koniec końców przydałoby mu się coś co podniosłoby go na duchu.*
    Na widok Croma sam lekko się uśmiechnął. Dawno nie widział starego celtyckiego przyjaciela. Odkąd zamieszkał w Nashville zajęty był przede wszystkim pracą na miejscu i rzadziej wybierał się poza stan, by odwiedzić starych znajomych. W czasie każdego większego rzymskiego święta spotykał się z Saturnem, a przy okazji innymi rzymskimi bogami, którzy nie znaleźli się przypadkiem na czarnej liście (czyli innymi słowy nie byli dziećmi Saturna). W jakimś sensie brakowało mu jednak kontaktu z innymi starożytnymi panteonami. Nie pamiętał, czy raczej nie próbował sobie w tamtej chwili przypomnieć, kiedy ostatnio rozmawiał z egipskimi, perskimi czy mezopotamskimi bogami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. — Też się cieszę, że cię widzę. — Usiadł przy stoliku zajętym wcześniej przez Croma. Knajpka, choć niewielka była raczej przyjemnym i niezbyt tłocznym miejscem, prowadzonym przez potomka włoskich emigrantów z lat dwudziestych. Nie potrafił powiedzieć więcej niż kilka zdań po włosku, ale z całą pewnością znał się na kawie, a przynajmniej Janus był po tych kilku wizytach w tamtym miejscu przekonany, że tak jest. — Co słychać w Anoce? Myślałem, czy nie wybrać się w odwiedziny w ostatnie Halloween, ale miałem nawał pracy z projektem Interstate 69. Zresztą Fons wpadł na Fontinalia i został ponad dwa tygodnie, by potem znów zniknąć.
      W zasadzie to trudno powiedzieć, czy jego syn rzeczywiście mógł się przed nim ukryć, skoro w każdej chwili mógł sprawdzić co robił godzinę wcześniej albo co będzie robił godzinę później, ale nie przepadał za korzystaniem ze swojego daru w ten sposób. Pomijając fakt, że śledzenie wszystkich bliskich było zwyczajnie męczące, nie poprawiało też w żaden sposób zaufania.
      [*Na wypadek, gdybyś nie znała włoskiego, tiramisu można przetłumaczyć jako popraw mi humor.]

      IANVS

      Usuń
  58. [Uaaa, dzięki! <3 Nawet nie wiesz, jak miło czytać takie słowa. :) I zdradzę ci, wcale nie w sekrecie, że ja też nie mam pojęcia o japońskich bogach. Poleciałam spontanicznie. I naprawdę DZIĘKUJĘ! Powinnam się zarumienić. I skoro zaprosiłaś, to jestem. Sądzisz, że tych panów w coś wciśniemy? I nie wiem dlaczego, Shinigami mój (w przeciwieństwie do mnie) fanem Halloween nie jest XD]

    Shinigami

    OdpowiedzUsuń
  59. [ Ja tam myślę, że Samotność dogada się ze wszystkimi. :D O ile "dogadywanie się" w jej wykonaniu jest możliwe... No ale no. Może by ich połączyć właśnie z tym Halloween? Może wyszłoby coś innego, a Eliett nie wydawałaby się taka zdystansowana. xD ]

    Samotność

    OdpowiedzUsuń
  60. [Och, szkoda Kruka, ale wena kapryśna jest i nie należy jej do niczego zmuszać^^ Razjel ma swoje momenty wątpienia, ale wszystko co demoniczne i co nie było kiedyś jego bratem, ostro działa mu na nerwy. Niby nie miesza się do rywalizacji starzy/nowi bogowie, bo stoi po stronie Jedynego Boga i reszta mu zwisa, ale dla starych pogańskich bożków może zrobić wyjątek;) A masz ochotę na relacje przyjazne, czy raczej wrogie? Czy coś bardziej od wroga do przyjaciela? Jakieś powiązania z przeszłości?]

    Razjel

    OdpowiedzUsuń
  61. [Będę szczera, komentarz wcześniej przeczytałam, ale nie ma się co martwić, bo całkowicie Cię rozumiem. Wena to niekontrolowana istota i ja to już doskonale wiem, tak z własnego przypadku. Łatwo z nią nie jest. Hej, ja na wątek jestem chętna always, tylko problem z tym, że za nic nie mam pomysłu. Chyba, że po prostu wyślemy Chorsa na Halloweenowe zakupy, chociaż jestem niemal pewna, że słowiański bóg nocy jest typem, który zamiast dawać dzieciakom cukierki, wrzuca im do plastikowych dyni pająki. xD]

    Chors

    OdpowiedzUsuń
  62. Do Halloween jeszcze trochę jest, więc czy chcemy tak wybiegać w przyszłość? A może… Skoro są wakacje… Ciepło, sezon urlopowy w pełni… To może nawet i Crom wybrałby się na jakiś urlop albo ktoś go do tego zmusił, bo jego oblicze na plaży byłoby bardzo ciekawe :D Chyba, że wolisz jednak coś zupełnie innego. Jestem otwarta na wszystko. Nawet na najbardziej szalone i pokręcone pomysły ��

    Coca-Cola

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonały drama queen i lannisterski szpieg. Obsługiwane przez usługę Blogger.