poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Świat składa się z plusów i mi­nusów. Równo­waga zais­tnieje wte­dy, gdy plus spot­ka się z mi­nusem, a mi­nus z plusem.

Ma`at
a.ka Alia Hamel
 właścicielka kancelarii adwokacko-prawniczej "Pióra MAAT"
właścicielka Dayne (Bastet sie ucieszy ;3)
neutralna (acz kto ją tam wie)



Świat się zmienił.
Mówi mi to woda.
Mówi mi to ziemia.
Wyczuwam to w powietrzu.
Wiele z tego, co było, zostało zatracone, bo nie żyją już ci, którzy to pamiętali stare religie, wierzenia i obrzędy. 
Wcale im się nie dziwiła. Patrząc z perspektywy czasu nie ma do ludzkości wielkiego żalu. W końcu przychodzi kiedyś moment na zapomnienie. Niezupełne całkowity, bo zawsze istniała szansa na powrót w takiej czy innej formie przekazu. Inni bogowie umierają, rodzą się następni w niekończącym się cyklu życia. Nie mniej zawsze jest tak, że ktoś czuwa. Nie ważny jest kontynent, czy jednostka, liczy się wiara a ludzie wybierali zawsze taką jak najmniej skomplikowaną, którą można by było zrozumieć ze wszystkimi jego obrzędami.
Czuła wszechobecny smutek. Nic nie działo się przypadkowo. Zawsze, gdy jeden krąg się zamykał, otwieral się już inny, nowy. Lepszy czy gorszy? Trudno stwierdzić, dlatego też na obecny konflikt, o ile można go tak nazwać patrzy z mieszanymi odczuciami. Woli obserwować, bo racje stron są w zasadzie takie same jesli nie identyczne. Patrzy na to trochę pobłażliwie jak matka na swoje niesforne ale i "kochane" dzieci.

~~~~

Była w pracy. Nic nowego ani starego. Życie...Mimo całego dnia wypełnionego papierami i rozprawami nadal była rześka. Nie było widać po niej zmęczenia, gdy po kilku dziennych rozprawach porządkowała dokumentacje w komputerze. Potem zajęła się kolejną trudną sprawą zapowiedzianą na późne popołudnie, do której trzeba było się przygotować.
Nie mniej po przerwie, na której właśnie była i siedziała w kawiarence sącząc kawę. Zajęta obserwacjami wróciła myślami do domu. Dawno nie była w Egipcie. Ciekawa była jak teraz wyglądały jej podniszczone świątynie w Karnaku, Memfis i Deir el-Medina, w których składano na ołtarzu ofiary. Może czas pomyśleć o urlopie? Jednak tylko na planach się zwykle kończyło. Nawał zajęć skutecznie sprawiał, że przestała myśleć o czymś innym niż wychodzenie na zakupy czy plotkowanie ze znajomymi.

Tak moi mili, w ten sposób wyszło na jaw, że jest pracoholikiem. Cząstki mocy trzeba było wykorzystać produktywnie, więc wypadło na zawód adwokata. W końcu miała w tym już wprawę. Zajmowała się tym całe życie. Baa, nawet brała do serca dawne postanowienia, acz w całkiem uniwersalnej formie. Nie jak dawniej gdzie uczestniczyła w Sądzie Zmarłych – Sądzie Ozyrysa. Składały się nań rodzaj spowiedzi, w czasie której zmarły zaprzeczał, iż popełnił zarzucane mu uczynki oraz (w dalszej kolejności) ważenie jego serca (lub skarabeusza sercowego), które nadzorował Anubis. Na jednej szali kładziono serce osądzanego, na drugiej zaś leżało pióro Maat. Jeśli serce było lżejsze, zmarły zostawał ogłoszony przez Thota maaheru, czyli mówiący prawdę, jeśli zaś serce okazało się cięższe od pióra Maat, zmarłego rzucano na pastwę Ammita – Pożeracza Dusz. 

----
czesc!
Mam nadzieje, że nie popsułam Ma`at za bardzo i karta jest zjadliwa.Acz pewnie podgladacze powiedza co innego ;o 
Mężu ja tęsknie, przybywaj ;) Trochę Tolkiena, bo słowa Galdi byly akurat na miejscu No i buźka Rachel Weisz
Czas ograniczony przez pracę niestety.

34 komentarze:

  1. (Bastet się cieszy. ♥)

    przyszła patronka kotów

    OdpowiedzUsuń
  2. [Przychodzę chwalić kartę. Nie wiem, czy nie jest czasem jedną z Twoich najlepszych. ;)
    Powodzenia z Maat! Też mam do niej sentyment, acz pewnie przez czasowe utożsamianie z Izydą, do której mam większy sentyment. :D
    Powodzenia!]

    Persefona & Oshun & trzecia część administracji

    OdpowiedzUsuń
  3. [Witam serdecznie na blogu Maat. Pamiętam jak kiedyś miałem strasznego hopla na punkcie mitologi egipskiej (trochę mi przeszło na rzecz greckiej/rzymskiej, ale to i tak nie jest już ten sam bzik). Kreacja postaci bardzo ciekawa :D
    Mam nadzieję, że w niedługim czasie pojawi się na blogu małżonek Maat i będziesz szczęśliwa :)
    W razie chęci to zapraszam do Lucyfera oraz (o ile się pojawi) Potwora Spaghetti ;) Może coś się wymyśli, co nie?]

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  4. [Hej! Wyszła ci ta karta naprawdę dobrze, jak wspomniała Oszą - widać, że znasz dobrze tematykę egipską no i czujesz postać. Zdjęcie też jest bardzo ładne :) Powodzenia ze ściganiem przestępców i jeśli jako Stary Bóg chcesz zaznajomić się ze śmieszkiem to zapraszam do siebie! Powodzenia!]

    Mr Meme
    https://img.memecdn.com/the-ancient-egypt-internet_o_5685029.jpg

    OdpowiedzUsuń
  5. [Sama mu zazdroszczę rancza, także wcale się nie dziwię! Cześć, dziękuję za powitanie i za miłe słowa, a jednocześnie przychodzę bardzo pochwalić za użyty wizerunek, bo zdjęcia Rachel Weisz, które dobrałaś, są totalnie cudowne. :) Gratuluję również pomysłu na jej zawód w nawiązaniu do jej życia jako bogini, bo świetnie się to splata w całość, a w dodatku okraszone jest przyjemnym tekstem, który bardzo dobrze się czytało. :)]

    Wilk

    OdpowiedzUsuń
  6. [Wcale nie zepsułaś Ma'at, wyszła super :) Cześć, baw się z nami dobrze i jeśli pojawi się chęć to zapraszam do Helci :D]

    Hel & Thor (który się mozolnie tworzy)

    OdpowiedzUsuń
  7. [Może idźmy po łatwiźnie, taki szatański plan mi się przewinął, że Maat mogłaby prowadzić sprawę gościa, który uparcie twierdzi, że świadkiem przestępstwa którego niby nie popełnił jest NRJ? :D Adwokatka śmiechnie srogo, ale po pierdyliardzie błagań o znalezienie jednorożca, spotka się z nią, co ty na to? :D]

    Jednorożec Różem i Cukrem Płynący

    OdpowiedzUsuń
  8. [Adwokat diabła, bardzo dobry film :D Polecam serdecznie Piotr Fronczewski.... *wybacz musiałem*
    W sumie, to może i byłby potrzebny mu adwokat. Możemy zrobić tak, że Lucek jak to Lucek zrobił coś czego nie przemyślał (czyli robił to co zazwyczaj) i teraz ma kłopoty. Sęk w tymm, że no cóż...sprawa może z miejsca nie jest przegrana ale z cała pewnością jest ciężka do wygrania. Zważywszy też na to że Lucyfer w życiu nie okaże skruchy i o zgrozo! Powie Maat, że on to zrobił, ale nie widzi mu się być w pierdlu, bo powybija cały ten zakład (a patrząc na historię oraz "biografię" Lucka to jest to możliwe).
    Zawsze jak okaże się że podczas rozprawy będzie źle, to Lucek albo opęta sędziego, albo sprawi że sędzia dostanie zawału...albo popadnie w obłęd. Możliwości jest wiele.]

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  9. [W sumie to mogę zacząć, ale to i tak dopiero jutro coś napiszę. Uprzedzam że nie wiem czy będzie to rano, po południu, czy wieczorem...]

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  10. [no albo wręcz mogą wymyślić, że wybiją z pustego łba człowieczka tego jednorożca, a wytłumaczą mu, że Grace była tam i wszystko widziała, choć ziomek nie widział jej, a konik mu się przewidział :D]

    Jej Słodkość i Dobrotliwość

    OdpowiedzUsuń
  11. [Bardzo sympatyczna Maat i naprawdę przyjemnie napisana karta. Nie wiem czemu uważasz, że ją zepsułaś. :) Jakbyś miała chęć na wątek to serdecznie zapraszam.]

    Narfi&Crom

    OdpowiedzUsuń
  12. [Szkoda, że chyba panie mieszkają od siebie daleko (wybacz, nie zauważyłam miejsca zamieszkania Maat w Twojej karcie), bo mogłyby być faktycznie dobrymi koleżankami – no chyba, że masz pomysł, jak je połączyć, oprócz faktu, że może gdzieś przez te dwieście lat urzędowania Anki w USA jakoś-gdzieś się spiknęły. (: Gratuluję jednak postaci oraz wspaniałego doboru wizerunku i dzięki wielkie za powitanie! ;]

    ANNA Dziewanna CARTER

    OdpowiedzUsuń
  13. Lucyfer. Kiedyś dawno, dawno temu (jeszcze na grubo przed internetami i dinozaurami) niosący światło. Teraz jedyne co to niósł wódkę na imprezy razem z ziołem. Diabeł z piekieł, demon imprez oraz wszelakiego alkoholu. Demon pychy i prawdopodobnie też nadmiernej (być może zakrawającej nawet o określenie „chorej”) ambicji. Powszechnie znany wśród bogów oraz większości ludzi. Ma wiele imion w zależności od religii (pod warunkiem że ta wywodzi się, bądź częściowo opiera na chrześcijaństwie).
    Teraz siedział i czekał na panią prawnik. Nonszalancko opierał się o biurko należące do pani prawnik. Na ręce był zegarek firmy Rolex…w sumie to nie był do końca jego. Dostał w spadku łącznie z korporacją którą przepisał na niego biedny starszy pan. Diabeł wiedział jak się urządzić, prawda?
    Niestety był też na swój sposób lekkomyślny. Bo jak inaczej wyjaśnić fakt, że notorycznie pakuje się w większe bądź i mniejsze kłopoty? Teraz może nie przeszedł samego siebie, ale sprawił sobie dosyć spore kłopoty.
    — Czekałem na panią, czekałem – powiedział i pokiwał głową kiedy pani prawnik weszła. – Mam nadzieje, że zdążyła się pani zapoznać ze sprawą – spojrzał wyczekująco jakby oczekiwał że chociaż skinie głową. W sumie kto by nie słyszał o tym, że w jego mieszkaniu w Minnesocie znaleziono zwłoki kobiety, którą najpierw ktoś zgwałcił a później złożył ją w ofierze na czarnej mszy. Bo wyglądało to jak rytualne zabójstwo. Może był dziwny, może był diabłem, ale nie widziało mu się spędzać reszty życia w pierdlu, albo zakładzie dla obłąkanych. Ludzie chyba mocno by się zdziwili gdyby okazało się, że Lucyfer się nie starzeje, prawda?

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  14. [bardziej miałam na myśli to, że twój klient powtarzałby, że jego swiadkiem jest jednorożec :p w sensie wiesz, i tak szukałabyś mu świadków, a że nikogo byś nie miała to, tu dwie opcje, albo słyszała o istnieniu NRJ i wtedy po prostu by się z nią zgadała, że konik uratuje dupę temu klientowi zeznając w sądzie, albo druga opcja, że Maat dopiero poszuka jakiś informacji, co on za jednorożca widział, przeczyta o czymś takim jak NRJ i zgada się z nią i... dalej tak jak w opcji pierwszej :) bo nasza bajeczność raczej nie przejmuje się tym że ktoś ją widział, wręcz robi to dla beki specjalnie ;) tylko pozostaje kwestia, żeby wymyślić co to za przestępstwo miałoby być, może coś w stylu, że widząc jednorożca szedł sobie gdzieś w nocy przez park i zatrzymał się, bo jednorożec zniknął i szukał go, a tam chwilę wcześniej ktoś kogoś pobił, przyjechały policaje i uznali, że to on, bo łaził tam jak jakiś wariat, a ofiara leżała obok w krzakach, a on ani NRJ nic o tym nie wiedzieli? (zdecydowanie za dużo tego ", a" w jednym zdaniu xD)]

    Lady Unicorn

    OdpowiedzUsuń
  15. — Oczywiście. Bardzo wygodny…jak na tą cenę – powiedział obojętnym tonem. Diabeł…teoretycznie wredny diabeł. Można by zaryzykować stwierdzeniem, że dwulicowy diabeł. Z początku nie zamierzał schodzić z tego fotela. Po oczekiwaniu i zorientowaniu się że Maat nic nie mówi odnośnie sprawy, zszedł z tego fotela. Wyciągnął natomiast z kieszeni papieroska. Tytoń i marihuana to było dobre połączenie. Ale sama marihuana była jeszcze lepsza, przynajmniej lecznicza.
    — A ja o tym wiem – powiedział równie obojętnie. Zapalił papierosa i zaciągnął się. Miał głęboko gdzieś że pani prawnik może sobie tego nie życzyć. – Ale nie rozmawiajmy o tym że ciężko…bo ciężko to się pisze esemesy w rękawicach zimowych. – Postawmy sprawę jasno. Nie zamierzam iść do pierdla, bo to źle się skończy dla tych którzy odsiadują wyroki… - zrobił przerwę na zaciągnięcie się - …podobnie będzie z tymi „biednymi” ludźmi w zakładach dla obłąkanych, jeśli do takiego trafię – sprawę postawił jasno. Wiedział, że mają na niego naprawdę mocne dowody. Bo raz że trup, dwa że jego mieszkanie. Był ostatnią osobą z którą widziano denatkę.
    Jedynie co działało na jego korzyść to tylko chyba to że był też widziany na drugim końcu miasta na jakiejś dyskotece.
    Jednak alkohol i obecność narkotyków nie pomagały mu ani trochę. Wszystko wskazywało na niego. A on nie okazywał (i nie maił zamiaru) okazywać jakiejkolwiek skruchy. Właściwie to mógłby się nawet przyznać i wcisnąć pomiędzy to jakąś gadkę o tym że Lucyfer do niego przemówił i mu kazał. Byłoby to zabawne, prawda?
    Ale nie mógł. Nie po to wywołał zawał u poprzedniego właściciela żeby teraz porzucać to wszystko.
    — Poza tym…jesteś boginią sprawiedliwości, prawda? Chyba nie pozwoliłabyś żeby zginęli niewinni ludzie, którzy odsiadują wyroki, albo siedzą w pokoju bez klamek? – pytanie było w jego mniemaniu retoryczne.

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam serdecznie Maat. :)
    Bardzo dobra karta, naprawdę chyba jedna z Twoich najlepszych, jeśli nie najlepsza. Ładnie dopracowana, zwłaszcza fajny pomysł na podstronę z informacjami o mitologii.
    Życzę dużo dobrej zabawy, fajnych wątków, no i tego by pojawił się mężuś.

    - Administracja

    OdpowiedzUsuń
  17. — Może – odpowiedział po czym zaciągnął się papierosem. Zaśmiał się słysząc uwagę. NIKT, NIKT nie będzie mówić mu co i jak ma robić. Nie mają prawa. A już w szczególności jakaś….kobieta! Kobieta, która jest dawno zapomnianą boginią! Przypuszczał że mógłby się jej pozbyć w tej chwili, mógłby ją zabić, chociażby i dla czystej zabawy. Sęk w tym że nie powinien tego robić, bo Bogów egipskich było więcej. A on sam nie pozbędzie się wszystkich na raz.
    Wszystko musiał rozegrać w odpowiednim czasie. Poza tym, co da mu pozbycie się jednej bogini która nie chce się opowiedzieć za żadną ze stron? Wątpił żeby udało mu się ją przekonać do swoich racji, które były przecież tak różne od norm społecznych. Raczej taka osoba jaką jest Maat w życiu się nie zgodzi z nim…no może odnośnie jednego się zgodzi. Że nie powinno być konfliktu…a co zrobić żeby konflikt się nie powiększał? Zniszczyć go w zarodku!
    — Ile? Cena nie gra roli – odpowiedział głosem człowieka, który na chłodno kalkuluje. Brzmiał niczym biznesmen który zastanawia się nad umową, która może przynieść wymierne korzyści. – W życiu! Nie będę przepraszał żadnych ludzi! Jestem kimś lepszym niż oni – syknął wściekle. Tyle setek lat a on wciąż nie zamierzał się pokłonić ludziom. Ani im służyć. Nie był tak jak Gabriel, czy Rafael…nie zamierzał pomagać istotom ulepionym z błota. Nie on, który powstał z ognia! – Ale to już twoja broszka żebym nie wylądował w pudle. Płacę i wymagam, tak? – uniósł brew. Pytanie było retoryczne.

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  18. Prychnął słysząc cenę. Dla niego nie był to jakiś majątek. Może kiedyś, kiedy nie miał przy sobie ani grosza/pensa/centa. Ale teraz to na upartego mógłby nawet bawić się w filantropa, ale po co? Po co miał pomagać ludziom? Dlaczego miał pomagać czemuś przez co został strącony z nieba? Nie zamierzał też okazywać skruchy, bo niewinni nie okazują skruchy. Tylko winni się płaszczą i próbują ugrać coś dla siebie…oczywiście mając na myśli słowo „ugrać” rozumiał najlżejszy wyrok.
    — No way. No fucking kurwa way – powiedział wściekle. W życiu nie będzie prosić nikogo o wybaczenie. Nie będzie okazywać skruchy przed byle człowiekiem. Przed Bogiem nie żałował niczego, to przed istotą ulepioną z błota tym bardziej! Miał swoją godność!
    — No to skoro za dwa tygodnie, to w takim razie żegnam – uśmiechnął się przeciągle. – Masz mój numer, gdyby coś to dzwoń. Policja w razie czegoś też ma twój numer, więc jeśli mnie aresztują, zatrzymają czy jak to się tam zwie to zadzwonią do prawnika – powiedział po czym wstał i przeszedł do drzwi. – Do widzenia – powiedział nim wyszedł. Nie uścisnął ręki na pożegnanie ani nic. Zachował się jak totalny burak, ale nie po raz pierwszy zresztą.

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  19. [jak ci idzie? może wyskrobać ci coś na rozpoczęcie, a dalej jakoś pociągniemy? :D]

    Troskliwy Kucyk Pony

    OdpowiedzUsuń
  20. [ojoj moja biedna *głaszcze* a co masz na myśli?]

    zajadająca się cukrem Jej Różowatość

    OdpowiedzUsuń
  21. [i co tam na tej kawce będą robić? :D w sensie, wiesz, żeby tam coś się działo w tym wątku ;)]

    Bajeczny Jednorożec

    OdpowiedzUsuń
  22. [noo nie jestem dobra w pisaniu o pierdołach xD a nie podoba ci się ten pomysł z zeznawaniem jednorożca w sądzie?]

    Lady Unicorn

    OdpowiedzUsuń
  23. [jak chcesz to mogę zacząć, jakimś flashbackiem z tego co się działo, a potem odbierze telefon od Maat, która ją zaprosi do siebie w ważnej sprawie i wtedy obgadają fakt, że klient Maat potrzebuje światka, którym NRJ de facto jest, ale będzie musiała wcisnąć kit że była tam jako człowiek, co ty na to? da radę?]

    Jednorozia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [albo poczekamy, aż wlecę z Posejdonem, jeśli wolisz damsko-męskie wątki :D]

      Usuń
  24. [Dziękuję. :) Z usług kancelarii adwokackiej nie skorzystam, bo ostatnim razem skończyło się na odsiadce w więzieniu, więc no... xD]

    - Loki

    OdpowiedzUsuń
  25. Był wczesny wieczór kiedy wybrała się na długi spacer. Lubiła krążyć nocą po mieście, czasem nawet chodziła ukradkiem za ludźmi i patrzyła co robią, dokąd idą oraz z kim. Lubiła wtykać nos w nie swoje sprawy, dlatego było to prawie codziennym rytuałem, ponadto do jej hobby należało poszerzenie swojego kultu w dość... specyficzny sposób. A może wcale nie było to poszerzanie kultu, tylko zwykła zabawa? Tak czy siak, nie byłaby sobą gdyby czasem nie robiła z ludzi wariatów i nie ukazywała im się pod postacią różowego jednorożca. Szczególnie upodobała sobie pijanych ludzi, pilnowała jednak, aby widziała ją tylko jedna osoba na raz, tak aby nikt jej nie uwierzył, gdyby gdzieś poleciała powiedzieć "widziałem różowego jednorożca!". Z pijanymi było o tyle łatwo, że sami zaczynali wątpić w to co widzieli, jednocześnie będąc pewni, że im się nie przewidziało. Kiedy więc przechodziła przez park i zauważyła idącego wężykiem mężczyznę, nie umiała się powstrzymać. Rozejrzała się wokół i ruszyła po cichu za nim wgłąb parku, tam gdzie wszystko zasłaniały drzewa, upewniając się, że już nikt inny ich nie zobaczy. Poof! Cichutki dzwoneczek, chmura różowego brokatu i oto na ścieżce stał śliczny, jasnoróżowy jednorożec. Facet nawet się nie odwrócił, marudząc coś cicho sam do siebie szedł dalej w kierunku drzew. Grace miała ochotę paść na ziemię i turlać się ze śmiechu, mimo że jeszcze do niczego nie doszło, taki z niej głupolek był. Wyminęła go bardzo szerokim łukiem, tak żeby wyjść w jego stronę z naprzeciwka. Nim to zrobiła, zaszeleściła liśćmi, stukając kopytkiem w najniższą gałąź.
    - Kto tam je-est? - wyczkał mężczyzna.
    W odpowiedzi zaszeleściła gałęzią raz jeszcze i powoli wyłoniła się zza drzewa. Parsknęła na niego, a ten wytrzeszczył oczy tak szeroko, że za chwilę mogły mu wypaść. Rozejrzał się szybko po bokach, robiąc krok w tył.
    - Cco do chuja? Szy ty jesteś jednooorożcem? - nie oszukujmy się, był przerażony w cholerę, ale Grace stała w bezruchu, dalej w tym samym miejscu, dlatego przysunął się z powrotem bliżej, żeby przyjrzeć się jej pyskowi. Kiedy już był wystarczająco blisko, zarżała nagle, wystarczająco cicho, aby nie poniosło się po okolicy i wystarczająco głośno, aby facet prawie wyskoczył z butów, zrobił szybki obrót na pięcie i pobiegł przed siebie z wrzaskiem. Potrząsnęła grzywą i upadła na kolana zwijając się ze śmiechu, a śmiech jej był tak zaraźliwy, że gdyby ją kto słyszał, śmiałby się wraz z nią, nie wiedząc nawet z czego. Oparła się ręką o pień drzewa, żeby złapać oddech, kiedy usłyszała cichy sygnał dźwiękowy, a zza gałęzi dobiegło niebiesko-czerwone światełko. Podniosła się szybko na nogi i przyjmując postać tym razem niewidzialnego jednorożca podreptała w tamtym kierunku. Facet, którego przed chwilą prawie przyprawiła o zawał, był w tym momencie, o ile to możliwe, jeszcze bardziej przerażony, a na jego ręce nakładane były metalowe kajdanki. Serce zabiło jej mocniej, "ale co się stało?" Wyjaśnienie przyszło szybko, kiedy inni policjanci rozciągali taśmę zabezpieczającą wokół drzew.
    - Wezwijcie mi koronera - poniosły się czyjeś słowa.
    Grace zrobiła jedyną rzecz jaką mogła zrobić w tamtym momencie. Zawinęła się i uciekła.

    ***

    Szum drzew został przebity nagłym, jazgotliwym dźwiękiem. To jakiś ptak? Niósł się coraz głośniej i głośniej, aż w końcu zrozumiała. Otworzyła oczy i poderwała się na łóżku. To telefon dzwonił po raz kolejny, choć poprzednich razów najwyraźniej nie słyszała, dopiero ten wyrwał ją ze snu. Spojrzała na wyświetlacz, numer nieznany. Przesunęła palcem i przyłożyła urządzenie do ucha.
    - Halo?


    [prosza :* gwoli wyjaśnienia: 1. tam był trup, 2. dzwoni Maat xD, 3. no teraz muszą się spotkać, żeby adwokatka wbiła jednorożcowi do czółka że musi wytłumaczyć w sądzie, że ziomek nikogo nie zabił, 4. możemy założyć, że ogólnie obie o sobie słyszały, ale raczej żadnych relacji dotąd nie miały]
    Jej Okropność Wplątywaczka-w-morderstwa

    OdpowiedzUsuń
  26. [Dziękuję za powitanie i komplementy! Te należą się również za świetną kreację i wspaniałą Rachel :) Jeśli masz ochotę, mam parę drobnych pomysłów, z których możemy coś ciekawego złożyć ^^]

    Michał

    OdpowiedzUsuń
  27. — Bogowie i demony się nie zmieniają – powiedział i uśmiechnął się parszywie. Może jego aparycja nie wskazywała na to kim jest, twarz może nie przypominała diabła. Jednak oczy go zdradzały, oczy potrafiły zdradzić każdego. W oczach Lucyfera można było zobaczyć coś w rodzaju obłąkania, pragnienia władzy…oraz zło. W tym przedstawieniu to on był głównym czarnym charakterem. On wśród antagonistów przedstawienia pod tytułem ”Rozprawa” grał pierwsze skrzypce. Teraz nie pozostawało mu nic innego jak tylko przekonanie sądu oraz ławników o swojej domniemanej niewinności. W razie czego…to zawsze istnieją inne środki, które przekonają ich o jego niewinności.
    ***
    Przez te dni miał wszystko głęboko gdzieś. Siedział w domu i opierdzielał się grając w gry na konsoli. Kiedy zgłodniał zamówił sobie pizzę….no i też w przerwach pomiędzy graniem i jedzeniem oraz opierdzielaniem się to zjawiał się w swojej firmie, chyba tylko po to żeby pokazać ludziom że jest niewinny, bo tylko winni uciekają od innych.
    Palił ostatniego papierosa przed wejściem na salę sądową.
    — Ja mam czas…i pieniądze – powiedział wydmuchując przy tym dym z papierosa. – Wieczność bym powiedział…ciekawe tylko czy oni mają tyle czasu oraz chęci…poza tym chyba po ilu? Piętnastu czy dwudziestu altach sprawa może ulec przedawnieniu z powodu braku dowodów. A z tego co wiem, to jedynie co mnie obciąża to fakt że znaleziono ją w moim mieszkaniu i mnie obok. Żadnego narzędzia zbrodni…nie ma moich odcisków palców…chyba że się mylę – powiedział gasząc peta. Poprawił swój garnitur i uśmiechnął się słabo. Spojrzał na zegarek. Miał jeszcze trochę czasu. Co prawda nie na zapalenie drugiego papierosa, ale na postanie przed salą.
    — Za kogo ty mnie masz? Za jakiegoś demona, który lubi opętywać? – miała rację. Lubił opętywać innych i zostawiać ich wyniszczone ciała. Ale w tych warunkach nie mógł sobie pozwolić na całkowite opętanie, zbyt wiele świadków…chociaż w sumie…wtedy wzmocniłaby się wiara i świadomość innych. Ale wtedy musiałby znowu zmieniać posadę i miejsce zamieszaknia. A tego nie chciał.

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  28. [Aczkolwiek jak coś nam fajnego wpadnie to zapraszam :)]

    - Loki

    OdpowiedzUsuń
  29. [Cześć! Nie mogłam sobie odmówić tego wizerunku, więc pokombinowałam i jestem :D Choć nie z twoim mężem :P]

    Ares

    OdpowiedzUsuń
  30. [Mamunia w razie potrzeby wytuli. Haha :'D
    A tak serio to dziękuję bardzo za powitanie i miłe słowa pod kartą.]

    MATKA ZIEMIA

    OdpowiedzUsuń
  31. [Zero zdrad, to nie wypada :D
    Jaki wątek byś chciała? (:]

    MATKA ZIEMIA

    OdpowiedzUsuń
  32. [Hmm... Loki i Maat to w sumie skrajne przeciwieństwa, bo on reprezentuje chaos, ona porządek. Myślę, że ciężko byłoby ich jakoś dogadać i raczej niezbyt by się polubili. Prędzej mogłaby się dogadać z Worldem, który mógłby zaproponować jej jakąś współpracę.]

    - Loki

    OdpowiedzUsuń
  33. [Ja tam wolę z Ra nie zaczynać, bo tez ma kontakty z nieboskłonem xD Poza tym nie wiem, czy warto dołączać do i tak już sporej gromadki (tylko 71 pff). Miłej zabawy jednakże życzę ;)]

    OJCIEC WSZYSTKICH OJCÓW, ALE TEŻ ICH OJCÓW Z INNYCH OJCÓW

    OdpowiedzUsuń